poniedziałek, 19 maja 2014

Imagin o Rossie

Przepraszam, że nie dodałam, postaram się jak najszybciej. A w zamian macie imagin <3
I PROSZĘ O KOMENTARZE, CZY SIĘ PODOBA <3
_____________

Jesteście z Rossem przyjaciółmi od
piaskownicy. Wasze mamy przyjaźnią się od bardzo dawna,jeszcze zanim się urodziliście.
Jesteście w tym samym wieku. Ross traktuje cię jak młodszą siostrę, broni cię w szkole i po za nią. Mało czasu spędzasz w domu, bo zazwyczaj chodzisz z nim na imprezy,spacery.
W klasie siedziecie razem w ławce od
przedszkola, zawsze gdy ktoś inny z Tobą usiadzie Lynch od razu che toczyć z nim walkę. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi na świecie, nie chcielibyście żeby to
kiedykolwiek się zmieniło. Lecz ty od dawna czujesz do niego coś więcej, ale boisz się mu
to wyznać, ponieważ on może nie czuć do ciebie tego samego i to mogłoby popsuć
waszą przyjaźń.
Pewnego popołudnia twój telefon zadzwonił i
usłyszałaś początek piosenki "Forget About You".
Ujrzałaś uśmiechniętą buźkę blondynka i od
razu odebrałaś telefon by dowiedzieć się jakie
plany ma na dzisiejszy wieczór, bo wczoraj
wrócił z trasy.
- Siema [t.i.], masz plany na dzisiejszy
wieczór? Dobra i tak wiem, że nie -
odpowiedział na swoje własne pytanie-
chciałbym cię zaprosić na ognisko, bo
urządzamy razem z chłopakami z okazji...yyy
nijakiej. Ale nie martw się, nie będziesz
sama, bedzie Rydel i Laura i chciałbym ci kogoś
przedstawić, ale to dopiero na ognisku, a
teraz muszę kończyć, bo idę pomóc
chłopakom szykować. A, i przyjedzie po
ciebie Rocky. Pa -powiedzał i rozłączył się.
-Fajnie, że nie dał mi dojść do słowa, ale to
cały Lynch- wymamrotalaś pod nosem.
Postanowiłaś powiedzieć mu dzisiaj, że
czułaś do niego coś więcej. Zaczęłaś
przeglądać swoje wszystkie ciuchy i
postanowiłaś, że założysz miętową sukienkę
na ramiącza i białe szpilki, a do tego biały
sweterek, żeby ci póżniej nie było zimno.
Nałożyłaś odrobinę pudru, powieki
pomalowałaś delikatnie leinerem, a usta
musnełaś błyszczykiem. Nie lubisz wyglądać
jak sztuczna lalka. Gdy skończyłaś lekko
pofalowywać włosy usłyszałaś odgłos klasonu,
pobiegłaś jeszcze do mamy poinformować ją,
że wychodzisz z domu i nocujesz u Rossa.
Wzięłaś sweterek który leżał na twoim łóżku i
szybko wybiegłaś z domu, wpadłaś do
samochodu niczym piorun. Przywitałaś Rocky'a
przyjacielskim buziakiem w policzek i
ruszyliście.
-łaaał [t.i.] ale ty ślicznie wyglądasz-
powiedział Rocky z zacieszem na twarzy.
-Dzięki- odpowiedziałam odwzajemniając
uśmiechem.
Nagle poczułaś perfumy Rocky'ego, on zawsze
umie sobie wybrac dobre perfumy-
pomyślałaś. Jadąc podziwiałaś piękny zachód
słońca, a w połowie drogi zaczęłaś
konwersacje z Lynchem. Trwało to dosyć
krótko, gdyż oni mieszkają tylko kilometr
dalej, wcześniej kiedy Ross nie był jeszcze
taki sławny mieszkał dwa domy dalej,więc
gdy tylko wstałaś od razu do niego biegłaś,
teraz to się troche zmieniło. Gdy
dojechaliście weszłaś do domu i przywitałaś
się z każdym po kolei, lecz nigdzie nie
widziałaś Rossa
- Gdzie jest Ross, muszę mu coś powiedzieć-
spytałaś Rydel
-Na górze-odparła,a ty szybko poleciałaś na
górę przywitać sie z Rossem.
Weszłaś do jego pokoju nie pukając jak
zawsze i to co zobaczyłaś złamało ci serce na
kilka kawałków. Ross całował sie z inną. Tak,
nie byliśce razem ale to naprawdę był
smutny widok, bo chciałaś mu wyznać, że go
kochasz, lecz teraz już wiesz, że to nie ma
sensu.
-Ja...ja..a..- zaczęłaś się jąkać- przepraszam,
chciałam się tylko przywitać. Cześć. -
powiedziałaś wymuszając na swoich ustach
uśmiech i już chciałaś wyjść.
-Cześć [t.i.], czekaj to jest Lucy, moja nowa
dziewczyna, poznaliśmy się na dyskotece jak
byłem w trasie. To z nią chciałem cię dzisiaj
poznać.
Jest naprawde ładna- pomyslałaś. Miała
kręcone włosy do ramion, ombre, piękne
brązowe oczy pieknie umalowane i była nie
za wysoka, nie za niska, oraz miała piękną
figurę. Była ubrana w białą sukienkę z
czarnym skurzanym paskiem. Wyglądała
ślicznie. Ale i tak jej nie nawidzisz.
-Aha, no okej, miło mi cię poznać-
powiedziałaś poraz kolejny zmuszając aby
twoje kąciki podniosły się ku górze- to ja już
wam nie przeszkadzam-rzekłaś, zamknęłaś
drzwi i zeszłaś na dół powstrzymując się od
łez.
Niedługo póżniej zeszli też nasze nowe ''gołąbeczki" ciągle całując się i obściskując.
Kiedyś to ty byłaś w centrum uwagi Rossa,
ale to już minęło, musisz się z tym pogodzić.
Wyszliście na taras, a na trawie Riker i Rocky
rozpalali ognisko. Przy czym co chwila Rocky
darł się na Riker'a że źle robi, to w końcu
Riker się wkurzył rzucił to co miał w ręku i
odszedł z całkowitą powagą na twarzy. Każdy
zaczął się śmiać, nawet tobie poprawili
humor, dlatego ich uwielbiasz, z nimi nie da
się nudzić ani smucić. Gdy tylko spojżałaś w
bok w jednej chwili spoważniałaś, Ross i ta
jego "piękność" ciągle się obścikiwali.
- Ej co jest? - zapytała Laura widząc jak
patrzę na Rossa i Lucy- widzę, że coś jest
nie tak. Wiesz o tym,że mi możesz powiedzieć
wszystko.
Odkąd poznałaś Laure strasznie ją
polubiłaś, możesz jej powiedzieć wszystko co
Cię gryzie.
- No bo ... no bo ja kocham Rossa chciałam
mu to dzisiaj powiedzieć, ale jak on mi
powiedział, że jest z Lucy to myślałam, że
wybuchnę płaczem jak małe dziecko i
postanowiłam nie zawracać mu mną głowy.
- Ojejku... niewiedziałam, tak mi przykro,
naprawdę, ale nie przejmuj się, może to jest
znak, że nie powinnaś być z nim?
Przytuliłaś mocno Laure i podziękowałaś jej
że choć trochę cię wsparła na duchu. W
końcu impreza się rozpoczęła, było świetnie,
śmialiście się, wygłupali.. Pod końcem Ross poszedł po gitarę, usiedliście w kółku i
zaczęliście wszyscy śpiewać różne posenki, w
trakcie wyszłaś do łazienki wypłakać się bo
już nie mogłaś patrzeć na tą Lucy jak się klei
do Rossa. Myślałaś, że jeżeli oni się tam
bawią to nikt cię nie usłyszy, lecz gdy poszłaś
Laura wiedziała co sie dzieje, bo prawie
przez całą imprezę patrzałaś się na blondynka i
jego dziewczynę, więc postanowiła pójść za
Tobą. Ujrzała cię siedziącą na ziemi i
płaczącą, usiadła koło Ciebie, przytuliła
mocno i powiedziała, żebyś się nie
przejmowała, że jest wiele chłopaków na
świecie i ten jedyny, który Cię pokocha a ty
jego. Otarłaś łzy i poszłyście do reszty. Przez
całą noc postanowiłaś wmówić sobie, że on
na ciebie nie zasługuje. Lecz po jakimś czasie
wybuchłaś płaczem, widząc jak Ross śpiewa
Lucy "Think About You" przypomniałaś sobie jak
tobie śpiewał to, oczywiście jako najlepszej
przyjaciółce ale i tak byłaś wtedy w siódmym
niebie,a teraz? Teraz śpiewa to innej, nie
wytrzymałaś, wybiegłaś z płaczem z domu,
każdy nie wiedząc co się stało pobiegł za
tobą, lecz ty biegłaś przed siebie mając łzy w
oczach. Nagle widziałaś tylo rozmazane
światła kierujące się w twoja stronę i w
jednej chwili sparaliżowało cię, że nie mogłaś
się ruszyć. Teraz przed oczami masz tylko
ciemność i ból. Walczyłaś z powiekami i w
koncu ci się udało. Byłaś w szpitalu, stała
koło Ciebie pielęgniarka robiąc coś. Jak na
pielęgniarkę była bardzo młoda.
-Dzień dobry [t.i.] jestem Olivia, wreszcie
wstałaś- powiedziała.
- Dzi..i..eń dobry- odpowiedziałaś z trudem
bo jeszcze strasznie się źle czułaś. Poprosiłaś
ją, żeby zawołała Laure chociaż na chwile,
gdy Olivia otworzyła dzwi zobaczyłas całe R5
śpiące na korytarzu i czekające aż się
obudzisz. Pierwszy kto Ci się wrzucił w oczy
był to Ross jeszcze śpiący. Chwilę później
przyszła Laura z uśmiechem na twarzy, że w
końcu się obudziałaś, ucałowała cię w
policzek i usiadła koło mnie, powiedziałaś jej
żeby powiedziała wszystko Rossowi o twoich
uczuciach do niego. To były twoje ostatnie
słowa, później słyszałaś tylko krzyk Rossa żeby go do Ciebie wpuścili i straciłaś kontakt
z rzeczywistością. Umarłaś.
~Oczami Rossa:
Nagle wybiegła z domu, niewiem co się jej
stało przecież widziałem, że się świetnie
bawi, może to przezemnie, że nie zwracałem
na nią uwagi, bo byłem za bardzo zajęty
Lucy, ale przecież [t.i.] jest moja przyjaciółką
nic więcej, powinna się przyzwyczaić, że
kiedyś będę miał dziewczynę i to ona bedzie
najważniejsza- pomyślałem. Pobiegliśmy za
nią nagle w jednej chwili już cieszyłem się, że
niedługo ją dogonię a w drugiej zobaczyłem
jak uderza w nią rozpędzony samochód, łzy
popłynęły mi ciurkiem z oczu, nie wierzyłem
w to co się stało chwilę wcześniej. Ellington
szybko zadzwonił po karetkę, a ja pobiegłem
do niej, usiadłem i przytulilem ją mocno
mówiąć sam do siebie, że wszystko będzie
dobrze. Ryczałem jak głupi. Nagle usłyszałem
dzwięk karetki. Zabrali ją do szpitala. Od razu
wsiadłem w samochód i pojechałem za nią.
Nie myślałem o tym, że mi się coś stanie
chciałem tylko być przy niej. Jak jeszcze
byliśmy mali obiecałem jej, że zawsze będę
przy niej i nie pozwolę żeby jej się coś stało.
Poczułem wtedy coś dziwnego, jakby miłość
do niej, nie jako przyjaciółki tylko kogoś
więcej. Chłopaki wraz z Laurą pojechali za
mną do szpitala. Lekarze nie pozwolili nam
do niej wejść, tylko ją gdzieś zabrali. Całą noc przesiedzieliśmy w szpitalnym korytarzu bez
słowa czekając aż się obudzi. Następnego
dnia wstałem słysząc jak pielęgniarka mówi
Laura, że [t.i.] się obudziała i ją do siebie
woła. Uśmiechnąłem się i zastanawiałem
przez chwilę czemu ją a nie mnie? Gdy Laura do niej weszła próbowałem też się tam dostać
powiedzieć, że ją kocham, jestem przy niej i
zawsze będę. Po chwili Laura wyszła cała
zapłakana co się stało? Zacząłem także ryczeć
i pobiegłem do niej.
- Laura, co się stało? Czemu [t.i.] nagle tak
wybiegła? Powiedziała ci? Co jej jest? Czemu
płaczesz? Wszysto z [t.i.] okej? Mogę do niej
wejść? - zadawałem jej pełno pytań, cały
zapłakany. Lecz Laura milczała.
- Możesz mi powiedzieć co się dzieje?-
powiedziałem już trochę podenerwowany tą
sytuacją.
- O..ona cię..ę... kocha... to znaczy kochała...
(chwila ciszy)... nie mogła tego wytrzymać, że
całujesz inną.- mówiła jakby zahipnotyzowana
- Ona już nie żyje... - nagle Laura wybuchła
płaczem.
- Co ja zrobiłem...- powiedziałem po cichu,

nagle zakręciło mi się w głowie i upadłem na
ziemię.

Brak komentarzy: