*** Ross ***
Gdy dowiedziałem się, że [t.i.] chce wrócić dzisiaj do Londynu wpadłem na pomysł. Wynająłem samolot, który poleci do Paryża razem z [t.i.] , poprosiłem o bilet, żeby pisało 'Los Angeles-Londyn'. Tak to było bardzo kosztowne, ale nie obchodziło mnie ile zapłacę, chciałem ją tylko odzyskać. Powiedziałem jej tacie, żeby dał jej ten fałszywy bilet, oczywiście on zaczął się o wszystko wypytywać, wytłumaczyłem mu to. Zgodził się. [t.i.] wsiądzie do niego wyląduje we Francji a tam już będę czekał ja z niespodzianką. To musi się udać- pomyślałem.
* Lotnisko *
Jest już 14:10, muszę się zbierać pomyślałaś i poszłaś. W samolocie byłaś tylko ty. Dziwne- pomyślałaś. Ale nie obchodziło cię to chciałaś jak najszybciej być w domu. Gdy juz startowałaś patrzałaś w okno, widać było twój hotel, w którym byłaś i jak się przyjrzałaś był też ten budynek, w którym R5 grało koncert i w tej chwili łzy popłynęły ci ciurkiem po policzkach. Siedziałaś i płakałaś przez dłuższą chwilę. Włożyłaś sobie słuchawki do uszu, włączyłaś muzykę i przymrużyłaś oczy. Znowu ci łzy popłunęły po policzkach, bo pierwszą piosenkę jaką usłyszałaś była " ( i can't) Forget About You". Nie wyłączyłaś jej, słuchając dalej płacząc. Po chwili usnęłaś, śniło ci się jak stoisz sama w ciemnym lesie, boisz się, uciekasz, czujesz, że ktoś za tobą idzie, nagle ktoś łapie cię rękoma za talię i odwraca w swoją stronę, boisz się ale po chwili dostrzegasz jego twarz to Ross. - Nie bój się, jestem przy tobie i zawsze będę- i namiętnie cię całuje, już niczego się nie boisz, czujesz się tak bezpieczna jak nigdy wcześniej. Nagle budzi cię głos pilota, że lądujemy. Spoglądasz w okienko.
- To nie jest Londyn - przestraszyłaś się - Gdzie ja do cholery jestem - teraz już zaczynasz się bać. Wychodzisz z samolotu z gęsią skórką boisz się, bo niewiesz gdzie jesteś i co chcą z tobą zrobić. Idziesz przez lotnisko cała przestraszona. Nagle ktoś cię łapie za talię i odwraca w twoją strone, patrzysz a to Ross. Mocno tulisz się do niego mówiąc
- Tak strasznie cieszę się, że cię widzę. - i od razu odsuwasz się od niego.
- Gdzie ja jestem? To twoja sprawka? -mówisz do niego w złości.
- Tak, chodz teraz ze mną, pozwól to wszystko wytłumaczyć- złapał cię za rękę.
- Nie - wydarłaś się -nigdzie z tobą nie idę, ja chciałam jechać do domu. A nie do... do ... do - zacięłaś się- Gdzie my jesteśmy?
- Chodź ze mną, wszystkiego się dowiesz. Zaufaj mi- powiedział.
Po chwili zastanowienia, złapałaś go za rękę, bo się jeszcze bałaś, nigdy tu nie byłaś, i zaczęliście iść. Po pół godzinnym jechaniu bez słowa w taksówce. Poprosił cię, żebyś zamknęła oczy. Zaufałaś mu. 20 minut później byliście na miejscu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz