...czułaś tylko wiatr we włosach.
-Możesz już otworzyć- powiedział puszczając cię za rękę. Tak zrobiłaś. Nie mogłaś w to uwierzyć, stałaś na samym czubku wieży Eiffla w Paryżu, zawsze marzyłaś tu przyjechać. Uśmiechnęłaś się od ucha do ucha, rozłożyłaś ręce i poczułaś się jak wolny ptak.
- Podoba ci się - usłyszałaś głos za swoimi plecami, odwróciłaś się. Przytuliłaś się mocno do niego.- Daj mi to wytłumaczyć - powiedział. Odsunęłaś się od niego.
- Dobrze, słucham - powiedziałaś przeplatając ręce.
- Ale nie tu, wsiadaj do winy - uśmiechnął się. Zrobiłaś tak. Kilkanaście pięter niżej zatrzymaliście się. Ross złapał cię za rękę i poszłaś za nim. Gdy otworzyły się drzwi, zobaczyłaś piękny apartament, w którym na samym środku stał stolik pięknie udekorowany. Usiadłaś na jednym z krzeseł, które ci odsunął blondynek. Następnie on usiadł na swoim i zaczęła grać gdzieś w tle francuska piosenka. Było tak cudownie.
- Słuchaj- zaczął- to wtedy co zobaczyłaś to nie tak jak myślisz- i po tych słowach od razu posmutniałaś, przypomniałaś sobie ten widok- ta dziewczyna to była moja była, Olivia. Chciała ze mną pogadać w cztery oczy, nie wiedziałem że będzie chciała mnie pocałować. I gdy już tam staliśmy, nie chciałem jej słuchać. Chciałem sobie pójść, a ona mnie nagle pocałowała i właśnie wtedy weszłaś tam ty. Gdy wybiegłaś ona powiedziała do siebie, że jej się udało. Rozumiesz? zaplanowała to żeby nas od siebie oddalić. Ja tego nie chciałem. Próbowałem ci to wytłumaczyć, ale ty nie dawałaś. Byłem taki wściekły na nią, że mógłbym zabić każdego po kolei.- w trakcie tego tłumaczenia zaczęły ci lecieć łzy - Nigdy bym cię nie skrzywdził, rozumiesz? Jesteś dla mnie wszystkim. - złapał cię za rękę, która leżała na stoliku.
- Przepraszam - wymamrotałaś i wybiegłaś. On pobiegł za tobą.
- Czekaj- złapał cię za rękę. Płakałaś. Przysunął cię do siebie, spojrzeliście sobie w oczy i wasze usta się zbliżyły do siebie. Po chwili zaczęliście się namiętnie całować. Czułaś się tak bezpieczna jak w śnie.
- Możemy już stąd iść? Chciałabym pozwiedzać- powiedziałaś odsuwając się od niego.
- A jedzenie? - pokazał w stronę apartamentu.
- Nie chcę, nie jestem głodna.
- Noo nieeeeee - posmutniał.
- Grubasie, wytrzymasz - uśmiechnęłaś się
- No dobra, ale dajesz mi kolejnego buziaka - mówił dwukrotnie podnosząc brwi. Zbliżyłaś się do niego, ale gdy już byłaś na tyle blisko powiedziałaś
- Wystarczy ci. - A on się trochę wkurzył. - Dobra idziemy - uśmiechnęłaś się wskakując mu na plecy.
- Co? Jeszcze mam cię nosić? Nie za dużo?
- Powiedziałeś, że zrobisz dla mnie wszystko - uśmiechnęłaś się złowieszczo. Blondynek tylko westchnął i poszliście. Te kilka godzin w Paryżu spędziliście bardzo miło. Musieliście wynająć sobie pokój w hotelu tutaj w Paryżu, bo było bardzo późno a tobie nie chciało się wracać. Wynajęliście tylko jeden pokój, więc musieliście spać razem. W łóżku Ross się do ciebie przybliżył i cię przytulił. Ty się trochę wystraszyłaś, że będzie chciał czegoś więcej.
- Nie bój się, nie chcę cię skrzywdzić - powiedział delikatnie- wiem, że jeszcze nie jesteś na to gotowa -pocałował cię w ramię. Odwróciłaś się w jego stronę i zaczęliście się całować. Było tak wspaniale. Po długiej ciszy.
-Ross śpisz? - powiedziałaś cicho
-Nie, jeszcze nie.
I zastała chwila ciszy.
- Zależy ci na mnie?
- Jak na nikim innym.
- Kochasz mnie?
- Najbardziej na świecie.
- Co byś zrobił jakbyś się obudził a mnie nie było?
- Przeszukałbym całą ziemie,wszystko, oddałbym wszystko co mam, nawet swoje życie, żebyś tylko była bezpieczna i żebym miał cię przy sobie. NIGDY NIKOMU NIE POZWOLIŁBYM CIĘ SKRZYWDZIĆ- podkreślił to ostatnie zdanie. I pocałował cię namiętnie. Po chwil już spałaś.
_______________________
Proszę komentujcie ;<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz