piątek, 23 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 3

Ale chwilę później wparował ci przez okno.
-Cześć- powiedział jakby nigdy nic z uśmiechem na ustach.
-Jak ty tu wszedłeś? Przecież jest wysoko ty..y mogłe- przerwał ci
- Słuchaj, bardzo cię przepraszam, że od początku ci nie mówiłem prawdy kim jestem naprawdę, ale myślałem, że zareagujesz jak każda inna laska, ale w końcu  postanowiłem ci to powiedzieć, dzisiaj, chciałem cię zabrać na mój koncert do Los Angles, to miała być niespodzianka, ale wyszło tak jak wyszło. Nie mogłem dłuzej cię okłamywać, za bardzo cię kocham.- mówił na jednym tchu i nagle wasze usta się styknęły, nie wiedziałaś co się dzieję, w pierwszym momencie chciałaś go od siebie odepchnąć a w drugim poczułaś się jak w niebie i odwzajemniłaś pocałunek. Po chwili jednak postanowiłaś go od siebie odepchnąć, żeby nie pomyślał, że tobie na nim zależy.
- Co ty robisz ?- mówiłam niby zdenerwowana- myslisz, że wparujesz tu, opowiesz swoją historię, pocałujesz mnie i ja ci tak po prostu wybaczę?- wtedy już się trochę wkurzyłaś.
- No tak- uśmiechnał się. - Proszę wybacz mi, nie chciiałem źle, naprawde, przepraszam. Ja cię strasznie kocham, nigdy więcej cię nie okłamę obiecuję- teraz uśmiechnął się tak trochę sztucznie. A ty się do niego przytuliłaś, czułaś się tak bardzo bezpiecznie,  jak nigdy.
-Szykuj się szybko, za ...- spojrzał na zegarek- 30 minut musimy być na lotnisku. A ty spojrzałaś na niego z oczami na wierzchu.
- Zwariowałeś? Ja niewiem co mam wziąć ze sobą, co spakować- rozglądałaś się po całym pokoju jakbyś czegoś szukała.
- Nie martw się, weź najpotrzebniejsze, jak czegoś zapomnisz to pojedziemy kupić- powiedział jakby nigdy nic.
- Przesadzasz trochę, nie będe nic kupowała,  wiesz ile takie rzeczy tam mogą kosztować?- pierwszy raz się przejmowałaś peniędzmi, dziwne- pomyślalaś.
- Nie martw się.- uśmiechnął się - Szybko, szykuj sie zostało nam 25 minut- spojrzał na zegarek. 
Już byłaś spakowana, wzięłaś kilka bluzek, rurek i kilka sukienek uwielbiasz chodzić w sukienkach. Byłaś już gotowa, stałaś już na dole razem z twoim tatą, czekaliście na Rossa bo miał po was przyjechać, twój tata jako menager Rossa musiał jechać z tobą. Lynch spóźniał się już 10 minut, za 5 minut mieliście być już na lotnisku. Byłaś już trochę wkurzona na niego. Jak można być tak nieodpowiedzialnym. I nagle usłyszałaś dźwięk klaksonu. 
-Wreszcie- powiedziałaś, niezdając sobie sprawy, że na głos. Twój tata się zaśmiał.
Wsiadłaś do samochodu i zamiast przywitać się z Lynch'em wydarłaś się na niego dlaczego się spóźnił, przez niego może wam odlecieć samolot do Los Angeles. Ale po chwili ci przeszło i przywitałaś się z nim, przytulając sie do niego. Wreszcie jesteście w samolocie, nie mogłaś w to uwierzyć, lecisz do Los Angeles, gdy byłaś mała pragnęłaś tam zamieszkać. A teraz lecisz tam ze swoim przyjacielem, który na dodatek jest wokalistą jakiegoś słynnego zespołu, nawet o nim nie słyszałaś. Cały lot samolotem przespałaś, ale podono z opowieści Rossa wyglądałaś słodko. Gdy już dojechaliście twój tata jak mu przystało zamówił dla was wypasioną limuzynę i pojechaliście do pięknego hotelu. Tam już na was czekali bracia i siostra Rossa, niewiedziałaś, że ma rodzeństwo. Fajnie kolejna rzecz o której nie wiedziałam- pomyślalaś. Ross od razu was sobie przedstawił, to bardzo fajni ludzie. Tacy mili i zabawni. A z jego siostrą Rydel zaczęłaś się od razu  dogadywać, to bardzo miła osoba. Z resztą jak ich cała rodzina, w tym Ross. 
- Od kiedy jesteście razem? - zapytała Rydel w pewnym momencie naszej rozmowy.
-Co? Nie..nie my nie jesteśmy razem, jestem jego przyjaciółką- odpowiedziałaś stanowczo.
- Jasne tego już mi nie wmówisz widzę jak sie na siebie patrzycie, musi coś być- zaśmiała się.
- Nie naprawdę, on chciał ze mną być ale niedawno zerwałam z chłopakiem- powiedziałaś zerkając w dół, chciałaś o nim już zapomnieć.
-Ołł ... przepraszam- powiedziała współczując.
- Nic się nie stało. Chodzmy już do pokoi, pokażesz mi gdzie ja mam- powiedziałaś.
- Ty masz ze mną, już to załatwiłam- mówiła z zacieszem na twarzy. Ty tylko odwzajemniłaś usmiech i poszłyście do pokoju.
Następnego dnia :
- [t.i.] szybko wstawaj, idziemy na zakupy!- krzyczała urdowana.
- Coo? Jakie zakupy? Ja nie mam kasy- kochasz chodzic na zakupy, ale nie tym razem, uważasz że tu jest wszystko i nie będziesz przepłacać.
-Nie martw się ja mam, wstawaj szybko i idż się szykować a ja idę zamówić nam śniadanie i taxi. - powiedziała i wyszła.
Nie lubisz wstawać tak wcześnie, ale tym razem musiałaś Rel, tak ją nazywasz poszła już wszystko załatwić. Wstałaś i poszłaś na poranną toaletę, ogarnęłaś się trochę, nałożyłaś różaną koronkową sukienkę i białe szpilki i poszłaś na dół.
- Chłopaki chyba jeszcze śpią- powiedziałaś sama do siebie.
Na dole czekała już na ciebie Rel, była slicznie ubrana. Miała na sobie czarną sukienkę ze skóry i do tego białe botki.
- Długo trzeba na ciebie czekać? Taxi już czeka, szybko - powiedziała.
Na miejscu najpierw poszłyście coś zjeść, bo nie zdążyłyście w hotelu. Chodziłyście po wielu sklepach i znalazłyście mnóstwo fajnych ciuchów, Rydel miała pełno toreb z ciuchami, ty tylko trzy, bo to nie za twoje pieniądze i nie chciałaś jej przepłacać. Po długich zakupach, wróciłyście zmęczone  do domu tam już na was czekali chłopaki. Twój tata pojechał już wszystko załatwiać na koncert R5. Teraz już wszystko wiesz, że oni to zespół a nie sam Ross. W holu spotkałaś Rossa, Rydel czekała z resztą na dole i pokazywała im co kupiła, oni byli przerażeni, że po co jej tyle ubrań. A ty poszłaś zanieść swoje torby, nie lubisz się chwalić.
- Hej mała - uśmiechnął się.
- Mała?- zdziwiłaś się - spadaj, jestem tylko troche od ciebie niższa - chciałaś się pokazać, że strzeliłaś 'focha' ale ci się nie udało.
-Dobra, gdzie byłaś? - zapytał opiekuńczo.
- Z Rel na zakupach - uśmiechnęłaś się. 
- Na zakupach? Ja cię dzisiaj miałem zabrać.. - posmutniał trochę.- Trudno jedziemy gdzies indziej. - Od razu jego humor się zmienił.
- Gdzie indziej? Ale jak to? Gdzie? -zdziwiłam się.
- Niespodzianka.
-To ja idę się uszykować- powiedziałam idąc już do swojego pokoju. Ross poszedł za tobą. W pokoju zaczęłaś wybierać w co masz się ubrać. Lynch wybrał za ciebie;  czarną bluzkę 3/4 i neonową spódniczkę, do tego czarne trampki, bo musiało ci być wygodnie. Zastanawiałaś się gdzie on może cie zabrać.
-Już jestem gotowa- wyszłaś z łazienki uszykowana.
-Wyglądasz ślicznie- podszedł do ciebie już miał zamiar cie pocałować ale odsunęłaś się od niego.
-Idziemy? -powiedziałaś.
-Pewnie.
Po godzinnej jeździe dotarliście na miejsce.
-Gdzie jesteśmy? -zapytałaś.

__________________________
Przepraszam za taką długą przerwę, spróbuję teraz dodawać częściej :) 
Tylko zostawiajcie swoje opinie, bardzo mi są potrzebne <3

Brak komentarzy: