piątek, 30 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 8


...czułaś tylko wiatr we włosach.
-Możesz już otworzyć- powiedział puszczając cię za rękę. Tak zrobiłaś. Nie mogłaś w to uwierzyć, stałaś na samym czubku wieży Eiffla w Paryżu, zawsze marzyłaś tu przyjechać. Uśmiechnęłaś się od ucha do ucha, rozłożyłaś ręce i poczułaś się jak wolny ptak.
- Podoba ci się - usłyszałaś głos za swoimi plecami, odwróciłaś się. Przytuliłaś się mocno do niego.- Daj mi to wytłumaczyć - powiedział. Odsunęłaś się od niego.
- Dobrze, słucham - powiedziałaś przeplatając ręce.
- Ale nie tu, wsiadaj do winy - uśmiechnął się. Zrobiłaś tak. Kilkanaście pięter niżej zatrzymaliście się. Ross złapał cię za rękę i poszłaś za nim. Gdy otworzyły się drzwi, zobaczyłaś piękny apartament, w którym na samym środku stał stolik pięknie udekorowany. Usiadłaś na jednym z krzeseł, które ci odsunął blondynek. Następnie on usiadł na swoim i zaczęła grać gdzieś w tle francuska piosenka. Było tak cudownie.
- Słuchaj- zaczął- to wtedy co zobaczyłaś to nie tak jak myślisz- i po tych słowach od razu posmutniałaś, przypomniałaś sobie ten widok- ta dziewczyna to była moja była, Olivia. Chciała ze mną pogadać w cztery oczy, nie wiedziałem że będzie chciała mnie pocałować. I gdy już tam staliśmy, nie chciałem jej słuchać. Chciałem sobie pójść, a ona mnie nagle pocałowała i właśnie wtedy  weszłaś tam ty. Gdy wybiegłaś ona powiedziała do siebie, że jej się udało. Rozumiesz? zaplanowała to żeby nas od siebie oddalić. Ja tego nie chciałem. Próbowałem ci to wytłumaczyć, ale ty nie dawałaś. Byłem taki wściekły na nią, że mógłbym zabić każdego po kolei.- w trakcie tego tłumaczenia zaczęły ci lecieć łzy - Nigdy bym cię nie skrzywdził, rozumiesz? Jesteś dla mnie wszystkim. - złapał cię za rękę, która leżała na stoliku.
- Przepraszam -  wymamrotałaś i wybiegłaś. On pobiegł za tobą.
- Czekaj- złapał cię za rękę. Płakałaś. Przysunął cię do siebie, spojrzeliście sobie w oczy i wasze usta się zbliżyły do siebie. Po chwili zaczęliście się namiętnie całować. Czułaś się tak bezpieczna  jak w śnie. 
- Możemy już stąd iść? Chciałabym pozwiedzać- powiedziałaś odsuwając się od niego.
-  A jedzenie? - pokazał w stronę apartamentu.
- Nie chcę, nie jestem głodna.
- Noo nieeeeee - posmutniał.
- Grubasie, wytrzymasz - uśmiechnęłaś się
- No dobra, ale dajesz mi kolejnego buziaka - mówił dwukrotnie podnosząc brwi. Zbliżyłaś się do niego, ale gdy już byłaś na tyle blisko powiedziałaś
- Wystarczy ci. - A on  się trochę wkurzył. - Dobra idziemy - uśmiechnęłaś się wskakując mu na plecy.
- Co? Jeszcze mam cię nosić? Nie za dużo?
- Powiedziałeś, że zrobisz dla mnie wszystko - uśmiechnęłaś się złowieszczo. Blondynek tylko westchnął i poszliście. Te kilka godzin w Paryżu spędziliście bardzo miło. Musieliście wynająć sobie pokój w hotelu tutaj w Paryżu, bo było bardzo późno a tobie nie chciało się wracać. Wynajęliście tylko jeden pokój, więc musieliście spać razem. W łóżku Ross się do ciebie przybliżył i cię przytulił. Ty się trochę wystraszyłaś, że będzie chciał czegoś więcej.
- Nie bój się, nie chcę cię skrzywdzić - powiedział delikatnie- wiem, że jeszcze nie jesteś na to gotowa -pocałował cię w ramię. Odwróciłaś się w jego stronę i zaczęliście się całować. Było tak wspaniale. Po długiej ciszy.
-Ross śpisz? - powiedziałaś cicho
-Nie, jeszcze  nie.
I zastała chwila ciszy.
- Zależy ci na mnie?
- Jak na nikim innym.
- Kochasz mnie?  
- Najbardziej na świecie.
- Co byś zrobił jakbyś się obudził a mnie nie było?
- Przeszukałbym całą ziemie,wszystko,  oddałbym wszystko co mam, nawet swoje życie, żebyś tylko była bezpieczna i żebym miał cię przy sobie. NIGDY NIKOMU NIE POZWOLIŁBYM CIĘ SKRZYWDZIĆ- podkreślił to ostatnie zdanie. I pocałował cię namiętnie. Po chwil już spałaś. 

_______________________
Proszę komentujcie ;<

czwartek, 29 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 7



*** Ross ***

Gdy dowiedziałem się, że [t.i.] chce wrócić dzisiaj do Londynu wpadłem na pomysł. Wynająłem samolot, który poleci do Paryża razem z [t.i.] , poprosiłem o bilet, żeby pisało 'Los Angeles-Londyn'. Tak to było bardzo kosztowne, ale nie obchodziło mnie ile zapłacę, chciałem ją tylko odzyskać. Powiedziałem jej tacie, żeby dał jej ten fałszywy bilet, oczywiście on zaczął się o wszystko wypytywać, wytłumaczyłem mu to. Zgodził się. [t.i.] wsiądzie do niego wyląduje we Francji a tam już będę czekał ja z niespodzianką. To musi się udać- pomyślałem.

* Lotnisko *

Jest już 14:10, muszę się zbierać pomyślałaś i poszłaś. W samolocie byłaś tylko ty. Dziwne- pomyślałaś. Ale nie obchodziło cię to chciałaś jak najszybciej być w domu. Gdy juz startowałaś patrzałaś w okno, widać było twój hotel, w którym byłaś i jak się przyjrzałaś był też ten budynek, w którym R5 grało koncert i w tej chwili łzy popłynęły ci ciurkiem po policzkach. Siedziałaś i płakałaś przez dłuższą chwilę. Włożyłaś sobie słuchawki do uszu, włączyłaś muzykę i przymrużyłaś oczy. Znowu ci łzy popłunęły po policzkach, bo pierwszą piosenkę jaką usłyszałaś była " ( i can't) Forget About You". Nie wyłączyłaś jej, słuchając dalej  płacząc. Po chwili usnęłaś, śniło ci się jak stoisz sama w ciemnym lesie, boisz się, uciekasz, czujesz, że ktoś za tobą idzie, nagle ktoś łapie cię rękoma za talię i odwraca w swoją stronę, boisz się ale po chwili dostrzegasz jego twarz to Ross. - Nie bój się, jestem przy tobie i zawsze będę- i namiętnie cię całuje, już niczego się nie boisz, czujesz się tak bezpieczna jak nigdy wcześniej. Nagle budzi cię głos pilota, że lądujemy. Spoglądasz w okienko. 
- To nie jest Londyn - przestraszyłaś się - Gdzie ja do cholery jestem - teraz już zaczynasz się bać. Wychodzisz z samolotu z gęsią skórką boisz się, bo niewiesz gdzie jesteś i co chcą z tobą zrobić. Idziesz przez lotnisko cała przestraszona. Nagle ktoś cię łapie za talię i odwraca w twoją strone, patrzysz a to Ross. Mocno tulisz się do niego mówiąc
 - Tak strasznie cieszę się, że cię widzę. - i od razu odsuwasz się od niego.
 - Gdzie ja jestem? To twoja sprawka? -mówisz do niego w złości.
- Tak, chodz teraz ze mną, pozwól to wszystko wytłumaczyć- złapał cię za rękę.
- Nie - wydarłaś się -nigdzie z tobą nie idę, ja chciałam jechać do domu. A nie do... do ... do - zacięłaś się- Gdzie my jesteśmy?
- Chodź ze mną, wszystkiego się dowiesz. Zaufaj mi- powiedział.
Po chwili zastanowienia, złapałaś go za rękę, bo się jeszcze bałaś, nigdy tu nie byłaś, i zaczęliście iść. Po pół godzinnym jechaniu bez słowa w taksówce. Poprosił cię, żebyś zamknęła oczy. Zaufałaś mu. 20 minut później byliście na miejscu...

wtorek, 27 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 6



*** Ross ***

Wyszedłem wkurzony tą sytuacją z hotelu i szedłem przed siebie, nie wiedziałem gdzie idę, nie obchodziło mnie to. Położyłem się na trawie i oglądałem gwizady, była taka piękn noc. Nagle usiadła koło mnie jakaś dziewczyna to była Violetta, szła za mną.
- Ładne gwiazdy, nie? Też lubię oglądać gwiazdy gdy coś mnie gnębi- powiedziała kładąc się koło mnie- słyszałam co się stało.... Nic się nie odezwiesz?
- Nie mam ochoty, chciałbym jej to wszystko wytłumaczyć ale ona mi nie daje dojść do słowa- powiedziałem. I wtedy zastała chwila ciszy.
- Kochasz ją?
-Co?
-Pytam się czy ją kochasz?
Po tym pytaniu usiadłem spojrzałem na nią i odpowiedziałem
- Głupie pytanie.. Nawet nie wiesz jak bardzo. Zrobiłbym wszystko żeby być teraz przy niej i żebym mógł ją teraz przytulić mocno do siebie. Nie oddał bym jej nikomu, nie pozwolił skrzywdzić, zrobiłbym dla niej wszystko... Tak bardzo ją kocham.
- To dlaczego nie robisz? Dlaczego siedzisz tutaj jak taki bałwan i się użalasz nad sobą zamiast zrobić coś, żeby ją odzyskać ...
- Ale co ja mam zrobić?
- Nad tym musisz sam pomyśleć- po tych słowach poszła w stronę hotelu. Ja nadal tam siedziałem i myślałem. Dzwoniłem jeszcze do niej kilkanaście razy, ale nie odbierała. Po chwili także poszedłem, bo się zrobiło chłodno.

*** Następny dzień. ***

Gdy wstałaś od razu zobaczyłaś która godzina ale co ci się wrzuciło w oczy to 82 nieodebranych połączeń od Rossa, usmiechnęłaś się. Poszłaś do łazienki, umyłaś się, ubrałaś w białą koszulkę i dżinsowe spodenki, Zrobiłaś sobie koczka i zeszłaś na dół coś zjeść. Tam ujżałaś Rossa, który siedział zaspany na kanapie niedaleko recepcji. Na twój widok od razu się ocknął i wstał kierując się w twoją stronę, ale ty nie chciałaś z nim gadać. Odwróciłaś się i szłaś w kierunku swoego pokoju, zapominając o głodzie. Już byłaś przy dzwiach, gdy blondynek złapał cię za rękę i odwrócił w swoją stronę. 
- Puść mnie - powiedziłaś próbując się wydostać.
- Chciałbym z tobą porozmawiać.
- Nie mamy o czym.
- Chcę ci to wytłumaczyć.
- Nie musisz ja już wszystko wiem. A teraz możesz mnie puścić, ała to boli, puść. - powiedziałaś zaciskając zęby. I w tym momencie Ross cię puścił.
- Przepraszam -patrzył tymi swoimi oczami- przepraszam cię za wszystko, daj mi to wytłumaczyć.
-Nawet niewiesz jak się wtedy czułam, jak się teraz czuję, miałam ci powiedzieć ile dla mnie znaczysz ale wtedy co zobaczyłam to..to..- niedokończyłaś, popłynęła ci łza po policzku ale ciągle patrzyłaś mu głęboko w oczy.Weszłaś do środka zamykając mu dzwi przed nosem. Oparłaś się o dzwi i ze łzami płynącymi ci z oczu zsunęłaś się ku podłodze. Siedziałaś tak przez dłuższą chwilę, w końcu postanowiłaś wstać i zejść coś zjeść bo już ci burczało w brzuchu. Na dole nie było już blondyna nie interesowało cię gdzie jest. Zamówiłaś sobie coś do jedzenia i ujżałaś siedzącego przy stole tatę, przysiadłaś się.
- Hej córciu, co słychać? - mówił jakby nic nie wiedział co się stało wczoraj.
-Wszystko w porządku- uśmiechnęłaś się sztucznie.
- Nie widziałaś może Rossa? muszę z nim pogadać- powiedział popijając kawę.
Nie wiedziałaś co powiedzieć.
- Niestety nie, a coś się stało?
- Chodzi o to, że załatwiłem mu kolejny koncert niedaleko i musimy tu jeszcze zostać tydzień.
- Coo? Ale ja chcę już wracać. Załatw mi na dzisiaj jakiś samolot do Londynu- powiedziałaś i odeszłaś od stolika. Kierowałaś się ku swojemu pokojwi. Na miejscu zastałaś Rydel. 
- Cześć- powiedziałaś- przeraszam a wczoraj, zapomniałam ci otworzyć drzwi ale byłam za bardzo przejęta wczorajszym dniem- poszłaś się pakować
- Spoko, nic się nie stało -uśmiechnęła się- a co ty robisz? - zmarszczyła brwi
- Pakuję się, przepraszam ale lecę do Londynu.
-Dlaczego? Nie możesz! .. Zostań z nami do końca, proszę- powiedziała zamykając ci torbę.
- Nie chcę więcej patrzeć na Rossa i cierpieć. On mnie zranił. Gdy tylko go widzę przypomina mi się tamta akcja. Nie chcę tak, rozumiesz. Chcę zapomnieć. - i tylko czułaś jak po policzku płyną ci słone łzy.
- No chodź do mnie - powiedziała Rel otwierając ramiona i chcąc cię przytulić- nie płacz. Rozumiem cię już. Będę za tobą tęsknić - dała ci buziaka w czoło.
Przytuliłaś ją z całej siły mówiąc- Mi ciebie też.- Otarłaś sobie łzy i kończyłaś się pakować. Rydel poszła do pokoju chłopaków, siedziała też tam Laura i Viola, blondyna chyba wszystko im powiedziała, bo chwilę później każdy się znalazł u ciebie w pokoju.
-Dlaczego chcesz jechać? -  zapytali chłopaki chórem.
- Nigdzie nie jedź, zostań, będzie świetna zabawa- powiedziała Lau.
- Rozumiem cię [t.i.] ale daj sobie jeszcze kilka dni, przejdzie ci. I będziemy się tu bawić jak nigdy. Zostań. - powiedziała twoja przyjaciółka.
- Nie. Przepraszam was. Podjęłam decyzję i tak zrobię. - powiedziałaś- Będę za wami tęsknić, nawet nie wiecie jak- popłynęła ci łza. I w tej chwili każdy się na ciebie rzucił i zaczął cię mocno przytulać mówiąc " nam  ciebie też ". - Mogę się dokończyć pakować? -powiedziałaś sciśnięta. Wtedy każdy się od ciebie odkleił i poszedł do pokoju obok. Oprócz Violi, ona została z tobą.
- Mam jechać z tobą? - powiedziała.
- Nie, nie musisz. Baw się tu dobrze, jak nigdy wcześniej- przytuliłaś ją mocno.
- Niedługo się widzimy. Pa - dała ci buziaka w czoło i wyszła.
Ty wreszcie na spokojnie mogłaś się spakować. 30 minut później  byłaś już gotowa do wyjścia. Znalazłaś tatę, dał ci bilet, pożegnałaś się z nim dając mu buziaka w policzek i wsiadłaś do taxi. Po drodze zastanawiałaś się, gdzie był Ross. Ale w sumie to nie obchodziło cię to, bo i tak nie chciałaś się z nim widzieć. Była dopiero 13:15 a samolot miałaś o 14:30. Nie chciało ci się czekać, ale wolałaś siedzieć tutaj niż w hotelu razem z blondynem.

niedziela, 25 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 5

Gdy tam dotarłaś nie mogłaś uwierzyć własnym oczom, Ross całował się z inną, była to znana ci osoba, ale nie wiedziałaś skąd ją znasz. W jednej chwili twoje serce rozsypało sie na milion kawałków. Na twój widok odsunął się od dziewczyny, a ty nie mogąc już wytrzymać wybiegłaś z płaczem z budynku, przeciskając się przez tłum fanek, które czakały na R5. Ross pobiegł za Tobą, ale niestety widząc tłum piszczących fanek widzących go, zatrzymał się, bo wiedział że i tak się nie przedostanie. Ty biegłaś przed siebie ze łzami w oczach, nie mogłaś uwierzyć w to co widziałaś. Zatrzymałaś się w jakimś parku, usiadłaś na ławeczce i chciałaś byc sama. Chciałaś już zapomnieć o Rossie na zawsze, ale nadal przed oczami miałaś obraz całującego się Rossa z tą laską. Nagle usłyszałaś dźwięk twojego telefonu to Ross, rozłączyłaś się, nie chciałaś z nim gadać. Po 5 minutach miałaś już 48 nieodebrane połączenia od niego. Chwilę później zadzwoniła Violetta, także się rołączyłaś nie chciałaś z nikim gadać. Chwilę poźniej żałowałaś, że się rozłączyłaś przecież ona ci nic nie zrobiła, a nie chcesz stracić najlepszej przyjaciółki. Gdy zadzwoniła drugi raz, postnowiłaś odebrać.
-[t.i.] gdzie ty jesteś wszyscy się o ciebie martwimy, co ci się stało? Czemu tak nagle wybiegłaś z płaczem? Gdzie ty w ogóle jesteś? - zadawała pełno pytań. Milczałaś- jesteś tam? ... halo ... [t.i.] ... no powiedz coś, wiem że mnie słyszysz...
- Przyjdz do mnie, proszę ... - mówiłaś przez płacz
- Dobrze ale gdzie jesteś?
- Proszę, ale sama nie chcę nikogo więcej... wyjdź tak żeby nikt nie zauważył i idz cały czas prosto jestem w jakimś parku, proszę tylko ty. - rozłączyłaś się.
10 minut później zauważyłaś Viola, która zobaczywszy cię szła w twoją stronę.
- Tu jesteś- ulżyło jej- co się stało? -usiadła koło ciebie i przytuliła do siebie- ej [t.i.] no powiedz.
- Szłam do tego idioty Rossa, żeby mu powiedzieć co do niego czuję a zastałam go całującego się z inną- wybuchłaś płaczem.
-ej kochanie nie płacz proszę, nie chcę żebyś płakała przez takiego idiotę. On po prostu na ciebie nie zasługuję - przytuliła cię mocno i otarła łzy z twojego policzka- chodźmy już tu jest strasznie zimno a ty jesteś w samej sukience i każdy się o ciebie martwi. 
- Nie chcę tam iść, nie chcę już nigdy widzieć Rossa. Chcę do domu.- powiedziałaś zdenerwowana.
- Narazie nie zobaczysz.
- Jak to?- zdziwiłaś się.
-Ross wybiegł tylnim wyjściem wkurzony, wsiadł do jakiegoś samochodu i pojechał gdzieś jak wariat. Martwimy się też strasznie o niego, bo może sobie coś zrobić- powiedziała Viola
-Mam go w dupie, niech robi co chce- byłaś na niego wkurzona, ale w głębi duszy bałaś się o niego.
Viola wstała wzięła cię za rękę i zaprowadziła do reszty. Na miejscu każdy do ciebie podbiegł i pytał się co się stało, ale ty nie chciałaś z nikim gadać. Poszłyście do garderoby i zamknęłyście się. Usłyszałaś tylko Rydel " Dajmy jej spokój, niech odpocznie dziewczyna. Musimy znaleźć Rossa zanim mu się coś stanie.". W tej chwili trochę się przestraszyłaś, że może mu się coś stać i to przez ciebie, ale chwilę później pomyślałaś sobie 'zasłużył na to'. Pół godziny później byłaś już w hotelu w swoim pokoju Rel, Lau i Violi  nie było siedziała razem z resztą i wydzwaniali do Rossa, ty chciałaś siedzieć sama. Nagle usłyszałaś jak przed hotel przyjeżdza jakieś auto, które zachamowało że było słychać na cały hotel. Już wiedziałaś, że to pewnie Ross dlatego zakluczyłaś swój pokój. Chwilę później słyszałaś jak każdy wybiegł z pokoi i zaczął się wypytywać niego gdzie był. Usłyszałam tylko " Gdzie jest [t.i]?" i w tej samej chwili usłyszałaś walenie do drzwi.
-[t.i.] otwórz- mówił wkurzony, niewiadomo z jakiego powodu- chcę ci to wytłumaczyć, proszę otwórz. To nie tak jak myślisz. Słyszysz mnie? Otwórz te cholerne dzwi.
Trochę sie wystraszyłaś, sama niewiedzialaś z jakiego powodu, przecież mówił, że nigdy ci nic nie zrobi. 15 minut później zrezygnował i odszedł,w końcu usłyszałaś samochód odjeżdzający spod hotelu. Wiedziałaś, że to on ale zastanawiało cię gdzie on pojechał. Zrobiłaś sie strasznie głodna, więc jeszcze przed spaniem zeszłaś na dół coś zjeść. I od razu poszłaś spać. Znowu zakluczyłaś dzwi jeszcze przed snem ale zapomniałaś, że dzielisz pokój z Rydel. Więc ona musiała spać z chlopakami. 

sobota, 24 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 4

-Gdzie jesteśmy? -zapytałaś
-Tu mieszkałem zanim się przeprowadziłem do Londynu. A tu mieszka moja przyjaciołka- pokazał na dom obok- idziemy do niej -usmiechnął się.
-Yyy ..co? -przeraziłaś się, bo szczerze bałaś się troche.
- Laura! - uśmiechnął się jak nigdy wcześniej i mocno ją przytulił. Była ubrana w białe rurki, różową bluzkę na ramiączkach i szpilki.
- Ross? Co ty tu robisz? Dawno cie nie widziałam. Stęskniłam się, bardzo. - odwzajemniła. 
- To jest [t.i.] moja.. koleżanka- pokazał na mnie. Koleżanka? -pomyślałaś.
- Cześć [t.i.] jestem Laura miło mi cię poznać. - uśmiechnęła się i przytuliła- wejdzcie- zaprosiła nas do domu.
Poszliście do jej pokoju i zaczęliście rozmowe. Ty oczywiście siedziałaś cicho, jak nigdy. Oni opowiadali sobie wszystko. Nie podobała ci się ta "nespodzianka", wolałaś siedzieć w hotelu z Rydel. W pewnym momencie Ross wyszedł do łazienki a ty zostałaś sama z Laurą. Nie wiedziałaś co mówić, ale ona zaczęła konwersacje. Szczerze mówiąc miło wam się rozmawiało, pokazała ci swoje piosenki. Polubiłaś ją. Laura miała kilka piosenek niedokończonych, więc dałaś jej kilka propozycji.
- Nie wiedziałam, że znasz się na tym, jesteś naprawde dobra- powiedziała uśmiechając się. Ma bardzo śliczny uśmiech-pomyślałaś.
- Dzięki, nigdy tego nie robiłam. 
Nagle do pokoju wszedł Ross.
- Gdzie ty byłeś?-zapytała go Laura
- Rozmawiałem z twoją mamą- usmiechnął się- dobra to gdzie jedziemy? 
- A ty czasem nie masz dzisiaj koncertu? -zapytała Ally
- Mam, ale dopiero o 21, a jest..- spojrzał na zegarek- ..16, mamy jeszcze czas.- spojrzał na nas- to może do kina? -zmienił temat.
- Dobrze, ruszajmy- powiedziałaś.
Kino było nie daleko, więc szybko byliście na miejscu. Długo szukaliście filmu, w końcu każdy się zdecydował na "LOL" niedawno zaczął być puszczany w kinach. Kupiliście wielką paczkę popcornu i każdemu po Pepsi. Siedziałaś na środku, miedzy Rossem a Laurą. Czułaś na sobie jak Lynch się co chwila na ciebie patrzy, nie zwracałaś uwagi, oglądałaś dalej. Film skończył się o 18. Zapytałaś się Rossa czy Ally mogła by jechac z wami na koncert. - Czemu nie -odpowiedział i wszyscy od razu pojechaliście do Los Angeles. W hotelu każdy poszedł do swojego pokoju, zaprosiłaś Laure do siebie.
-[t.i.] jest mały problem- powiedziała trochę smutno- bo ja nawet nie wzięłam ubrań na koncert a tak nie mogę iść.
- Nie martw się pożyczę ci coś - powiedziałaś uśmiechając się - tam są moje rzeczy wybierz sobie coś - pokazałaś palcem w strone swojej walizki i poszłaś do łazienki sie przebrać.
- Dziekuje, jesteś kochana- usłyszałaś jeszcze.
Szykowałaś się dosyć długo, umyłaś się, przypudrowałaś się, pomalowałaś oczy lainerem, powieki lekko cieniami do oczu i musnęłaś usta błyszczykiem. Pofalowałaś delikatnie włosy nałożyłaś sukienkę góra była z koronki a dół ze sóry i byłaś już gotowa. Gdy wyszłaś z łazienki Laura się jeszcze malowała. Miałyście dwie łazienki z pokojem, więc wszystko poszło szybko. 10 minut później byłyście już ubrane więc poszłyście na dół. Lau wybrała białą sukienkę na to różaną kurtkę skórzaną i różane szpilki. Wyglądała olśniewająco. Na dole już wszyscy czekali, na widok Laury każdy do niej podbiegł i sie witał. Ty poszłaś do stojącego koło baru i rozmawiającego przez telefon Rossa. Który na twój widok rozłączył się i schował telefon.
-hej- powiedział przyglądając się mi- mam dla Ciebie fantastyczną niespodziankę- powiedział z uśmiechem na ustach. Wglądał tak seksownie w tej ciemnej skórzanej kurtcę, czarej podkoszulce i ciemnych spodniach.
-kolejna niespodzianka?- powiedziałaś zmuszając swoje kąciki ust, by wyciągnęły się ku górze, nie chciałaś więcej niespodzianek na dzisiaj.
- Tak, ale dopiero dowiesz się na koncercie - uśmiechnął się
- Właśnie, kiedy ruszamy? Jest... 20:20 - spojrzałaś na wielki zegaarek, który wisiał niedaleko ciebie.
- Już niedługo ma tu być limuzyna, którą zamówił nam twój tata- powiedział spogladając na zewnątrz.
- Właśnie, gdzie on jest? - rozglądałaś się.
- Już na miejscu, czeka na nas - usmiechnął się. I w tym czasie limuzyna podjechała pod hotel i każdy do niej wsiadł. Na miejscu czekali na was tysiące wiernyc fanów R5. Aż się wystraszyłaś,  to nyło dziwne uczucie, nigdy wcześniej nie widziałaś tylu dziewczyn w jednym miejscu. Przeraziłaś się. 
- Nie bój się, daj mi rękę, będę z tobą- powiedział Ross widząc, że jesteś przerażona. Tak właśnie zrobiłaś uśmiechając się do Rossa. Twoje serce nagle zaczęło bić mocniej, niewiedziałaś dlaczego. Ciężko było się wam przedostać do budynku, ale dobrze że było tylu ochroniarzy. Gdy byliście już wszyscy w pomieszczeniu ty nadal sciskałaś Rossa za rękę. Widziałaś jak wszystkie fanki jego patrzą na ciebie z pogardą, przestraszyłaś się. Cykali wam mnóstwo zdjęć.
- Niedługo zobaczysz swoją niespodziankę- powiedział ci Ross na ucho. I nagle do pomieszczenia weszła Violetta. Na jej widok puściłaś rękę Lyncha i biegem pobiegłaś do swojej przyjaciółki. Była śliczna. Miała na sobie czarną spudniczkę skórzaną i jasną bluzkę włożoną w spódniczkę, do tego ciemne trampki. Viola nienawidzi chodzić na szpilkach.
- Co ty tu robisz? Tak się cieszę, że tu jesteś- ściskałaś ją mocno.
-Ross mnie zaprosił - uśmiechnęła się i spojrzała w stronę Rossa.
- Ty wiedziałas, że jest jakimś słynnym piosenkarzem? - patrzałaś pytająco.
- No coś tam słyszałam, że ma jakiś swój zespół i spiewa, ale nie wiedziałam, że aż taki sławny jest- powiedziała patrząc  w stronę piszczących fanek R5.
- Czemu mi nie powiedziałaś?
- Myślałam, że Ross ci powiedział, w końcu tyle dla niego znaczysz i przebywacie ze soba mnóstwo czasu- powiedziała- dobra muszę się jeszcze ze wszystkimi przywitać, chodzmy- złapała cię za rekę.
Najpierw przywitała sie z Rossem a później on przedstawił ją każdemu. Nagle jakiś facet powiedział "za 10 minut wchodzicie, streszczajcie się" i każdy zaczął się szykować.
-Powodzenia- krzyknełaś, żeby każdy cie usłyszał i dałaś Rossowi buziaka w policzek. Zarumieniłaś się a on uśmiechnął się od ucha do ucha. I od razu z Violą i Laurą weszłyście na widownie, próbując przedostać się do I rzędu. W końcu wam się udało. Zaczęło się. Pierwszą piosenką jaką zaśpiewali było "Forget About You". Pierwszy raz słuchałaś ich piosenek, strasznie ci się spodobały. Bawiłyście się w trójkę najlepiej jak mogłyście. A Ross tak swietnie się ruszał na scenę. W tamtej chwili się w nim zakochałaś, wcześniej też ci się strasznie podobał, ale teraz już wiedziałas, że chcesz z nim być. Tak wiele zrobił specjalnie dla ciebie, żebyś tylko była szczęśliwa, czułaś, że z nim bedziesz najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Po koncercie gdy oni juz zeszli ze sceny, trochę czasu wam zajęło dostanie się do nich. Po 15- minutowych staraniach w końcu dotarłyście. Chciałaś teraz zrobić tylo jedno, pójść do Rossa i powiedzieć mu co naprawdę czujesz. Rydel pokazała ci gdzie on jest, zostawiłaś swoje przyjaciółki z reszta zespołu i kierowałaś sie w miejsce gdzie pokierowała cie Rel. Gdy tam dotarłaś nie mogłaś uwierzyć własnym oczom...

piątek, 23 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 3

Ale chwilę później wparował ci przez okno.
-Cześć- powiedział jakby nigdy nic z uśmiechem na ustach.
-Jak ty tu wszedłeś? Przecież jest wysoko ty..y mogłe- przerwał ci
- Słuchaj, bardzo cię przepraszam, że od początku ci nie mówiłem prawdy kim jestem naprawdę, ale myślałem, że zareagujesz jak każda inna laska, ale w końcu  postanowiłem ci to powiedzieć, dzisiaj, chciałem cię zabrać na mój koncert do Los Angles, to miała być niespodzianka, ale wyszło tak jak wyszło. Nie mogłem dłuzej cię okłamywać, za bardzo cię kocham.- mówił na jednym tchu i nagle wasze usta się styknęły, nie wiedziałaś co się dzieję, w pierwszym momencie chciałaś go od siebie odepchnąć a w drugim poczułaś się jak w niebie i odwzajemniłaś pocałunek. Po chwili jednak postanowiłaś go od siebie odepchnąć, żeby nie pomyślał, że tobie na nim zależy.
- Co ty robisz ?- mówiłam niby zdenerwowana- myslisz, że wparujesz tu, opowiesz swoją historię, pocałujesz mnie i ja ci tak po prostu wybaczę?- wtedy już się trochę wkurzyłaś.
- No tak- uśmiechnał się. - Proszę wybacz mi, nie chciiałem źle, naprawde, przepraszam. Ja cię strasznie kocham, nigdy więcej cię nie okłamę obiecuję- teraz uśmiechnął się tak trochę sztucznie. A ty się do niego przytuliłaś, czułaś się tak bardzo bezpiecznie,  jak nigdy.
-Szykuj się szybko, za ...- spojrzał na zegarek- 30 minut musimy być na lotnisku. A ty spojrzałaś na niego z oczami na wierzchu.
- Zwariowałeś? Ja niewiem co mam wziąć ze sobą, co spakować- rozglądałaś się po całym pokoju jakbyś czegoś szukała.
- Nie martw się, weź najpotrzebniejsze, jak czegoś zapomnisz to pojedziemy kupić- powiedział jakby nigdy nic.
- Przesadzasz trochę, nie będe nic kupowała,  wiesz ile takie rzeczy tam mogą kosztować?- pierwszy raz się przejmowałaś peniędzmi, dziwne- pomyślalaś.
- Nie martw się.- uśmiechnął się - Szybko, szykuj sie zostało nam 25 minut- spojrzał na zegarek. 
Już byłaś spakowana, wzięłaś kilka bluzek, rurek i kilka sukienek uwielbiasz chodzić w sukienkach. Byłaś już gotowa, stałaś już na dole razem z twoim tatą, czekaliście na Rossa bo miał po was przyjechać, twój tata jako menager Rossa musiał jechać z tobą. Lynch spóźniał się już 10 minut, za 5 minut mieliście być już na lotnisku. Byłaś już trochę wkurzona na niego. Jak można być tak nieodpowiedzialnym. I nagle usłyszałaś dźwięk klaksonu. 
-Wreszcie- powiedziałaś, niezdając sobie sprawy, że na głos. Twój tata się zaśmiał.
Wsiadłaś do samochodu i zamiast przywitać się z Lynch'em wydarłaś się na niego dlaczego się spóźnił, przez niego może wam odlecieć samolot do Los Angeles. Ale po chwili ci przeszło i przywitałaś się z nim, przytulając sie do niego. Wreszcie jesteście w samolocie, nie mogłaś w to uwierzyć, lecisz do Los Angeles, gdy byłaś mała pragnęłaś tam zamieszkać. A teraz lecisz tam ze swoim przyjacielem, który na dodatek jest wokalistą jakiegoś słynnego zespołu, nawet o nim nie słyszałaś. Cały lot samolotem przespałaś, ale podono z opowieści Rossa wyglądałaś słodko. Gdy już dojechaliście twój tata jak mu przystało zamówił dla was wypasioną limuzynę i pojechaliście do pięknego hotelu. Tam już na was czekali bracia i siostra Rossa, niewiedziałaś, że ma rodzeństwo. Fajnie kolejna rzecz o której nie wiedziałam- pomyślalaś. Ross od razu was sobie przedstawił, to bardzo fajni ludzie. Tacy mili i zabawni. A z jego siostrą Rydel zaczęłaś się od razu  dogadywać, to bardzo miła osoba. Z resztą jak ich cała rodzina, w tym Ross. 
- Od kiedy jesteście razem? - zapytała Rydel w pewnym momencie naszej rozmowy.
-Co? Nie..nie my nie jesteśmy razem, jestem jego przyjaciółką- odpowiedziałaś stanowczo.
- Jasne tego już mi nie wmówisz widzę jak sie na siebie patrzycie, musi coś być- zaśmiała się.
- Nie naprawdę, on chciał ze mną być ale niedawno zerwałam z chłopakiem- powiedziałaś zerkając w dół, chciałaś o nim już zapomnieć.
-Ołł ... przepraszam- powiedziała współczując.
- Nic się nie stało. Chodzmy już do pokoi, pokażesz mi gdzie ja mam- powiedziałaś.
- Ty masz ze mną, już to załatwiłam- mówiła z zacieszem na twarzy. Ty tylko odwzajemniłaś usmiech i poszłyście do pokoju.
Następnego dnia :
- [t.i.] szybko wstawaj, idziemy na zakupy!- krzyczała urdowana.
- Coo? Jakie zakupy? Ja nie mam kasy- kochasz chodzic na zakupy, ale nie tym razem, uważasz że tu jest wszystko i nie będziesz przepłacać.
-Nie martw się ja mam, wstawaj szybko i idż się szykować a ja idę zamówić nam śniadanie i taxi. - powiedziała i wyszła.
Nie lubisz wstawać tak wcześnie, ale tym razem musiałaś Rel, tak ją nazywasz poszła już wszystko załatwić. Wstałaś i poszłaś na poranną toaletę, ogarnęłaś się trochę, nałożyłaś różaną koronkową sukienkę i białe szpilki i poszłaś na dół.
- Chłopaki chyba jeszcze śpią- powiedziałaś sama do siebie.
Na dole czekała już na ciebie Rel, była slicznie ubrana. Miała na sobie czarną sukienkę ze skóry i do tego białe botki.
- Długo trzeba na ciebie czekać? Taxi już czeka, szybko - powiedziała.
Na miejscu najpierw poszłyście coś zjeść, bo nie zdążyłyście w hotelu. Chodziłyście po wielu sklepach i znalazłyście mnóstwo fajnych ciuchów, Rydel miała pełno toreb z ciuchami, ty tylko trzy, bo to nie za twoje pieniądze i nie chciałaś jej przepłacać. Po długich zakupach, wróciłyście zmęczone  do domu tam już na was czekali chłopaki. Twój tata pojechał już wszystko załatwiać na koncert R5. Teraz już wszystko wiesz, że oni to zespół a nie sam Ross. W holu spotkałaś Rossa, Rydel czekała z resztą na dole i pokazywała im co kupiła, oni byli przerażeni, że po co jej tyle ubrań. A ty poszłaś zanieść swoje torby, nie lubisz się chwalić.
- Hej mała - uśmiechnął się.
- Mała?- zdziwiłaś się - spadaj, jestem tylko troche od ciebie niższa - chciałaś się pokazać, że strzeliłaś 'focha' ale ci się nie udało.
-Dobra, gdzie byłaś? - zapytał opiekuńczo.
- Z Rel na zakupach - uśmiechnęłaś się. 
- Na zakupach? Ja cię dzisiaj miałem zabrać.. - posmutniał trochę.- Trudno jedziemy gdzies indziej. - Od razu jego humor się zmienił.
- Gdzie indziej? Ale jak to? Gdzie? -zdziwiłam się.
- Niespodzianka.
-To ja idę się uszykować- powiedziałam idąc już do swojego pokoju. Ross poszedł za tobą. W pokoju zaczęłaś wybierać w co masz się ubrać. Lynch wybrał za ciebie;  czarną bluzkę 3/4 i neonową spódniczkę, do tego czarne trampki, bo musiało ci być wygodnie. Zastanawiałaś się gdzie on może cie zabrać.
-Już jestem gotowa- wyszłaś z łazienki uszykowana.
-Wyglądasz ślicznie- podszedł do ciebie już miał zamiar cie pocałować ale odsunęłaś się od niego.
-Idziemy? -powiedziałaś.
-Pewnie.
Po godzinnej jeździe dotarliście na miejsce.
-Gdzie jesteśmy? -zapytałaś.

__________________________
Przepraszam za taką długą przerwę, spróbuję teraz dodawać częściej :) 
Tylko zostawiajcie swoje opinie, bardzo mi są potrzebne <3

poniedziałek, 19 maja 2014

Imagin o Rossie

Przepraszam, że nie dodałam, postaram się jak najszybciej. A w zamian macie imagin <3
I PROSZĘ O KOMENTARZE, CZY SIĘ PODOBA <3
_____________

Jesteście z Rossem przyjaciółmi od
piaskownicy. Wasze mamy przyjaźnią się od bardzo dawna,jeszcze zanim się urodziliście.
Jesteście w tym samym wieku. Ross traktuje cię jak młodszą siostrę, broni cię w szkole i po za nią. Mało czasu spędzasz w domu, bo zazwyczaj chodzisz z nim na imprezy,spacery.
W klasie siedziecie razem w ławce od
przedszkola, zawsze gdy ktoś inny z Tobą usiadzie Lynch od razu che toczyć z nim walkę. Jesteście najlepszymi przyjaciółmi na świecie, nie chcielibyście żeby to
kiedykolwiek się zmieniło. Lecz ty od dawna czujesz do niego coś więcej, ale boisz się mu
to wyznać, ponieważ on może nie czuć do ciebie tego samego i to mogłoby popsuć
waszą przyjaźń.
Pewnego popołudnia twój telefon zadzwonił i
usłyszałaś początek piosenki "Forget About You".
Ujrzałaś uśmiechniętą buźkę blondynka i od
razu odebrałaś telefon by dowiedzieć się jakie
plany ma na dzisiejszy wieczór, bo wczoraj
wrócił z trasy.
- Siema [t.i.], masz plany na dzisiejszy
wieczór? Dobra i tak wiem, że nie -
odpowiedział na swoje własne pytanie-
chciałbym cię zaprosić na ognisko, bo
urządzamy razem z chłopakami z okazji...yyy
nijakiej. Ale nie martw się, nie będziesz
sama, bedzie Rydel i Laura i chciałbym ci kogoś
przedstawić, ale to dopiero na ognisku, a
teraz muszę kończyć, bo idę pomóc
chłopakom szykować. A, i przyjedzie po
ciebie Rocky. Pa -powiedzał i rozłączył się.
-Fajnie, że nie dał mi dojść do słowa, ale to
cały Lynch- wymamrotalaś pod nosem.
Postanowiłaś powiedzieć mu dzisiaj, że
czułaś do niego coś więcej. Zaczęłaś
przeglądać swoje wszystkie ciuchy i
postanowiłaś, że założysz miętową sukienkę
na ramiącza i białe szpilki, a do tego biały
sweterek, żeby ci póżniej nie było zimno.
Nałożyłaś odrobinę pudru, powieki
pomalowałaś delikatnie leinerem, a usta
musnełaś błyszczykiem. Nie lubisz wyglądać
jak sztuczna lalka. Gdy skończyłaś lekko
pofalowywać włosy usłyszałaś odgłos klasonu,
pobiegłaś jeszcze do mamy poinformować ją,
że wychodzisz z domu i nocujesz u Rossa.
Wzięłaś sweterek który leżał na twoim łóżku i
szybko wybiegłaś z domu, wpadłaś do
samochodu niczym piorun. Przywitałaś Rocky'a
przyjacielskim buziakiem w policzek i
ruszyliście.
-łaaał [t.i.] ale ty ślicznie wyglądasz-
powiedział Rocky z zacieszem na twarzy.
-Dzięki- odpowiedziałam odwzajemniając
uśmiechem.
Nagle poczułaś perfumy Rocky'ego, on zawsze
umie sobie wybrac dobre perfumy-
pomyślałaś. Jadąc podziwiałaś piękny zachód
słońca, a w połowie drogi zaczęłaś
konwersacje z Lynchem. Trwało to dosyć
krótko, gdyż oni mieszkają tylko kilometr
dalej, wcześniej kiedy Ross nie był jeszcze
taki sławny mieszkał dwa domy dalej,więc
gdy tylko wstałaś od razu do niego biegłaś,
teraz to się troche zmieniło. Gdy
dojechaliście weszłaś do domu i przywitałaś
się z każdym po kolei, lecz nigdzie nie
widziałaś Rossa
- Gdzie jest Ross, muszę mu coś powiedzieć-
spytałaś Rydel
-Na górze-odparła,a ty szybko poleciałaś na
górę przywitać sie z Rossem.
Weszłaś do jego pokoju nie pukając jak
zawsze i to co zobaczyłaś złamało ci serce na
kilka kawałków. Ross całował sie z inną. Tak,
nie byliśce razem ale to naprawdę był
smutny widok, bo chciałaś mu wyznać, że go
kochasz, lecz teraz już wiesz, że to nie ma
sensu.
-Ja...ja..a..- zaczęłaś się jąkać- przepraszam,
chciałam się tylko przywitać. Cześć. -
powiedziałaś wymuszając na swoich ustach
uśmiech i już chciałaś wyjść.
-Cześć [t.i.], czekaj to jest Lucy, moja nowa
dziewczyna, poznaliśmy się na dyskotece jak
byłem w trasie. To z nią chciałem cię dzisiaj
poznać.
Jest naprawde ładna- pomyslałaś. Miała
kręcone włosy do ramion, ombre, piękne
brązowe oczy pieknie umalowane i była nie
za wysoka, nie za niska, oraz miała piękną
figurę. Była ubrana w białą sukienkę z
czarnym skurzanym paskiem. Wyglądała
ślicznie. Ale i tak jej nie nawidzisz.
-Aha, no okej, miło mi cię poznać-
powiedziałaś poraz kolejny zmuszając aby
twoje kąciki podniosły się ku górze- to ja już
wam nie przeszkadzam-rzekłaś, zamknęłaś
drzwi i zeszłaś na dół powstrzymując się od
łez.
Niedługo póżniej zeszli też nasze nowe ''gołąbeczki" ciągle całując się i obściskując.
Kiedyś to ty byłaś w centrum uwagi Rossa,
ale to już minęło, musisz się z tym pogodzić.
Wyszliście na taras, a na trawie Riker i Rocky
rozpalali ognisko. Przy czym co chwila Rocky
darł się na Riker'a że źle robi, to w końcu
Riker się wkurzył rzucił to co miał w ręku i
odszedł z całkowitą powagą na twarzy. Każdy
zaczął się śmiać, nawet tobie poprawili
humor, dlatego ich uwielbiasz, z nimi nie da
się nudzić ani smucić. Gdy tylko spojżałaś w
bok w jednej chwili spoważniałaś, Ross i ta
jego "piękność" ciągle się obścikiwali.
- Ej co jest? - zapytała Laura widząc jak
patrzę na Rossa i Lucy- widzę, że coś jest
nie tak. Wiesz o tym,że mi możesz powiedzieć
wszystko.
Odkąd poznałaś Laure strasznie ją
polubiłaś, możesz jej powiedzieć wszystko co
Cię gryzie.
- No bo ... no bo ja kocham Rossa chciałam
mu to dzisiaj powiedzieć, ale jak on mi
powiedział, że jest z Lucy to myślałam, że
wybuchnę płaczem jak małe dziecko i
postanowiłam nie zawracać mu mną głowy.
- Ojejku... niewiedziałam, tak mi przykro,
naprawdę, ale nie przejmuj się, może to jest
znak, że nie powinnaś być z nim?
Przytuliłaś mocno Laure i podziękowałaś jej
że choć trochę cię wsparła na duchu. W
końcu impreza się rozpoczęła, było świetnie,
śmialiście się, wygłupali.. Pod końcem Ross poszedł po gitarę, usiedliście w kółku i
zaczęliście wszyscy śpiewać różne posenki, w
trakcie wyszłaś do łazienki wypłakać się bo
już nie mogłaś patrzeć na tą Lucy jak się klei
do Rossa. Myślałaś, że jeżeli oni się tam
bawią to nikt cię nie usłyszy, lecz gdy poszłaś
Laura wiedziała co sie dzieje, bo prawie
przez całą imprezę patrzałaś się na blondynka i
jego dziewczynę, więc postanowiła pójść za
Tobą. Ujrzała cię siedziącą na ziemi i
płaczącą, usiadła koło Ciebie, przytuliła
mocno i powiedziała, żebyś się nie
przejmowała, że jest wiele chłopaków na
świecie i ten jedyny, który Cię pokocha a ty
jego. Otarłaś łzy i poszłyście do reszty. Przez
całą noc postanowiłaś wmówić sobie, że on
na ciebie nie zasługuje. Lecz po jakimś czasie
wybuchłaś płaczem, widząc jak Ross śpiewa
Lucy "Think About You" przypomniałaś sobie jak
tobie śpiewał to, oczywiście jako najlepszej
przyjaciółce ale i tak byłaś wtedy w siódmym
niebie,a teraz? Teraz śpiewa to innej, nie
wytrzymałaś, wybiegłaś z płaczem z domu,
każdy nie wiedząc co się stało pobiegł za
tobą, lecz ty biegłaś przed siebie mając łzy w
oczach. Nagle widziałaś tylo rozmazane
światła kierujące się w twoja stronę i w
jednej chwili sparaliżowało cię, że nie mogłaś
się ruszyć. Teraz przed oczami masz tylko
ciemność i ból. Walczyłaś z powiekami i w
koncu ci się udało. Byłaś w szpitalu, stała
koło Ciebie pielęgniarka robiąc coś. Jak na
pielęgniarkę była bardzo młoda.
-Dzień dobry [t.i.] jestem Olivia, wreszcie
wstałaś- powiedziała.
- Dzi..i..eń dobry- odpowiedziałaś z trudem
bo jeszcze strasznie się źle czułaś. Poprosiłaś
ją, żeby zawołała Laure chociaż na chwile,
gdy Olivia otworzyła dzwi zobaczyłas całe R5
śpiące na korytarzu i czekające aż się
obudzisz. Pierwszy kto Ci się wrzucił w oczy
był to Ross jeszcze śpiący. Chwilę później
przyszła Laura z uśmiechem na twarzy, że w
końcu się obudziałaś, ucałowała cię w
policzek i usiadła koło mnie, powiedziałaś jej
żeby powiedziała wszystko Rossowi o twoich
uczuciach do niego. To były twoje ostatnie
słowa, później słyszałaś tylko krzyk Rossa żeby go do Ciebie wpuścili i straciłaś kontakt
z rzeczywistością. Umarłaś.
~Oczami Rossa:
Nagle wybiegła z domu, niewiem co się jej
stało przecież widziałem, że się świetnie
bawi, może to przezemnie, że nie zwracałem
na nią uwagi, bo byłem za bardzo zajęty
Lucy, ale przecież [t.i.] jest moja przyjaciółką
nic więcej, powinna się przyzwyczaić, że
kiedyś będę miał dziewczynę i to ona bedzie
najważniejsza- pomyślałem. Pobiegliśmy za
nią nagle w jednej chwili już cieszyłem się, że
niedługo ją dogonię a w drugiej zobaczyłem
jak uderza w nią rozpędzony samochód, łzy
popłynęły mi ciurkiem z oczu, nie wierzyłem
w to co się stało chwilę wcześniej. Ellington
szybko zadzwonił po karetkę, a ja pobiegłem
do niej, usiadłem i przytulilem ją mocno
mówiąć sam do siebie, że wszystko będzie
dobrze. Ryczałem jak głupi. Nagle usłyszałem
dzwięk karetki. Zabrali ją do szpitala. Od razu
wsiadłem w samochód i pojechałem za nią.
Nie myślałem o tym, że mi się coś stanie
chciałem tylko być przy niej. Jak jeszcze
byliśmy mali obiecałem jej, że zawsze będę
przy niej i nie pozwolę żeby jej się coś stało.
Poczułem wtedy coś dziwnego, jakby miłość
do niej, nie jako przyjaciółki tylko kogoś
więcej. Chłopaki wraz z Laurą pojechali za
mną do szpitala. Lekarze nie pozwolili nam
do niej wejść, tylko ją gdzieś zabrali. Całą noc przesiedzieliśmy w szpitalnym korytarzu bez
słowa czekając aż się obudzi. Następnego
dnia wstałem słysząc jak pielęgniarka mówi
Laura, że [t.i.] się obudziała i ją do siebie
woła. Uśmiechnąłem się i zastanawiałem
przez chwilę czemu ją a nie mnie? Gdy Laura do niej weszła próbowałem też się tam dostać
powiedzieć, że ją kocham, jestem przy niej i
zawsze będę. Po chwili Laura wyszła cała
zapłakana co się stało? Zacząłem także ryczeć
i pobiegłem do niej.
- Laura, co się stało? Czemu [t.i.] nagle tak
wybiegła? Powiedziała ci? Co jej jest? Czemu
płaczesz? Wszysto z [t.i.] okej? Mogę do niej
wejść? - zadawałem jej pełno pytań, cały
zapłakany. Lecz Laura milczała.
- Możesz mi powiedzieć co się dzieje?-
powiedziałem już trochę podenerwowany tą
sytuacją.
- O..ona cię..ę... kocha... to znaczy kochała...
(chwila ciszy)... nie mogła tego wytrzymać, że
całujesz inną.- mówiła jakby zahipnotyzowana
- Ona już nie żyje... - nagle Laura wybuchła
płaczem.
- Co ja zrobiłem...- powiedziałem po cichu,

nagle zakręciło mi się w głowie i upadłem na
ziemię.

sobota, 17 maja 2014

Przepraszam

Bardzo Was przepraszam, tych którzy czytają mojego bloga ;c
Kolejny post będzie w tą niedziele, obiecuję <3 Zostawiłam laptopa u taty a tam mam resztę bloga ;ccc

sobota, 10 maja 2014

#1 ROZDZIAŁ 2

Zatrzymał cię jeszcze Ross.
-Gdzie idziesz?- powiedział- chciałaś wyjść bez pożegnania?
- Idę do domu, już późno, muszę się zwijać, przepraszam nie mogłam cię znaleźć- tłumaczyłaś się.
- Odprowadzę cię- powiedział. Wreszcie może być z tobą sam na sam. Ruszyliście.
- To jak? Namyśliłaś się?- zapytał nieśmiało.
- Wiesz, myśłałam o tym i bardzo mi się podobasz ale naraze nie mogę z toba byc, za szybko, przepraszam- powiedziałaś to delikatnie, żeby go nie urazić.
- Rozumiem, ale pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć, będę przy tobie na zawsze, nie pozwolę żeby ci się coś  stało- przytulił cie mocno, odwzajemniłaś to. W końcu doszliście do domu, pozegnałaś się z nim dając mu buziaka w policzek i weszłaś do domu. Chciałaś jak najciszej wejść do swojego pokoju żeby tylko nie obudzic twojego taty, bo znowu by zrobił awanturę o której wracam do domu. Od śmierci mamy zrobił się strasznie opiekuńczy, za bardzo. Nie udało ci się wejść po cichu.
- Czemu tak długo tam byłaś? Zobacz która godzina. Mogłaś zadzwonic bym po ciebie pojechał a tak to pewnie szłas sama taki kawał- mówił
- Przepraszam, kolega mnie odprowadził- powiedziałaś, kierując się już ku górze.
- Kolega? Jaki kolega?- zmarszczył czoło
- Nieważne tato, chce mi się spać, dobranoc- powiedziałaś i poszłaś do pokoju.
-Dobranoc- usłyszałaś jeszcze.
Następnego dnia wstałaś bardzo póżno, była sobota i wolne od szkoły. Zeszłaś jeszcze w piżamie na dół cos zjeść. Nie wierzyłaś w to co zobaczyłaś. Na dole, na kanapie siedział twój tata razem z Rossem. Co? co on tu robi?- pomyślałaś. Jak tylko usłyszeli, że schodzisz właśnie oboje się odwrócili w twoją stronę, jak tylko cię zobaczyli obydwoje się uśmiechli miło do ciebie. Chociaż widziałaś w oczach Rossa tak jakby strach, ale przed czym?-zastanawiałaś sie.  Ale byłaś także  zaskoczona.
- Cze..ee.ść - powiedziałaś wahając się- Co ty tu robisz?- kończyłaś idąc w ich stronę. A raczej Rossa. Miałaś w głowie pytań. Jak to? Po co? Skąd on zna mojego tatę? Co on tu robi? Z transu obudził cię twój tata.
- Halo, córciu- powiedział lekko szturchając cię w ramię.
-Przpreaszam nic mi nie jest- uśmiechnęłaś się do niego.
- Cześć [t.i] ja..a przyszedłem cię wyrwać z domu, chciałem cię gdzieś zabrać, ale otworzył mi twój tata i powiedział, że jeszcze spisz i zaproponował żebym poczekał na Ciebie- tłumaczył się niepewnie.
- No.o dobrze, przepraszam musze iść się ubrać i jeszcze na chwilę do taty, poczekaj- powiedziałaś i poszłaś
- Tato czemu pozwoliłeś mu tu zostać,, przecież ty  nie lubisz moich kolegów- szeptałaś, żeby tylko Ross stojący w pokoju obok cię nie usłyszał
- Ross to bardzo fajny chłopak i piosenkarz- uśmiechnął się 
- Co? - zapytałaś raczej krzykłaś jakbyś nie mogła uwierzyc w to co usłyszałaś- Piosenkarz? Jaki piosenkrz?- powiedziałaś już troszkę ciszej.
- No piosenkarz, nie mówił ci? Pracuję w jego studiu, jestem jego menagerem.- wyszczerzyłaś oczy niedowierzając, wiedziałaś że ojciec jest menagerem jakiejś tam gwiazdy ale zbytnio cię nie interesowało to. I nagle szybkim krokiem poszłaś w stronę salonu.
-Myślałeś, że się nigdy o tym nie dowiem? Dlaczego mi nie powiedziałeś?- krzyczałaś już bardziej na niego - okłamałeś mnie- teraz już mówiłaś ciszej i spłynęła ci łza po policzku, nagle pobiegłaś z płaczem do pokoju.
-[t.i] zaczekaj- pobiegł za tobą
Trzasnęłaś drzwiami od swojego pokoju, zakluczyłaś drzwi nie chciałaś z nikim gadać, nie nawidzisz kłamstwa. Ale w myslach zastanawiałaś się- dlaczego on ci tego nie powiedział? Ocknęłaś się bo do twojego pokoju chciał się ktoś dostac.
-Proszę otwórz mi, chcę ci to wytłumaczyć- mówił błagalnie Ross
Ale ty nie chciałas słuchać jego tłumaczeń, wolałaś zostać sama. Ale on nie chciał odpóścić. Nagle wszystko ucichło, usłyszałaś tylko jak odchodzi. Pomyślałaś- w końcu sobie poszedł. Ale chwilę później wparował ci przez okno.

__________________________________________

Hej jestem tutaj nowa, proszę zostawiajcie komentarze czy wam się podoba <3 dodam nowy rozdział jak bedzie dużo komentarzy. Dziękuję <3

#1 ROZDZIAŁ 1





Wczoraj się przeprowadziłaś do Londynu, strasznie tego nie chciałaś, zostawiać tam swoich przyjaciół, szkołę, rodzinę, chłopaka. Musiałaś to zrobić, po śmierci mamy twój ojciec zaczął o was dbać i szukać nowej pracy, jego znajomy zaproponował mu poszukać za granicą, gdyż tam predzej znajdzie dobrze płatną pracę. I znalazł. Właśnie dlatego musiałaś się tu przeprowadzić. Codziennie dzwonisz do chłopaka i rozmawiacie dość długo, ma na imię Eryk to najlepsze ciacho w szkole. Jutro już musisz iść do szkoły, więc szykujesz się, chcesz wyglądać jak najlepiej, zdrobić jak najlepsze pierwsze wrażenie.Wzięłaś jeszcze prysznic i weszłaś do łóżka. Zasnęłaś czytając książkę "Pamiętnik wampirów" , uwielbiasz tą książkę, uwielbiasz wszystkie książki. Obudziły Cię promienie Słońca padające na twoją buzie. Wstałaś, poszłaś się przemyć i zaczęłaś się szykować do szkoły. Ubrałaś piękną różaną sukienkę do kolana podkreślającą twoją twarz i zaczęłaś się malować. Delikatnie musnęłaś usta błyszczykiem, lekko pomalowałaś rzęsy, jeszcze tylko puder, włosy jak zawsze miałaś rozpuszczone i lekko falowane, i byłaś gotowa do wyjscia. Tata cię zawiózł pod szkołę i pożegnałaś się z nim dając mu buziaka w policzek. Nagle wszystkie oczy spojrzały na ciebie i każdy zaczął coś szeptać. Wiedziałam, że tak będzie- pomyślałaś. Była to szkoła muzyczna. Jesteś bardzo uzdolniona, potrafisz pięknie śpiewać i tańczyć, kochasz to robić. Usłyszałaś dzwonek. No to lekcja tańca- pomyślałaś i poszlaś. Gdy weszłaś już do klasy nauczyciel przedstawił cię każdemu. Było bardzo miło. Pan Lynch kazał Ci pokazać co umiesz, niezle ci poszło. Od początku lekcji przygląda ci się pewien chłopak, wydawało ci się, że go skądś znasz ale skąd? Miał blond włosy i ciemne włosy. Był strasznie przystojny. Ale nie mogłaś myśleć o innym skoro masz Eryka. Bardzo szybko minęły ci lekcje, wychodząc ze szkoły postanowiłaś nie dzwonić po tatę tylko przejść się na pieszo, w końcu musisz zwiedzić Londyn. Po drodze usiadłaś w parku, ten dzień był taki piękny, rozmarzyłaś się. Nagle ktoś cię obudził cię z tego 'transu' siadając przy tobie. To był ten sam chłopak co przyglądał ci się w szkole.
- Cześć to ty jesteś ta nowa tak? Ja jestem Ross. - Przywitał się z tobą.
- Cześć, tak, "ta nowa" - przewróciłaś oczami, bo nie lubisz być tak nazywana, on chyba to zauważył.
- Przepraszam jeżeli powiedziałem coś źle, nie chciałem- tłumaczył się.
- Nic się nie stało. Jestem [t.i.]- uśmiechnęłaś się, podając mu reke - przepraszam ale muszę już iść do domu, trochę sie zasiedziałam- mówiłaś dalej
- To możę cię odprowadzić? - zaproponował, w sumie tobie to pasowało bo nie znasz jeszcze tak dobrze miasta a robiło się późno.
- No dobrze- odpowiedziałas.
Całą drogę rozmawialiście, bardzo dobrze wam się prowadziło konwersację, jakbyście się znali od zawsze. W koncu dotarliście do domu, pożegnałaś się z nim i poszłaś do domu. W dzwiach czekał już twój tata, wyglądał na bardzo zdenerwowanego. 
- Gdzie ty byłaś? Martwiłem się o ciebie. Już miałem dzwonić na policję. Czemu nie odbierałaś odemnie telefonu? Dzwoniłem z tysiąc razy. - mówił a raczej krzyczał na Ciebie. Przypomianiałaś sobie, że miałaś go wyciszonego, bo Pan Lynch prosił wyciszyć, żeby wam nie przeszkadzały. I zapomniałaś o tym. 
- Tatusiu bardzo Cię przepraszam, zapomniłam właczyć dzwięk a chciałam zwiedzić Londyn, jest bardzo piękny.- tłumaczłaś się wyciągając telefon z torebki, odblokowalaś go i aż ci oczy wyszły na wierzch. 73 nieodbrane połaczenia od taty.- przepraszam - jeszcze raz powiedziałaś przytulając go.
- Więcej razy mi tak nie rób.
- Dobrze tato.- Ucałowałaś go w policzek i poszłaś coś zjeśc, bo byłaś strasznie głodna. Zrobiłaś sobie płatki z mlekiem i poszłaś do pokoju. Przebrałaś się w piżamę, spakowałaś do szkoły i poszłaś wziać prysznic. Gdy wyszłaś od razu weszłaś do łóżka nie miałaś na nic siły, pragnęłaś tylko przytulić się do kołdry i zasnąć. Tak zrobiłaś. 
Obudził cię tata wołający cie na śniadanie, szybko się ubrałaś w rurki i koszulkę z napisem "Loud" i pobiegłaś na dół. Zjadłaś śniadanie pożegnałaś się z tatą i wyszłaś, dzisiaj już miałas jechac do szkoły busem. Gdy już dotarłaś na miejsce weszłaś od razu do szkoły, niektorzy nadal się jeszcze patrzyli na ciebie bo przecież jesteś "ta nowa". Nagle podszedł do Ciebie Ross.
- Cześć [t.i.] jak tam?- powiedział
- Przestarszyłeś mnie- powiedziałaś - dobrze, jescze się do tego nie przzwyczaiłam- mówiłaś dalej patrząc się na ludzi, którzy się na ciebie patrzą.
- Jeszcze tylko kilka dni, wytrzymasz- powiedział a ty się uśmiechnęłaś idąc do klasy. Zauważyłaś jeszcze kilka, albo kilkanaście zazdrosnych dziewczyn które się na ciebie gapią jakby chciały cię zabić z zazdrości. To musi być niezłe ciacho- pomyślalaś. I usiadłaś w ławce. Zauważyłaś , że jedna dziewczyna się na ciebie patrzy,inaczej niż inne, wydawała się miła. Uśmiechnełaś się do niej. Na przerwie postanowiłaś do niej podejść i się przywitać. Bardo miło wam się rozmawiało. Miała na imię Violetta, była bardzo sliczna, miała brązowe włosy i piękne niebieskie oczy. Też chcę mieć takie-pomyślałaś. Po kilku dniach byłyście nie rozłaczne.Już zaczęłaś nawet się jej zwierzać, zapraszać do domu i w ogóle. Wczoraj Erykz tobą zerwał, powiedział, że ma inną. Miałaś się komu wygadać, na początku było ci bardzo smutno, płakałaś, ale teraz już jest lepiej. Jak to Viola powiedziała "nie zasługuję na ciebie". Jest kochana. I Ross cie zaprosił do siebie na ognisko, chyba mu się podobam, on mi nawet też.- pomyślałaś. Poszłaś tam razem z Violą, bez niej bys się nigdze nie ruszyła. Ubrałaś się w miętową sukienkę, nałożyłaś białe szpilki, zrobiłaś lekki make-up i wyszłyście.  Była bardzo świtna zabawa, w końcu Ross powiedział ci, że czuje do ciebie coś więcej niż tylko koleżeństwo, poprosil cię o chodzenie ale ty niewiedziałaś czy się zgodzić, bo niedawno zerwał z tobą chłopak, chciałaś trochę odpocząć. Powiedziałaś mu , że dzisiaj jeszcze dasz mu znać. Gdy już się zrobiło bardzo późno postanowiłaś się zbierać do domu, Violetta się bardzo dobrze bawiła, więc się tylko z nią pożegnałaś i kierowałaś się ku domu. Zatrzymał cię jeszcze Ross.