wtorek, 27 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 6



*** Ross ***

Wyszedłem wkurzony tą sytuacją z hotelu i szedłem przed siebie, nie wiedziałem gdzie idę, nie obchodziło mnie to. Położyłem się na trawie i oglądałem gwizady, była taka piękn noc. Nagle usiadła koło mnie jakaś dziewczyna to była Violetta, szła za mną.
- Ładne gwiazdy, nie? Też lubię oglądać gwiazdy gdy coś mnie gnębi- powiedziała kładąc się koło mnie- słyszałam co się stało.... Nic się nie odezwiesz?
- Nie mam ochoty, chciałbym jej to wszystko wytłumaczyć ale ona mi nie daje dojść do słowa- powiedziałem. I wtedy zastała chwila ciszy.
- Kochasz ją?
-Co?
-Pytam się czy ją kochasz?
Po tym pytaniu usiadłem spojrzałem na nią i odpowiedziałem
- Głupie pytanie.. Nawet nie wiesz jak bardzo. Zrobiłbym wszystko żeby być teraz przy niej i żebym mógł ją teraz przytulić mocno do siebie. Nie oddał bym jej nikomu, nie pozwolił skrzywdzić, zrobiłbym dla niej wszystko... Tak bardzo ją kocham.
- To dlaczego nie robisz? Dlaczego siedzisz tutaj jak taki bałwan i się użalasz nad sobą zamiast zrobić coś, żeby ją odzyskać ...
- Ale co ja mam zrobić?
- Nad tym musisz sam pomyśleć- po tych słowach poszła w stronę hotelu. Ja nadal tam siedziałem i myślałem. Dzwoniłem jeszcze do niej kilkanaście razy, ale nie odbierała. Po chwili także poszedłem, bo się zrobiło chłodno.

*** Następny dzień. ***

Gdy wstałaś od razu zobaczyłaś która godzina ale co ci się wrzuciło w oczy to 82 nieodebranych połączeń od Rossa, usmiechnęłaś się. Poszłaś do łazienki, umyłaś się, ubrałaś w białą koszulkę i dżinsowe spodenki, Zrobiłaś sobie koczka i zeszłaś na dół coś zjeść. Tam ujżałaś Rossa, który siedział zaspany na kanapie niedaleko recepcji. Na twój widok od razu się ocknął i wstał kierując się w twoją stronę, ale ty nie chciałaś z nim gadać. Odwróciłaś się i szłaś w kierunku swoego pokoju, zapominając o głodzie. Już byłaś przy dzwiach, gdy blondynek złapał cię za rękę i odwrócił w swoją stronę. 
- Puść mnie - powiedziłaś próbując się wydostać.
- Chciałbym z tobą porozmawiać.
- Nie mamy o czym.
- Chcę ci to wytłumaczyć.
- Nie musisz ja już wszystko wiem. A teraz możesz mnie puścić, ała to boli, puść. - powiedziałaś zaciskając zęby. I w tym momencie Ross cię puścił.
- Przepraszam -patrzył tymi swoimi oczami- przepraszam cię za wszystko, daj mi to wytłumaczyć.
-Nawet niewiesz jak się wtedy czułam, jak się teraz czuję, miałam ci powiedzieć ile dla mnie znaczysz ale wtedy co zobaczyłam to..to..- niedokończyłaś, popłynęła ci łza po policzku ale ciągle patrzyłaś mu głęboko w oczy.Weszłaś do środka zamykając mu dzwi przed nosem. Oparłaś się o dzwi i ze łzami płynącymi ci z oczu zsunęłaś się ku podłodze. Siedziałaś tak przez dłuższą chwilę, w końcu postanowiłaś wstać i zejść coś zjeść bo już ci burczało w brzuchu. Na dole nie było już blondyna nie interesowało cię gdzie jest. Zamówiłaś sobie coś do jedzenia i ujżałaś siedzącego przy stole tatę, przysiadłaś się.
- Hej córciu, co słychać? - mówił jakby nic nie wiedział co się stało wczoraj.
-Wszystko w porządku- uśmiechnęłaś się sztucznie.
- Nie widziałaś może Rossa? muszę z nim pogadać- powiedział popijając kawę.
Nie wiedziałaś co powiedzieć.
- Niestety nie, a coś się stało?
- Chodzi o to, że załatwiłem mu kolejny koncert niedaleko i musimy tu jeszcze zostać tydzień.
- Coo? Ale ja chcę już wracać. Załatw mi na dzisiaj jakiś samolot do Londynu- powiedziałaś i odeszłaś od stolika. Kierowałaś się ku swojemu pokojwi. Na miejscu zastałaś Rydel. 
- Cześć- powiedziałaś- przeraszam a wczoraj, zapomniałam ci otworzyć drzwi ale byłam za bardzo przejęta wczorajszym dniem- poszłaś się pakować
- Spoko, nic się nie stało -uśmiechnęła się- a co ty robisz? - zmarszczyła brwi
- Pakuję się, przepraszam ale lecę do Londynu.
-Dlaczego? Nie możesz! .. Zostań z nami do końca, proszę- powiedziała zamykając ci torbę.
- Nie chcę więcej patrzeć na Rossa i cierpieć. On mnie zranił. Gdy tylko go widzę przypomina mi się tamta akcja. Nie chcę tak, rozumiesz. Chcę zapomnieć. - i tylko czułaś jak po policzku płyną ci słone łzy.
- No chodź do mnie - powiedziała Rel otwierając ramiona i chcąc cię przytulić- nie płacz. Rozumiem cię już. Będę za tobą tęsknić - dała ci buziaka w czoło.
Przytuliłaś ją z całej siły mówiąc- Mi ciebie też.- Otarłaś sobie łzy i kończyłaś się pakować. Rydel poszła do pokoju chłopaków, siedziała też tam Laura i Viola, blondyna chyba wszystko im powiedziała, bo chwilę później każdy się znalazł u ciebie w pokoju.
-Dlaczego chcesz jechać? -  zapytali chłopaki chórem.
- Nigdzie nie jedź, zostań, będzie świetna zabawa- powiedziała Lau.
- Rozumiem cię [t.i.] ale daj sobie jeszcze kilka dni, przejdzie ci. I będziemy się tu bawić jak nigdy. Zostań. - powiedziała twoja przyjaciółka.
- Nie. Przepraszam was. Podjęłam decyzję i tak zrobię. - powiedziałaś- Będę za wami tęsknić, nawet nie wiecie jak- popłynęła ci łza. I w tej chwili każdy się na ciebie rzucił i zaczął cię mocno przytulać mówiąc " nam  ciebie też ". - Mogę się dokończyć pakować? -powiedziałaś sciśnięta. Wtedy każdy się od ciebie odkleił i poszedł do pokoju obok. Oprócz Violi, ona została z tobą.
- Mam jechać z tobą? - powiedziała.
- Nie, nie musisz. Baw się tu dobrze, jak nigdy wcześniej- przytuliłaś ją mocno.
- Niedługo się widzimy. Pa - dała ci buziaka w czoło i wyszła.
Ty wreszcie na spokojnie mogłaś się spakować. 30 minut później  byłaś już gotowa do wyjścia. Znalazłaś tatę, dał ci bilet, pożegnałaś się z nim dając mu buziaka w policzek i wsiadłaś do taxi. Po drodze zastanawiałaś się, gdzie był Ross. Ale w sumie to nie obchodziło cię to, bo i tak nie chciałaś się z nim widzieć. Była dopiero 13:15 a samolot miałaś o 14:30. Nie chciało ci się czekać, ale wolałaś siedzieć tutaj niż w hotelu razem z blondynem.

Brak komentarzy: