czwartek, 23 października 2014

10. What? But how? Impossible.



W środku, było mnóstwo dziewczyn, byli także wyjatki, ale przewarzająca ilość to płeć damska. Rodzina weszła do środka. Tam stała wielka scena a przed nią wielka sala. Ciocia prowadziła ich do pierwszych rzędów. Gdy każdy wszedł do środka i był na swoim miejscu. Zaczęła grać muzyka była jej bardzo znajoma, na scenę wyszli zespoły takie jak: The Vamps, Little Mix, One Direction i R5. I na całej sali zrobił się ogromny pisk. Oliwia spojrzała uśmiechnięta na ciocię i ustami wygestykulowała "dziękuję". Zespoły zaczęli śpiewać piosenkę One Rebublic- Counting Stars. Nieźle im to poszło, ciekawę kiedy mieli próby, przecież wczoraj siedzieli do dość późna- pomyślała. Ale widać było po nich, że niektórzy byli "wczorajsi". Poźniej każdy zepół śpiewał osobno, zgodnie z kolejnością. Nikt jej nie zobaczył. W trakcie dostała sms od Rossa "Dzisiaj się chyba nie spotkamy. Przepraszam koncert nam się przedłóża ;( Obiecuję, że jutro sie spotkamy :) Ross xx " Na co odpisała "Wiem :) Dajecie czadu". Chyba musiał każdemu powiedzieć, że jest gdzieś na widowni, bo póżniej każdy rozglądał się po całej sali za brunetką. Pierwszy dostrzegł ją Harry, uśmiechnął się słodko do niej, chwilę później przechodząc szepnął coś do Nialla, który od razu zaczął ją szukać i znalazł. Przez kolejne piosenki ciągle spoglądał na przyjaciółkę. A ona się świetnie bawiła. Gdy zszedł od razu Oliwia dostała sms "Czekam na zapleczu. Niall xx". Powiedziała mamie, że zaraz przyjdzie i poszła w umówionę miejsce. Tam już czekał blondynek bez koszulki, był cały mokry.
- Czemu nie powiedziałaś?- spytał
- Nie wiedziałam, to była niespodzianka od cioci- powiedziała.
- Chodź do reszty- złapał ją za dłoń i poszli. Gdy otworzyły się drzwi brunetka zobaczyła wszystkie zespoły, no prawie wszystkie, na scenie teraz były dziewczyny. Od razu puściła rękę Nialla, widząc Rossa. 
Każdy od razu zaczął się witać z dziewczyna. Ale tam mają fajnie, bawią się, śmieją, wygłupiją, nawet nie zwracają uwagi na to, że zaraz występują, nikt by nie przypuszczał, że oni tutaj takie rzeczy wyprawiają. Właśnie ktoś powiedział, że za 5 minut wchodzą chłopaki z The Vamps a Bradley i Connor byli przebrani za staruszków i są na widowni, rozmawiają z fankami. Oliwia sobie wyobrażała co dziewczyny sądzą teraz o tych "staruszkach". W końcu minutę przed wyjściem przybiegli do nas.
- Za niecałą minutę wchodzicie- powiedziała
-Zdążymy- uśmiechnął się Connor i pobiegli do garderoby się przebrać. 
- Za 10..9..8..7..- usłyszała głos wyliczający, że za chwilę wchodzą a ich jeszcze nie było- 5..4..- w końcu wyszli i szybko pobiegli na scenę, akurat się wyrobili. Dziewczyna nie wierzyła w nich. Ale zaśmiała się jak biegli jeszcze naciągając spodnie na nogi. 
Perrie schodząca ze sceny dosłownie przybiegła do Olivi.
-Olivia, Olivia, Olivia co ty tu robisz? -krzyczała biegnąc w stronę wymienionej dzieczyny- nawet się wczoraj nie pożegnałaś- przytuliła ją mocno.
- Przepraszam źle się czułam po tylu piwach
- Taaa no co ty powiesz, ja dzisiaj myslałam, że dziewczyny będą musiały same wystąpić, nie mogłam zejść z łóźka- zaśmiały się
- Ja to potwierdzam, wołała nas co chwile, żebysmy jej wody przyniosły i marudziła, że nie wystąpi...- powiedziała Anne, wszystkie dziewczyny zaśmiały się.
- Dzięki dziewczyny .... a właśnie to jest Jade, Jesy i Anne- przedstawiła każdą 
- Cześć, ja jestem Olivia- przytuliła każdą po kolei
- Dobra my idziemy się przebrać i poprawić itd, więc później się zobaczymy
- Okej- uśmiechnęła się.
 Oliwia poszła z Niallem porozmawiać, weszli do garderoby, stali blisko siebie przy zgaszonym świetle, bruneka trochę się obawiała co on planuje zrobić, ale zrozumiała, że to tylko Niall, on jej nie skrzywdzi.
- Wiesz co.. Olivia musiałem z tobą porozmawiać na osobności... bo..- po jego rozmowie można było zrozumieć, że się czegoś boi- ..bo.. ty mi się podobasz, bardzo i ja się w tobie zakochałem, KOCHAM CIĘ ROZUMIESZ KOCHAM!- i nagle jego usta pocałowały partnerke, w tej chwili wszedł do garderoby Ross, odrazu się od siebie odsuneli. 


____________________________

Jeszcze raz dziękuje <3 jesteście najlepsi, nie moge w to uwierzyć, że tylu was tu jest <3

9. "I belive I can fly, I belive I can touch the sky"



*Oczami Rossa*
Całuję się z Oliwią, nie mogłem w to uwierzyć. Chyba się zakochałem ale ona jest pijana i nic nie pamięta.Szkoda. Gdy przerwałem pocałunek patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Odwróciliśmy się równocześnie słysząc czyjeś krzyki. 

**
Oliwia odwróciła się słysząc czyjeś krzyki. To na szczęście byli tylko Harry i Brad przeskakujący przez ognisko. Para zaczęła się śmiać. W pewnej chwili Ross powiedział ze smutkiem do brunetki :
- Słuchaj Olivia, strasznie mi się podobasz, ale wiem, że ty tego nie będziesz jutro pamiętała i dobrze, bo wiem, że kochasz Nialla...
- Coo? Hahahaha , ja i Niall? Może i jest przystojny, ale ja go nie kocham, to tylko mój przyjaciel.
- Obiecujesz, że wrócimy do tej rozmowy jutro? Jak będziemy świadomi tego co mówimy i robimy? Bo sama wiesz, że nasz teraźniejszy stan nie jest najlepszy..- dziewczna uśmiechnęła się.
- Tak wiem i obiecuję... Wracajmy może już, bo tamci mogą się denerwować. 
Ross nie odpowedział tylko złapał ją za rękę i zaprowadził w stronę znajomych. Chłopaki grali dość długo, a każdy się świetnie bawił i grał. 
- Gdzie byłaś?- zapytał Niall, gdy Oliwia usiadła obok niego
- Poszłam się przejść- uśmiechnęła się- a czy ja ci się muszę ze wszystkiego tłumaczyć?- zdenerwowała się po chwili
- Nie przepraszam, nie powinienem- zasmucił się- bo ja niechiałbym, żeby ci się coś stało, przepraszam
- To ja przepraszam .... Chcę juz jechać do domu- oznajmiła
- Dobra to chodźmy- złapał przyjaciółkę za rękę i poszli do samochodu. Na szczęście Niall nic nie pił, więc mógł spokojnie prowadzić. Szybko dojechali do celu, otworzył jej drzwi do samochodu i wyszła. 
-To kiedy się spotykamy?- powiedział z uśmiechem na twarzy
-Zadzwonię jeszcze, obiecuje, teraz muszę iść chyba za dużo wypiłam i głowa mnie boli- brunetka złapała się za głowę. Niall zbliżył sie do niej i spojrzał w oczy, chwilę stali w bezruchu kiedy blondyn zblizył swoje usta do dziewczyny i pocałował. Oliwia depchnęła go, nie czuła tego smego z Niallem co czuła z Rossem. 
-Przepraszam nie mogę- powiedziała i weszła do domu. W kuchni siedziała twoja ciocia.
- Cześć ciociu- powiedziała- co ty tu robisz? Nie śpisz?
- Przyszłam się napić- powiedziała zamykając lodówkę- dziecko ile ty wypiłaś?- spojrzała na siostrzenice
- Nie wiem, ale nie mów mamie
- No dobra- uśmiechnęła się- też kiedyś tak miałam
- Ciociu dzisiaj może nie, bo się za dobrze nie czuję, ale jutro muszę z tobą pogadać- mówiła wahając się
- A coś się stało? - ciocia się zmartwiła
- Nie, jutro porozmawiamy, dobranoc- brunetka poszła do swojego pokoju. Od razu się położyła i zasnęła.

Następnego dnia dziewczyna wstała i od razu pobiegła do kuchni się napić, siedziała tam mama i ciocia.
- Cześc Oliwia o której wczoraj wróciłaś?- zapytała mama
- Niewiem, nie spojrzałam na zegarek
- Nie bój się nie było tak późno, bo się przebudziłam akurat, ten blondynek ją przywiózł- ciocia uśmiechnęła się. A młodsza wzięła wodę i zaczęła pić
-Najlepsze jest piwo- szepnęła jej ciocia. Dziewczyna zaśmiała się. Poszła na kanapę obejrzeć telewizję. Tam już siedział Maks, bawiący się samochodami.
- Hej młody- powedziała biorąc pilot
- Cieść- nie odrywał wzroku od zabawek- cio wciolaj lobiłaś?
- Nieważne
- Widziałem cię w telewizi- uśmiechnął się
- Co?- brązowooka zaksztusiła się piwem
- Nio ale nie powiedziałem nikomu- wyszeptał
- I  nie powiesz, tak?
- A co mi daś?- wstał i przyszedł do siostry
- Ej no Maks....
- Nio cio mi daś?- założył ręce
- yy.. zabiorę cię dzisiaj na lody do parku, pasuje?
-Dobla- uśmiechnął się i poszedł się bawić. Oliwia nie lubiła gdy robił takie coś. Włączyła telewizor i zasnęła przy filmie. Obudziła ją mama, która kazała jej się szykować, bo jechali gdzieś, to jeszcze niespodzianka. Niechętnie wstała i poszła sie szykować, umyła się, ubrała w czarne spodnie do tego zwykłą, białą koszulkę na to czerwony sweterek, ponieważ na dworzu było chłodno, zrobiła delikatny make up, rozpuściła włosy i pofalowała je. 40 minut później była już gotowa. Zeszła na dół tam już każdy na nią czekał. Nałożyła czerwone Nike1 i wyszła z domu kierowała się w stronę samochodu cioci. Spojrzała w telefon, była godzina 1545. Jechali dość krótko. Ciocia zatrzymała się przed jakimś wielkim budynkiem.
-Wysiadka- krzyknęła. I każdy tak zrobił.
-Gdzie jesteśmy?- zapytała Oliwia.
-Już za moment zobaczysz- ciocia się uśmiechnęła.



________________________

1000 wyświetleń <3 jesteście najllepsi <3
w nagrodę dostaniecie za chwilę jeszcze jeden rozdział <3


sobota, 11 października 2014

8. Everything changes by the fact that you're



...jestem Ross- Oliwia nie mogła w to uwierzyć i nie wiedziała co powiedziec
-Wiem kim jesteś, ja jestem Olivia kolezanka Nialla
-A nie dziewczyna? Bo zachowujecie się jak para...
-Nie, jestem jego koleżanką, tylko ... - uśmiechnęła sie
-To dobrze- powiedział- to znaczy... yy.. y..y.. -zaciął się- nieważne- usmiechnął sie. Niall widząc, że rozmawiają razem i się smieją zrobił się zazdrosny, złapał brunetkę za rękę.
-Chodzmy gdzieś usiąść- powiedział
-No okej- zeszli niżej i usiedli całym zespołem w pierwszych rzędach.
-Niall?- szepneła brązowooka
-Tak?
-Boję się- spojrzała w jego super błekitne oczy - ale ty masz sliczne błękitne oczy- zmieniła od razu temat. Niall usmiechnął się.
-Nie bój sie, jestem obok. -Rozpoczęło się. W trakcie usłyszeli słowa korenspondenta  -wygrali One Direction-  i wszystkie światła zostały skierowane na chłopaków i wyszli na środek odebrać nagrodę. Niall przez cały ten czas patrzy się na Oliwie, niie odrywając wzroku.
-Dziękuję wszystkim, którzy na nas głosowali, gdyby nie wy, nie było by One Direction, dziękujemy bardzo- Harry. I zeszli na swoje miejsca. 
-Brawo-dziewczyna pogratulowała Niall'owi, odpowiedział pięknym uśmiechem. Chwilę później za najlepszy serial nagrodę dostał "Austin i Ally" i każdy wyszedł odebrać nagrodę. Brunetka zastanawiała się dlaczego nie ma Laury, ale nie dopytywała się. Ross schodząc uśmiechnął się do Liw. W czasie przerwy poszła się czegoś napić, sama. Niall z resztą zespołu rozmawiali z kimś. Ross zauważył, że wyszła, poszedł za dziewczyna. 
- Nie skończyliśmy rozmowy- zaczął
- No tak jakby- zawstydziła się
- Więc Olivio może dasz się zaprosić dzisiaj albo jutro na....-myslał- co będziesz chciała- nie mogła w to uwierzyć chłopak, w którym się podkochuje właśnie zaprosił ją. Zarumieniła się.
- Pod warunkiem, że nie będzie z nami paparazzi..
- A co wstydzisz się mnie - usmiechnął się
- Nie no cos ty.. ciebie? w życiu- odwzajemniła- po prostu ich nie lubię.. 
- Rozumiem cię, jak każdy..
-No właśnie......- właśnie ogłoszono, że za chwilę każdy ma wchodzić na sale- to co idziemy?- ruszyli, po drodzę rozmawiali jeszcze o czasie i miejscu ich spotkania. Ustalili, że będzie to 1300 , bo jeżeli chcą jechać gdzieś dalej to na dłużej. Niall zauważył ich idących razem, tylko się spojrzał i usiadł. Brunetka usiadła z uśmechem na twarzy obok Nialla. Godzinę później było po wszystkim. Nałożyła kurtkę skórzaną i razem z blondynkiem wyszli, tak samo jak reszta. 
- To jak Liv jedziesz do nas.. to znaczy do nas do hotelu..- powiedział Louis
- Nie, muszę jechać do domu
- Na chwile- prosił Harry
- No okej, tylko muszę zadzwnonić do mamy- wyciągnęła telefon i wsiadła do samochodu. Mama jej pozwoliła, ale nie na długo. Bo rano jest jakaś niespodzianka od cioci. Przez drogę podziwiała piekny zachód słońca.
- Śliczny widok, prawda?- powiedział Niall widząc, ze cały czas patrzy sie w tamtą stronę.
- Przesliczny...
- To jak, gdzie jutro jedziemy?
- Ale.. y.. ja nie mogę...- niewiedziała co powiedzieć- ja mam już plany..
- Szkoda..
- Może innym razem- usmiechnęła się miło. W hotelu już czekali na nich chłopaki z propozycjami co możemy robić, była też Perrie.
- Może pójdziemy do kina? -Zayn
- A nie lepiej zrobic sobie tutaj kino?- Liam
- aaalbooo... małe karaoke? - Louis
- może impreska na plaży?- Harry
- Pojebało cie Harry?- powiedział Zayn- jutro mamy jakiś koncert
- Przestańcie chłopaki- wtrąciła się blondynka- najlepiej zróbmy ognisko na plaży i zaprośmy chłopaków z The Vamps, R5 i Rydel, co?
- Świetny pomysł- każdy się zgodził
- Weźcie jakieś piwo- zasmiał cię Louis
-Okej- powiedział Liam
-Ale ... ja.. yyy.. dobra nieważne-lou
-Ja wezmę gitarę- powiedział Niall i poszedł do pokoju obok. Każdy wziął potrzebne rzeczy i pojechali na plażę, tam wszyscy czekali z rozpalonym już ogniskiem. Było świetnie, ciemno, ognisko na plaży, gitara, cudownie. Wszyscy usiedli, sporo ich było, na początek każdy po kolei musiał opowiedzieć straszną albo śmieszną histrie. Oliwia nie wiedziała co wymyslić, ale gdy przyszła jej kolej wybrała straszną, gdy skończyła każdy siedział przerażony. 
-Masakra
- To było mega straszne
- Jesteś świetna- każdy zaczął ją komplementować. 
- Uwielbiam oglądać horrory, może dlatego tyle tego znam.-uśmiechnęła sie- to kto teraz? 
Później Niall wyjął gitarę.
-ma ktoś jeszcze?- zapytał
- Ja mam- powiedział Ross - wziąłem w razie wypadku- na początku nie mogli się zdecydować co zagrają. Więc Oliwia razem z Perrie, która siedziała koło niej wybrały  One Republic-Counting Stars okazało się, że oby dwie kochają tą piosenkę. Strasznie się polubiły, okazało się że mają prawie takie same zainteresowania. Chłopaki zaczęli grać. Wszyscy w koło śpiewli, Liw i blondynka wygłupiały sie i smiały, oby dwie są takimi "krejzolkami". Piły piwo, jedno o drugim, chociaż obie nie piją za duzo, tym razem było inaczej.
-Nie pij więcej, bo będzie na mnie- powiedział Niall
- Nie martw się- śmiała sie. Ross po  kilku piwach poprosił dziewczynę na bok, postanowili, że się przejdą po plaży. Przez cały czas rozmawiali i smiali się. Zatrzymali się przy skałach Ross oparł Oliwię o nie i spojrzał głęboko w oczy, zrobiła to samo, chwilę później zbliżyli się do siebie i blondyn ją pocałował. Mimo, że była pijana, wiedziała co robi i przedłużała pocałunek. W pewnej chwili Ross przestał ją całować i spojrzał  głeboko w oczy. Dziewczyna odwróciła się słysząc...

_______________________-

Wiem, że obiecałam go wcześniej, ale miałam problemy z internetem, przepraszam was <3 już jest na szczęście :D

poniedziałek, 6 października 2014

7. So let'em take a pictures Spread it all around the world now [..] I want everyone to know now [..] Cause everything you do is magic.



-Nie bój się, zaufaj mi- złapał ją za rękę
-Przecież wiesz, że nie lubię paparazzi i jak mogłeś mi tego nie powiedzieć ubrałabym sie lepiej- spojrzała na siebie
-I tak wyglądasz ślicznie.
- Taaaa jasne - przewróciła oczami. Wysiadł i otworzył brunetce drzwi.
-Zaufaj mi - podał jej swoją dłoń a ona ją złapała, miło się do niego uśmiechnęła i wyszła z samochodu. Od razu do pary podbiegli i zaczeli robić im zdjęcia, reporterzy się o wszystko wypytywali "Jesteście razem?" "Od kiedy?" "To twoja nowa dziewczyna?" "Jak się czujesz kiedy twój chłopak jest gwiazdą?" "Ma dla ciebie czas" i wiele, wiele innych.W tym momencie brunetka ścisnęła mocniej dłoń blondyna. W końcu dotarli do środka, Oliwia ujrzała tam mnóstwo gwiazd. 
-Teraz możesz mi powiedzieć, gdzie jesteśmy? 
-Na gali rozdania nagród- uśmiechnął się
-Co? - zakrztusiła się własną śliną- jak to? Czemu mi nie powiedziałeś?- w tej chwili przerwali im chłopaki z zespołu, którzy przybiegli do nich sie przywitać.
-Cześć, jestem Harry- uśmiechnął się słodko, "już wiem czemu każda dziewczyna leci na jego uśmiech, jest taki słodki" -pomyslała
-A ja Louis, możesz mówić Lou- także się miło uśmiechnął
-Ja Liam- kolejny świetny uśmiech
-A ja Zayn, a to Perrie, moja dziewczyna- pokazał na przychodzącą właśnie śliczną blondynkę.
-Cześć- przywitała się miłym uśmiechem
- Hej ja jestem Olivia- uśmiechnęła się 
-A ja jestem Niall, miło mi was poznać- zażartował blondynek- chodzmy juz - powiedział do każdego. Harry od razu podbiegł do brunetki.
-Od kiedy jestescie razem?-pytał zaciekawiony.
-My nie jesteśmy razem- zdziwiła się
-Naprawde- i znowu się pojawił na jego buzi ten słodki usmiech. Niall złapał ją za rękę i weszli do sali. Przy wejściu zatrzymał ich Rocky Lynch.
-Cześć wszystkim, One Direction w Los Angeles, dawno was nie widziałem- przywitał wszystkich. "Onie skoro on tu jest to... Ross też"- pomyślała, nie mogła w to uwierzyć.
-Siema- powiedział Niall- gdzie reszta?- rozejrzał się
-Tam stoją, czekaj zawołam ich.- pokazał na resztę R5 rozmawiajacych w zespołem The Vamps- ej chłopaki... i  Rydel chodźcie One Direction tu jest-krzyczał. I kazdy zmierzał w waszą stronę. Liv nie wierzyła, że zaraz stanie twarzą w twarz z Rossem.
-Siema chłopkaki- zaczął Ross. - Hej- spojrzał na dziewczynę i się usmiechnął słodko.
-Słyszeliście, że jutro jest coś i każdy z nas musi wystąpić..- powiedziała Rydel.
-Tak wiemy- odpowiedzial Zayn.
-Serio?- zdziwił się Niall
-No, byłeś gdzieś na mieście z kimś jak dzwonił Paul.. - w tej chwili przyszli chłopaki z The Vamps 
-Siema wszystkim- zaczął Bradley i przywitał sie z każdym po kolei. Reszta powtórzyła czynność. Teraz każdy miał swoje towarzystwo i sobie rozmawiali. Trzy najlepsze zespoły razem. To niesamowite. 
- My się chyba jeszcze nie znamy, jestem...


_______________________________________

Dziękuję wam, że czytacie :) 
Jest kolejny, dzisiaj pojawi się także ósmy rozdział, z tego powodu, że jestem chora i nudzi mi się w domu ;<

Jedna osoba zapytała się o mój ulubiony przedmiot, hmmm bardzo lubię angielski, geografia ale lubię też polski (chociaż ostatnio dostałam 2 i musze się jak najszybciej poprawić:)) za to nienawidzę niemieckiego!
To tyle :)


+ mam dla was piosenkę, którą ubóstwiam ostatnio <3  

https://www.youtube.com/watch?v=RjzujFoWxY8 


środa, 24 września 2014

6. You're like a drop in the ocean...

*Następnego dnia*
Oliwie obudziły  promyki słońca wpdające na jej twarz. Poszła się przemyć i ubrała się w dżinsowe spodenki i białą koszulkę, zrobiła sobie koczka lekki make up i zeszła na dół. Tam już była jeszcze zaspana ciocia pijąca szklanke mleka. Reszta jeszcze spała.
-Hej ciociu- usiadła na krześle- jeszcze każdy śpi? -zdzwiła się, bo to ona zawsze ostatnia wstawała.
-Nooo, wczoraj jeszcze dłuższą chwile siedzieliśmy i gadaliśmy, nawet Maks, nie chciał nam usnąć...- przecierała oczy- a ty co tak wcześnie? 
-Wcześnie?- zdziwiła się brunetka- jest już po 10,nie jest tak wcześnie.
-A gdzie się tak wystroiłaś? Wybierasz sie gdzieś?- ożywiła się
-Jeszcze nie - uśmiechnęła się
-jeszcze? czyli jednak? Pewnie cię ten przystojniaczek gdzieś zabiera? - usmiechnęła się zadziornie ciocia
-Nooo... On jest taki uroczy, ciociu... 
-Ktoś się tu zakochał, ktos się tu zakochał...
-Nie prawda, to jest kolega
-Narazie- zaśmiał się
-Nie prawda ciociu, ja do niego nic wyjątkowego... właśnie to mnie dziwi, jest przystojny, ma fajny charakter i w ogóle ciasteczko, ale ja nic nie czuję...
-Cieść- przerwał zaspany Maks- cio do jedzienia?- usiadł przy stole
-Czekaj kochanie zaraz wam coś zrobię- powiedziała dorosła
-Dobla- przecierał oczy. Oliwia poszła do salonu i włączyła piosenki. W pewnym momencie zadzwonił jej telefon. "Numer prywatny".
-Słucham?
-Dzień dobry tu komendant policji,  jest Pani wezwana jako świadek zabójstwa, proszę się zgłosić dzisiaj o 15:00 na komendzie policji.
-Co? O co chodzi? Chyba pomyłka....- nagle brunetka usłyszała znajomy jej śmiech. On jest taki charakterystyczny.
-Niall? Ale ty jesteś głupi...
- Hahahahaha... musiałem
-Głupek-powiedziała stanowczo
-Przepraszam- ucichł - to o której się spotykamy? 15:00 koło hotelu? Mi pasuję tobie też ? Okej. To jesteśmy umówieni, do zobaczenia... a i nałóż coś ładnego- rozłączył się. 
-taaaa.... fajnie, że dał mi coś powiedzieć- burknęła pod nosem. I kontynuowała przerwaną jej czynność. Strasznie jej się nudziło więc poszła się przejść po okolicy. Stanęła słysząc gdzieś piszczące fanki, więc poszła zobaczyć, kto tam taki jest. Nie mogła uwierzyć własnym oczom.
-Ross Lynch, no nie mogę- otworzyła buzię z wrażenia. Strasznie chciała go poznać, jest taki przystojny, seksowny i najlepsze ciacho na świecie. Podkochuje się w nim od dość dawna. A teraz widzi go na własne oczy. Postała jeszcze chwilę, nie mogąc się napatrzeć i poszła do domu. Spojrzała na zegarek w telefonie była 1415 , spieszyła się, bo nie długo miała się spotkać z Niallem. Wbiegła do domu i od razu zaczęła się szykować. Ubrała białą sukienkę:


,co prawda nie lubi nosić sukienek, ale jak miała się ubrac w coś ładnego, to musiała, zrobiła szybko lekki make up i pospiesznie wyszła. Nie spieszyła się już, bo z daleka spostrzegła rozglądającego się Nialla, który czekał przy czarnym samochodzie miał na sobie czarne rurki i szarą marynarkę od garnituru, wyglądał elegancko. Brunetka podeszła do niego. 
-Długo można na ciebie... łaaał, wyglądasz... slicznie - obczał ją całą "od stóp do głów".
-Jest 5 minut po 15 dopiero, o co ci chodzi? I dzięki-uśmiechnęła się 
-Przepraszam.. wsiadaj- pokazał otwierajac jej dzwi do samochodu
-Gdzie jedziemy?- zapytała
-Zobaczysz...- dwukrotnie podniósł brew, dziewczyna przestraszyła się trochę. Ale zaufała mu i wsiadła. Zatrzymali się koło  dużego budynku, gdzie  stało mnóstwo paparazzi
-Gdzie jesteśmy? - zdziwiła się..........

poniedziałek, 22 września 2014

5. "So I won't hesitate no more, no more It cannot wait I'm sure There's no need to complicate Our time is short This is our fate, I'm yours"



- Słuchaj...- zaczęła ciocia
- Nie uwierzysz...- kontynuowała mama i tak na zmianę
-Kogo widzieliśmy...
-I kto się o ciebie pytał...
-Oj dobla... -wtrącił się Maks- mówcie jej źe jej chłopak się pytał- po tych słowach każdy się na niego spojrzał, 
-no kurde dorasta nam mały Maks- stwierdziła mama
-Chłopak? Jaki chłopak?-zdziwiła się
-No ten z plaży... to ciasteczko
-Bo było tak...
-Dobra chcę wysłuchać tej "wspaniałej" historii ale od jednej z was- przerwała mamie
-Dobra Marta ty mów..
-Więc tak poszliśmy sie przejść po mieście, nie chcieliśmy cię budzić, więc poszliśmy sami, byliśmy w wielu odjazdowych miejscach, zwiedzilismy to i tamto..
-Ciocia..-wtrąciła- do rzeczy...
-Sorki.. I jak wracaliśmy to koło tego całego hotelu niedaleko i akurat sali tam ci chłopcy z One Direction i nagle podbiegł do nas ten blondynek z plaży, spytał się czy któraś z nas jest twoją mamą, bo poznał po Maksie- w tej chwili widziałam uśmieszek Maksa- i się pytał o ciebie, czy się na niego gniewasz, i cos tam... A i kazał cię jak coś przeprosić za dzisiaj i prosił żebyś do niego zadzwoniła. No i właśnie to jest ta "wspaniała" historia.- dziewczyna nie mogła w to uwierzyć, Niall Horan, właśnie ten Niall Horan się o ciebie pytał.
-nio kurde źadźwoń do niego- powiedział Maks
-Kurdę czy ja przegapiłam jego dzieciństwo- powiedziała mama. Każdy zaczął się śmiać.
-Dobra zobaczę... idę do siebie- wstała, odłożyła talerz i poszła na górę. Położyła się na łóżku i zastanawiał czy zadzwonić, w końcu się przełamała.
- Cze..cześć- zaczęła
-słucham? 
-To ja Olivia zadzwoniłam w końcu- usmiechnęła się do siebie
-Wreszcie- usłyszała jak mówi cicho sam do siebie, brunetka zarumieniła się- przepraszam cię za dzisiaj, to w centrum
-Spoko nic się nie stało..
-Czemu wybiegłaś od razu? Nawet nie zaczekałaś...
-Nie lubię takiego czegoś, jak chcesz pobyć sama a tu paparazzi, nie jestem przyzwyczajona, to nie dla mnie, przepraszam
-Nie to ja przepraszam, to prze zemnie
-To nie twoja wina, że zbiegli się i zaczęli robić zdjęcia a ja wystraszona wybiegłam...- zrozumiała, że to co zrobiła było głupie
-Dobra to kiedy teraz się spotykamy? Może jutro- odpowiedział na swoje pytanie.
-Nie wiem...
-Nie daj się prosić, zabiorę cię w świetne miejsce
-No okej- nie dała się prosić
-To do jutra, buziaki
-Do jutra.. -uśmiechnęła się i lekko zagryzła wargę. "Nie wierze spotykam się z chłopakiem z One Direction" pomyślała. Była cała "w skowronkach". Poszła się umyć i położyła się.


___________________

troszkę krótki, ale muszę znaleźć czas na lekcję też :)

środa, 17 września 2014

4. However, this may mean "anything" or is simply something.




- Przepraszam... znowu- powiedział chłopak z One Direction- muszę sobie chyba okulary kupić-para się zaśmiała się
- Cieść- powiedział Maks po polsku. Niall się dziwnie na niego spojrzał.
- Sorki jesteśmy z Polski, on jeszcze nie mówi po angielsku. Wybacz.
- Nic się nie stało- uśmiechnął się- a co powiedział?
-Przywitał się z tobą.
-Cześć- powiedział Niall tylko, że po angielsku.
-Helo? Cio to helo?- zdziwił sie Maks
-Maks, cicho, to znaczy "cześć"- uciszała brata.
-Helo!- wykrzyknął Maks. Brunetka zaczęła się śmiać.
- Musimy już iść- powiedziała
-Czekaj... miałaś zadzwonić, czekałem- zatrzymał dziewczynę
-Przepraszam, nie mogłam
- Jak masz w ogóle na imię?- wczesny jest pomyślała
- Olivia...
-Masz pieniondze- przerwał im i zapytał Maks, Nialla
- Maks zwariowałeś do reszty?- siostra skierowała oczy w stronę brata
-Co powiedział?- zapytał- chyba muszę się nauczyć waszego języka- uśmiechnął się "nie trzeba" pomyślała.
-Nic takiego- uśmiechnęła sie
-No mów...
-Czy masz pieniądze... przepraszam za niego to jeszcze dziecko
-Mam a gdzie chce iść
-Niall przestań,  nigdzie nie idziemy, nie będe od ciebie brała pieniedzy
-Ale  ja sie pytam jego - uśmiechnął się
-To po polsku jakbyś mógł- powiedziała sarkastycznie brązowooka, bo wiedziała, że tego nie zrobi. Niall zaczął wybierac numer i dzwonić do kogoś.- Gdzie ty dzwonisz?
-Po jakiegoś tłumacza
-Co? Dobra rozłącz się- odsunęła mu telefon od ucha.- Maks chciał iść do parku zabaw, tu niedaleko
- To idziemy- ruszył Niall
-Ale ja już nie mam pieniędzy- powiedziała
-Ale ja mam - uśmiechnął się - i bez żadnej dyskusji jestem ci coś winien
-No dobra- zrwóciła się do blondyna- Idziemy do parku zabaw- tym razem powiedziała to do brata.
-Siuuuper- ucieszył się. Maks się bawił a para usiedła i rozmawiała na ławeczce niedaleko. Było fajnie, nie wiedziała, że on jest taki uroczy i czarujący. Nagle zbiegli się fotoreporterzy i zaczęli robić im zdjęcia. Brunetka od razu złapała Maksa i odeszła, kierując sie ku wyjściu. 
-Czekaj...- usłyszała tylko głos Nialla. Nie zatrzymała sie. 

*Dom cioci*
-Maaamooo... - zaczął Maks od razu gdy weszli do domu- maamooo... Liwia ma chłopakaa..
- Co? Co ty Maks wymyślasz?
-Nio tak, ten cio gadał ź tobom
- Liw z kim ty rozmawiałaś? Z tym co na plaży?- powiedziała ciocia
- Tak, cichooo - szepnęła i od razu się dziwnie spojrzała na ciocię "skąd oni to wiedzą"- pomyslała
- Ale on był seksowny -powiedziała ciocia. Liw uśmiechnęła się.
-Oliwio Widern z kim ty rozmawiałaś?- wkroczyła poważna mama do kuchni- Z tym co na plaży?- uśmiechnęła się
- Coo? Skąd wy wszyscy wiecie o tym, przecież byliście gdzie indziej....
- Maks nam powiedział- oznajmiła mama. Siostra spojrzała na brata a on się śmiał od ucha do ucha. 
-Super- mruknęła pod nosem i poszła do pokoju. Położyła się na łóżku i włączyła piosenki w telewizorze. Zasnęła. Obudziła się wieczorem. Zeszła na dół żeby coś zjeść bo zgłodniała, ale tam nikogo nie było.
-Gdzie wszyscy do cholery?- powiedziała sama do siebie.
Poszła do kuchni i zrobiła sobie płatki z mlekiem, położyła się na kanapie w salonie i włączyła sobie jakiś film. Na szczęscie był z lektorem. Horror bardzo jej się spodobał, był mega straszny. Po jakimś czasie dzwi do domu zaczęły się otwierać i do domu wparowała mama, ciocia i brat. 
- Oliwia nie uwierzy w to- powiedziała ciocia
-Cicho bo ją obudzisz - wtrąciła się mama
-Ale ona nie śpi, paccie- wskazał na brunetke ręką
- W co nie uwierzę, o co chodzi?- leżała dalej....


_____________________________________

kolejny bezsensowny rozdział. Dziękuje za wyświetlenia :*





sobota, 13 września 2014

BONUS !




Witam wszystkich moich czytelników :) Po pierwsze chciałabym wam podziękować za odwiedziny mojego bloga i komentarze, oraz chciałabym prosić was, żebyście przesyłali go dalej do czytania :)
Ja mam ostatnio już wiele nauki, ale gdy tylko będę miała wolną chwilkę obiecuję, że dodam kolejny rozdział :) 

I macie ode mnie kilka bonusów;








I piszcie w komentarzach kogo chcielibyście w następnym bonusie :)

poniedziałek, 8 września 2014

3. Some bad cases are the best things that can't be forotten.

... blondynek, który miał przepraszający wyraz twarzy. Od razu wiedziała kto to jest, był to jeden z chłopaków One Direction- Niall. 
- yy...y...y...-  dziewczyna zaczęła się jąkać, nie mogła uwierzyć, że to naprawdę on- przepraszam nie powinnam się o takie coś od razu gniewać i krzyczeć- dobrze, że angielski idzie jej najlepiej- pomyślała.
- To ja przepraszam, powinienem uwarzać jak idę
- No w sumie- spojrzała na piasek, który miała jeszcze na swoim ciele
- To może dasz sie zaprosić na jakiegoś drinka na przeprosiny- podał jej rękę żeby wstała, tak zrobiła.
- Dzisiaj nie mogę, może przy innej okazji? -po chwili zrozumiała co właśnie zrobiłaś odmówiła chłopakowi z One Direction, temu o którym każda dziewczyna marzy.
- No dobrze- posmutniał- tu masz mój numer telefonu, jak będziesz miała czas to zadzwoń - wyjął długopis i napisał jej na ręce- a i ładnie wyglądasz- uśmiechnął się i poszedł do reszty chłopaków. Dopiero teraz zrozumiała, że stoi w samym bikini. Od razu się zarumieniła ze wstydu. Ale po jakimś czasie to ją nie obchodziło, ma numer do chłopaka  z 1D, który ją zaprosił na drinka, nie mogła w to uwierzyć. Ubrała sie,żeby nie zaliczyć kolejnej wpadki. 

*Dom cioci Marty*
Gdy przyszła od razu zapisała sobie numer Niall'a w swoim pamiętniku, bo wiedziała, że skoro będzie miała na ręce to się zetrze. Już prawie kończyła się rozpakowywać, już po północy więc trochę czasu jej to zajęło, ale brązowooka nie lubi czekać z takimi rzeczami do jutra i nie lubi jak jest bałagan w pokoju więc ogarnęła to do końca. Gdy skończyła, właczyła sobie telewizor i przełączyła na jakiś film, nie było normalnego filmu po polsku, więc poszukała w stercie płyt, które leżały na półce obok.
-Jest!- ucieszyła się, kiedy znalazła fajny film z lektorem. Zaczęła oglądać. Był to film romantyczny "Trzy metry nad niebem" Oliwia nie szczególnie preferuje filmy tego typu, ale bardziej woli horrory, wtedy można się w kogoś wtulić, ale ten jako jedyny przypadł jej do gustu. Zasnęła w trakcie, uslyszała tylko jak  mama wyłącza telewizor i idzie do swojego pokoju.

*Następny dzień* 
Oliwie obudziła  ciocia wołająca na śniadanie. Dziewczyna zeszłaś jeszcze w piżamie, zaspana.
- Co tak wcześnie?- spytała wchodząc do kuchni
-Jak to wcześnie? - zdziwiła się jej mama- jest już po 11 - oznajmiła.
-No mówię, co tak wcześnie? - ziewnęła.  Ciocia zaczęła się śmiać. Brat już siedział przed telewizorem i bawił się, śniadanie składało się z jajek, kiełbasek, plastrów ziemniaków, warzyw podsmarzanych, pieczonej fasoli, pomidorów, grzybów i chleba na zakwasie i do tego herbatka. Pierwsze co pomyślała to, że jak to zje to będzie gruba jak świnia, ale dowiedziała się, że to tylko tak wygląda a smakuję bardzo dobrze i w dodatku jest mało kaloryczne. Ciocia się nie pomyliła to było przepyszne.
- Dziękuję, było przepyszne- wstała od stołu i zaniosła talerz i kubek po herbacie do zlewu. Poszła do pokoju sie ubrać. Nałożyła turkusowe rurki i do tego białą koszulkę z napisem "ALL OR NOTHING" bardzo jej się podobała, jest taka luźna i wygodna. Otworzyła pamiętnik, aby go uzupełnić, rzucił jej się w oczy numer, który wczoraj zapisała, zapomniała o nim. Miała ochotę do niego zadzwonić ale niewiedziała co powiedzieć "przecież to jest wielka gwiazda,  nie umiem z nim gadać."-pomyślała. Po dłuższym zastanowieniu postanowiła nie dzwonić, jeszcze nie teraz. Zeszła na dół do salonu i usiadła na kanapie, oglądając jakąś bajke, bo Maks teraz ogląda.
-Maks daj mi pilot, teraz ja chcę- wyciągnęła rękę
- Nie, ja teraź oglondam
-Ty się bawisz, daj mi pilot włącze ci piosenki- wiedziała, że tak da się go przekonać
- Nioooo doooobla- podał pilot. Włączyła  4FunTv i leciał kawałek R5 "Forget About You" Oliwia kocha ten kawałek i ich, najbardziej Rossa, jest taki seksowny.
- Pacz, Los, tfój chłopak- znał go bo zawsze, kiedy on śpiewa Oliwia poprostu 'odchodzi'
- Co mój chłopak? Nie. Zwariowałeś?- rzuciła
- Jaśne... ja wiem dobźe- uśmiechnęła się, on tak świetnie mówi i jest taki mądry we wszystkim, ciekawe po kim to ma. Odpuściła. Po nich leciał kawałek One Direction "Kiss You" i teraz zdała sobie sprawę, że taka wielka gwiazda dała jej swój numer telefonu i czeka aż ona zadzwoni. 
-Pać a ten- pokazał na Nialla- ten gadał wciolaj z tobą
-Skad wiesz? - wyszczerzyła oczy na niego
- widziałem- usmiechnął sie od ucha do ucha zadziornie. Nie ma jeszcze 3 lat a już jaki mądrala.
Chwilę później.
-Maks!?- szepnęła-chcesz iść ze mną do jakiegoś duuużego sklepu? 
-Niooo- zerwał się
-Czekaj-wstała i poszła do mamy.-mamooo-przytuliła ją- mogę z Maksem się przejść do jakiegoś sklepu? 
-Nie- powiedziała stanowczo- dopiero jesteś tu dzień, nawet dobrze miasta nie znasz
-Ale tylko się przejść, to dobry sposób na poznanie miasta... Nie martw sie, nic się nie stanie- uśmiechneła się- to jak?
-Pozwól im, jak cos to ma telefon będziemy dzwonić- przekonywała ją ciocia
-No okej, ale długo nie- powiedziała mama
-Okeeej! dziękuje, dziękuje- brunetka ucałowała mamę a później ciocię.
- Ubieraj się mały, idziemy- Maks już czekał ubrany- co tak szybko? Czekaj musze założyć trampki
-Szibko- pospieszał siostrę. Dziewcyna złapała go za rękę i poszli do The Grove, wielkiego centrum handlowego niedaleko ich. 
-Gdzie chcesz iść? -powiedziała do brata wchodząc do budynku
- Na lody - uśmiechnął się. Poszli. Chodzili tam i z powrotem, rodzeństwo było w różnych miejscach. Maks chciał do parku zabaw, ale brunetka nie miała  tyle pieniędzy więc musiała mu odmówić, teraz chodzi smutny. Oliwia nie lubi go takiego, więc ukucnęła przy nim i wytłumaczyła, nagle toś na nią wleciał.
- Uważaj trochę- krzyknęła wstając- o jezu...


______________

Przepraszam, że tak długo czekaliście ale mam ostatnio problemy z internetem i dużo nauki się zaczyna ;<
Dziękuje za wszytskie komentarze i wyświetlenia :)

środa, 27 sierpnia 2014

2. New Life

*Ostatni dzień szkoły. Szkoła *

- Usiądźcie, proszę. Serdecznie chcielibyśmy pożegnać uczennice naszej szkoły Oliwie Widern. Życzymy ci sukcesów w nowej szkole.- wszyszcy zaczęli się  patrzeć wspomnianą wcześniej dziewczynę- Dziękuję za uwagę, a teraz proszę zapisać ostatni temat w tym roku. Oliwia nigdy nie lubiła tej Pani, ona jej też. Pewnie się cieszy, że odlatuje-pomymyślała. Po lekcji zatrzymała ją Kaśka.
- Liw, zaczekaj- powiedziała- chcę ci to wytłumaczyć.
-Już wszystko powiedziałaś...
-Proszę- zrobiła oczka szczeniaczka, brunetka nie umiała jej odmówić, dobrze wiedziała o tym.
- Dobra, szybko, spieszę się- rzuciła
- Ja naprawdę nie chciałam aby tak się stało, ale.. - nie dała jej dokończyć
- Ale stało się, trudno, muszę już iść.- powiedziała i odeszła od niej kierując się w stronę klasy.

*Następny dzień, w twoim domu*

Po przyjściu z zakończenia roku Oliwia przywitała sie z mamą i poszła na telewizję. Po chwili mama brunetki przerwała jej relax.
- Oliwia, szybko, pakuj się zaraz mamy samolot.
- No już idę, idę- powiedziała mamie.
-  Nie zapomnij niczego, bo później już nie będzie powrotu, aby zabrać resztę rzeczy.
- O! dzięki, że mi przypomniałaś, idę po ładowarkę.- Chwilę później już wszyscy byli gotowi, przy dzwiach niebieskooka odwróciła się jeszcze i pożegnała się z domem, trudno było jej sie z tym pogodzić tu było tyle przygód, jest tyle wspomnień. Po policzku spłynęła jej łza. Dziewczynie przypomniało sie jak ganiała się z tatą i wiele innych wspomnień z nim. Tak bardzo chciała, żeby był obok niej. To było jego marzenie; wyjechać do USA, ale nie umiał opuścić domu, za bardzo był z nim związany. Godzinę później wszyscy byli już na lotnisku w Warszawie. W samolocie Liw prawię całą drogę spała. Obudzila ją stiuardessa informując, że niedługo lądują. 

*Los Angeles, lotnisko*
 Gdy wysiadła z samolotu, była 1014, zrobiła zdjęcie platformie z napisem "AIRPORT IN THE LOS ANGELES" i wrzuciła na instagrama z nagłówkiem ''#NewLife", w ciągu 5 min miała prawie 40 like i komentarze w stylu "tęsknie","brakuje nam ciebie". Wzruszyło ją to. Nagle brunetka usłyszała głos cioci, podbiegła do niej i ją przytuliła. Strasznie ją lubi, zawsze jak przyjeżdza to ma dla niej fajny prezent i mnóstwo ubrań, jest jeszcze młoda ma zaledwie 27 lat, jest z całego rodzeństwa najmłodsza, dlatego tak dobrze im się rozmawia.
- Cześć kochana, jak tam zakończenie roku?
- Wszystko dobrze, co prawda nie mam świadectwa z paskiem, ale jestem z siebie dumna- usmiechnęła się.
-A jak tam Dawid? Związek na odległość? Zgodził się? Czy raczej zerwanie?
- Zerwanie, ale nie z tego powodu, miał inną-powiedziała cioci, bo dziewczyny były prawie jak przyjaciółki i Oliwia wierzyła, że moźe jej powiedzieć wszystko.
- Ooo, skarbie, tak mi przykro, ale nie martw się tu jest pełno "ciasteczek", więc poderwiesz nie jednego- złapała ją za ramię ciocia
- Oczywiście- brunetka powiedziała sarkastycznie.  Mama  dziewczyny wraz z jej bratem szła niedaleko. Wsiedli w "odjazdowy" samochód cioci i pojechali do jej domu, znajdował się niedaleko hotelu w którym się zatrzymywali największe gwiazdy. 
Odjazdowo- mruknęła Oliwia sama do siebie.
-Wiem -powiedziała ciocia słysząc jej i uśmiechając się- ostatnio przyjechali jacyś One Direction czy jakoś tak..
- Kręcisz..
- Serio, nie kłamię- brunetka nie była ich jakąś tam fanką ale lubiła ich niektóre piosenki, są takie życiowe. Gdy dojechali, Oliwia ujrzała wielki, super wypasiony dom.
-łoo ciotka ale się urządziłaś-rzuciła dziewczyna niemogąc się napatrzeć, była tu tylko raz w życiu, kiedy była jeszcze mała, nie pamiętała zupełnie nic z tamtych czasów. 
- to zobaczcie swoje pokoje- ciocia uśmiechnęła się otwierając im drzwi do domu i pokazując ręką w stronę schodów. Od razu z Maksem pobiegli na górę. Gdy brunetka dotarła do pokoju, na drzwiach już pisało jej imię, otworzyła je i zobaczyłaś super pokój po kilku małych schodkach wchodziło się na swoje łóżko, na dole była wielka szafa, lustro i już kupione kosmetyki. K o c h a m   j ą - pomyślała, mysląc o cioci.
- I jak?- usłyszała głos cioci za swoimi plecami
-Jest wspaniale, uwielbiam cię- przytuliła ją mocno, w drzwiach stała mama dziewczyny.
- Mam nadzieję, że będzie ci tu dobrze, to wszystko dla was, ciebie i Maksa, też bym nie chciała stamtąd odjezdzać ale trzeba rozpocząć jakiś etap w życiu- po policzku spłynęła jej łza. Oliwia przytuliła ją.
 - Koniec tego mazgrojenia, gdzie idziemy? Kino? Basen? Może na plaże pojedziemy?- i równo ze swoim bratem, który to usłyszał, powiedzieli
- Plażaaa !
-Dobra to szykować się - uśmiechnęła się i zeszła wraz z mamą na dół.
Oliwia zaczęła szykować bikini i po jakimś czasie była już gotowa. Tu było tak ciepło i pięknie, nie mogła uwierzyć, że tu będzie mieszkać, oczywiście do czasu, aż jej mamę będzie stać na zakup domu. Na plaży brunetka rozłożyła swój ręcznik i zaczęła się opalać, chwilę wraz z całą rodzinką pograli w wodzie w piłkę i znowu się położyła. W pewnym momencie ktoś nasypał na nią piasek przechodząc, zerwała się, ułożyła się w pozycję siedzącą i zaczeła się otrzepywać z piasku. 
- Uważaj trochę jak chodzisz- powiedziała do nieznajomej osoby
- Przepraszam bardzo, nie chciałem- powiedział jakiś chłopak, od razu Oliwia podniosła głowę, bo kojarzyła skądś ten głos. Jej oczom ukazał się...


____________________________

Jest kolejny, dziękuję za czytanie  oby was przybywało :)

piątek, 22 sierpnia 2014

1. "Somethings so fast finish"

*2 dni przed zakończeniem roku szkolnego. Popołudnie*

Dzisiaj  Oliwia dowiedziała się o decyzji mamy, że wyprowadza się do Stanów Zjednoczonych. Dziewczyna postanowiła powiadomić o tym najbliższe jej osoby. Trudno jest jej się z nimi rozstać, ale będzie tu przyjeżdzać na wakacje, do babci.
- Odbierz Kasia, no.. - mruczała pod nosem dzwoniąc do Kasi.- Nie odbiera, dobra pogadamy w szkole- pomyślała.
-Dawid odbierz chociaż ty- mówiła słysząc trzeci sygnał, w końcu odebrał.- Siema Dawid, możemy się spotkać?
- Yyyy.. Oliwia? No spoko, ale teraz nie mogę, może jutro po szkole? 
- No okej. Trochę chyba poddenerwowany jesteś, wszystko w porządku ?
- Muszę kończyć pa. Dawid kochanie szybko, niecierpliwie się już, ile można robić ten popcorn ?- usłyszała zanim się rozłączył.
-Czy to był głos Anki?-powiedziała sama do siebie pod nosem- Nie napewno nie... nie zrobiłby mi tego.- mruknęła mając cichą nadzieję. Poźniej Oliwia poszła się przejść po misteczu, które za kilka dni opuszcza. Przechodząc koło placu zabaw postanowiła na chwilę na niego wstąpić i przypomnieć sobie chwile z dzieciństwa, z tatą. Po godzinie wróciła do domu, zjadła kolację i postanowiła się umyć. Od razu poszła spać, była zmęczona i przejęta telefonem od Dawida. 

*Następny dzień, w szkole*

- Cześć Kasia- powiedziała do swojej najlepszej przyjaciółki- nie widziałaś może Dawida?
-Siema, chyba widziałam jak szedł za szkołę chwilę temu.
- No okej dzięki, musimy pogadać tak wogóle za 5 min tu będę nie ruszaj się.
Poszła za szkołę i nikogo tam nie było. Wróciła do szkoły, do miejsca gdzie umówiła się z Kasią. Kiedy miała skręcać w korytarz usłyszała głos Kasi.
- Uważaj Dawid, Oliwia cie szuka, może podejżewać, że jesteś z Anią, więc lepiej unikaj jej, bo wiesz jaka ona jest.
- Mam ją w dupie, muszę jej powiedzieć, że z nami koniec. Nie mogę dłużej ukrywać, że jestem z Anią...  
-No dobra, ale ja nic nie wiem jak coś, Liw jest ostatnio jakaś dziwna, ma coś do Ani, przecież ona jest naprawdę spoko. Nie wiem o co jej chodzi...
- Że co?! Jak..jak..- mówiła zapłakana brunetka- jak mogliście mi coś takiego zrobić? Czemu to przedemną ukrywaliście? Mogłaś mi powiedzieć, że nie chcesz się ze mną przyjaźnić- powiedziała kierując te słowa w stronę Kasi.- A ty mogłeś mi powiedzieć, że nie chcesz ze mną już chodzić- tym razem kierowała słowa do Dawida- Nie nawidzę was. Nie będę za wami tęsknić... w ogóle...- powiedziała odchodząc- a i jeszcze jedno... w dupe sobie to wsadź- powiedziała rzucając pod nogi Kasi naszyjnik, który podarowała jej w siódme urodziny.
- A to gdzieś wyjeżdzasz? - zapytała zaciekawiona Kasia, zatrzymując dziewczynę.
- Gówno cię to obchodzi, na pewno już mnie więcej nie zobaczysz... oprócz jutra. Żegnam.- powiedziała i poszła do szatni. 
Gdy szła do domu była cała zalana łzami, na szczęście, jej życie zmienia się od jutra. Wstąpiła jeszcze do McDonald's kupiła sobie lodowy deser i poszła usiąść do parku niedaleko. Przechodził Dawid. No nie, czemu ja mam takiego pecha- pomyślała. Wstała i zaczęła iść dalej, żeby na niego nie natrafić.
- Zaczekaj Oliwia - biegł za nią- zaczekaj .... - złapał brunetkę- słuchaj nie chciałem żeby to tak wyszło, nie chciałem cię zranić
- Za późno- przerwała mu
- Przepraszam...
- Daj mi spokój - poszła dalej.


____________________
Jest wcześniej :) komentujcie jeśli wam się spodobało oraz jeżeli nie spodobało, dziękuję <3
Dzisiaj ciężki dzień, zakupy do szkoły już wszystko kupione ;) i tak blisko do końca wakacji ;< szybko zleciały, ale było serio super a u was? :)

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

BOHATEROWIE

Oliwia Widern- 17-latka,



 

Kasia Nowak- 17-latka,



 

Dawid Kowalczyk- 17-latek,



Ania Soler- 16-latka,



Ross Lynch- 19- latek,



Niall Horan- 20-latek


niedziela, 17 sierpnia 2014

Zacznijmy to od nowa ! ;) ~PROLOG

PROLOG
Oliwia to niezbyt bogata dziewczyna zamieszkująca pewne miasteczko w Polsce. Jej tata umarł, została  tylko ona, jej brat i  mama. Najgorzej przeżywała śmierć ojca. Prawie popadła w depresję. Byli razem tak blisko a teraz juz go brak. Jej mama postanowiła, że się  wyprowadzą do Los Angeles, ponieważ ma tam ciocie Martę i pomyślała, że tak będzie dla niej najlepiej, odpocznie od rzeczywistości, będzie im łatwiej żyć, bo wiadomo że za granicą warunki są o wiele lepsze niż w Polsce. Naszczęście zakończy tu gimnazjum i przeprowadzia się tam aby zacząć liceum. Ucieszyła ją ta wiadomość, ponieważ jest  tam jej ulubiony zestół- R5 i są większe szanse, że pójdzie na ich koncert. Uczy się na trójkach i czwórakch, lecz najlepiej idzie jej angielski, więc z łatwością sobie tam poradzi. Jest lubianą dziewczyną w szkole, lecz mam, jak każdy, pewnego wroga- Anke, okropność. Ciągle wszystkich obraża i uważa się za najlepszą. Ma również chłopaka- Dawid. Chodzi z nim od roku. W nowym miejscu czeka ją wiele wrażeń, prawdziwa miłość, rozczarowania, kłamstwa jak sobie z tym poradzi? Czy tak naprawdę miłość jest ślepa? Czy to ten jedyny? Możliwe, że miłość jest bliżej niż myśli... Czy uda jej się to wszystko poukładać i wybrać?

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

OSTATNIA NOTKA

Moi kochani czytelnicy, bardzo chciałabym wam podziękować za czytanie moich wymysłów :) i przeprosić za ostatnie braki, niestety z powodu braku czytelników muszę zawiesić bloga ;< bardzo was przepraszam, ale była was tylko garstka, jeżeli chcecie żebym dalej kontynuowała przekażcie dalej do czytania i komentowania, byłabym bardzo wdzięczna :) oraz mogłabym dokończyć rozpoczętego bloga :) narazie dziękuję <3


wtorek, 10 czerwca 2014

#2 Imagin o Rossie



[i.b.]- imię brata,
[t.i.]- twoję imie.


      Po śmierci twoich rodziców opiekuje się tobą starszy brat- [i.b.], ale to nie był dobry pomysł, żeby z nim zamieszkać ponieważ jest on gangsterem, kradnie i przy okazji zabija. Codziennie mu mówisz, że to co robi na dobre mu nie wyjdzie i nie chcesz go stracić.On cię nie słucha. Ma w dupie twoje zdanie. I ciebie. Masz tylko Rossa, on cię wsłucha, przytuli. Jest dla ciebie najlepszym co cię spotkało w życiu. Od niedawna zapraszasz go do swojego domu, ale tylko jak [i.b.] nie ma w domu,  bo boisz się, że twój brat może mu coś zrobić.  Dzisiaj znowu przychodzi, [i.b.] znowu nie ma w domu, poszedł do jakiejś swojej laski, nigdy jej nie lubiłaś, była taka "pusta" ... , brat ma wrócić późnym wieczorem, więc do wtedy macie czas. Jest już dość późno,siedzisz na kanpie i oglądasz telewizję, nagle ktoś puka do drzwi, idziesz otworzyć.
-Hej kochanie- przywitał cię pocałunkiem Ross, wyglądał seksownie; miał na sobie czarne rurki i białą koszulkę, i tak świetnie pachniał, kochasz jego perfumy.
-Hej, wchódz- pokazałaś mu ręką żeby wchodził- czekaj muszę coś zjeść... też chcesz?
-Nie dzieki, jestem po kolacji- uśmiechnął się i poszedł na telewizor. Gdy skończyłaś poszliście na górę do twojego pokoju. Zakluczyłaś dzwi i w tym momencie Ross stanął za tobą, złapał cie za biodra, odwrócił w swoją stronę i zaczął namiętnie całować. Odwzajemniłaś to. Po chwili Ross rzucił cię na łóżko i zaczął zdejmować z ciebie ubrania. Chwilę później byliście już obydwoje nadzy i całowaliście się. Do drzwi nagle ktoś zapukał.
- Otwieraj- krzyczał twój brat. Wystraszyłaś się, wraz z blondynkiem zerwaliście się z łóżka i ubraliście się szybko. Niewiedziałaś co zrobić, bo jak twój brat go zobaczy to niewiadomo jak zareaguje. Wahającym ruchem otworzyłaś drzwi.
- Co ty do cholery robisz?- wparował-  A ten koleś to kto? Wypad z mojego domu, słyszysz?- szarpnął Rossa
- Zostaw go, to jest mój chłopak, nie masz prawa...- krzyczałas.
- Zostaw mnie-Ross przerwał ci zwracając  się do twojego brata.
- Nie będziesz mi rozkazywać, guwniarzu- powiedział wkurzony [i.b] Ross w tej chwili odepchnął go a on jeszcze bardziej zbulwersowany chciał się z nim bić i prawie do tego doszło. Ty próbowałaś ich rozdzielić i sama dostałaś w twarz, upadłaś na ziemię, twoje oko od razu zrobiło się sine.  Ross to zauważywszy podbiegł do ciebie popychajacąc [i.b] na łóżko.
-Nic ci nie jest? - mówił zmartwiony Ross.
- Idź już, szybko...
- Nie mogę muszę być przy tobie.
-Idź już...- łza ci spłynęła z policzka.
-Dzwoń jak coś by się działo, kocham cię- Ross pocałował  cię w czółko i odszedł.  
Teraz takie bójki trafiają się coraz częściej, czasami przez Rossa i czasami przez twojego brata. Bronisz Rossa,ale także brata więc zazwyczaj wyganiasz Rossa z domu. Marwisz się o niego, żeby mu nic twój brat nie zrobił. Pewnego dnia wyszłaś się przewietrzyć po kłótni z bratem, nie wytrzymujesz takiego napięcia, tak strasznie tęsknisz za rodzicami. Nagle za soba słyszysz głos twojego Rossa, ucieszyłaś się. On zawsze jest kiedy go potrzebujesz.
-Zaczekaj..- wołał-... Słuchaj kochanie, ja tak nie mogę... albo twój brat albo ja to będzie najlepsze rozwiązanie... Nie mogę patrzeć jak ciągle przez niego płaczesz ...
-Co? Nie mozesz mi stawiać altimatum...
- Musisz wybrać.- powiedział stanowczo.
Oczywiście wybrałaś Rossa, z nim się czułaś bezppieczniej. Nastepnego dnia przeprowadziłaś się do niego. Nigdy u niego nie byłaś, podobno miało być tak fajnie, więc nie mogłaś się już doczekać. W środku czekali na was jego koledzy i bałagan, mnóstwo puszek po piwie i pety na stole. Przestarszyłaś się. 
- Nie martw się, mam sprzątaczkę- uśmiechnął się- chodzmy do mojego pokoju...- wziął cię za rekę i zaprowadził do pokoju. Zakluczył drzwi i powoli zaczął cię rozbierać, całując. Nie mogłaś się mu oprzeć on tak seksownie wygląda i całuje. Przez pierwsze dni było tak świetnie, imprezy, piwo, seks nie chciałaś tego robić do ślubu ale z Rossem to co innego, czułaś się taka bezpieczna. Pewnego wieczoru gdy się kochaliście Ross w pewnym momencie powiedział ci do ucha
-Masz robić wszystko co ci karze, słyszysz...- nagle wyjął swój pistolet z pod łóżka i przyłożył do twojej twarzy.
- Ross? co ty robisz?
-Słyszałaś... - ścisnął mocniej twoją rękę, po czym odłożył pistolet i kontynuował to co robił wcześniej. Przestarzyłaś się, nigdy go od takiej strony nie znałaś. Ross całował cię dosłownie wszędzie. Było tak codziennie. Byłaś na jego rozkazy, służyłaś mu. A ta "sprzataczka" to także dziewczyna Rossa, jestes wykorzystywana jak ona. Raz usłyszałaś jak Ross rozmawia z kimś przez telefon.
- [t.i.] już chyba się domyśla że ją tylko wykorzystywałem, jest  już u mnie, nic się nie dowie jak znikął jej brat. Dzisiaj w nocy. Jedziemy do niego, robimy swoje, bierzemy kase i wracamy.... To cześć.- rozłączył się.
Nie mogłas w to uwierzyć, on cię tylkowykorzystał i terazjeszcze chce zabić twojego brata. Kochałaś go najbardziej na świecie a on cie tylko wykorzystał i wykorzystuje nadal. Poszłaś do jego pokoju zapłakana wziełaś pistolet i mierzyłaś prosto w drzwi. Nagle wszedl blondynek.
-co ty robisz? Zostaw to.
- Jak mogłeś, jestem zwykłą szmatą na twoje rozkazy...  Nie mogę uwierzyc... Ja cię tak bardzo kochałam a ty... ty mnie tylko wykorzystałeś...- płakałaś
-Odłóż to proszę. Nie chcesz tego zrobić.
-Jesteś zwykłym mordercą, zasługujesz.A ja cie nie obchodze, tylko kasa sie liczy- Ross powolnym krokiem zbliżał się.
-Obchodzisz. Najbardziej na świecie. Rozumiesz? Wiesz dlaczego cię tu przywiozłem? Żebyś była bezpieczna, żeby więcej cię nikt nie skrzywdził. 
-Kłamiesz... - płakałaś-Zakochałam się, miałam tylko ciebie- krzyczałaś płacząc- ale wiesz co? Pamiętaj mimo tego wszystkiego i tak... Kocham Cię ... - i w tej chwili oswróciłaś  pistolet w swoją stronę i nacisłaś na spust. W jednej chwili upadłaś na ziemię. Pod tobą robiła się coraz większa kałuża krwi. Ross podbiegł do ciebie. 
- Tez cię kocham i bedę kochać najbardziej na świecie. Pamiętaj.- pocałował cie ten ostatni raz.

__________________
chyba kończę bloggowanie, nikt nie komentuje, nie mam po co pisać ;<


piątek, 6 czerwca 2014

#1 ROZDZIAŁ11



Następnego dnia.
Przez całą noc nie zmrużyłem oka, myślałem tylko o niej. Poszedłem z samego rana wypłacić pieniądze, wiem że to strasznie dużo ale jeżeli by było trzeba dałbym o wiele więcej, żeby tylko ją odzyskać Pieniądze się nie liczą. Wziąłem pieniądze, poszedłem do hotelu i zapakowałem w walizkę. Byłem już gotowy, ale dopiero 12:11. Zadzwoniłem jeszcze na policję, czy są gotowi, powiedzieli, że tak czekają tylko aż wyjdę z hotelu i pójdę w stronę Parku. Chwilę później właśnie tak zrobiłem. Czekałem w Parku na ławce, czekając na moją [t.i.] nie wierzyłem, że zaraz ją zobaczę, że niedługo będzie przy mnie, bezpieczna. Usłyszałem czyjś głos za plecami. 
- Masz kasę? - powiedział trzymając pistolet przy głowie [t.i.]. Nie mogłem w to uwierzyć, to była ona. Serce zaczęło mi bić mocniej.
- Ross proszę pomóż mi- powiedziała zapłakana.
- Nie martw się zaraz będzie po sprawie.- powiedziałem- Mam pieniądze- zwróciłeś się do złoczyńcy, podnosząc walizkę w górę.
- Połóż to na ziemi i oddal się z rękami na głowie.
Tak zrobiłem, już było tak blisko, gdy nagle wkroczyła policja.
-Ręce do góry!- odwróciłem się w ich stronę.
-Miałeś nic nie kombinować, nie dotrzymałeś słowa, teraz ja dotrzymam swojego- i w tej chwili usłyszałem strzał pistoletu i w jednej chwili [t.i.] osunęła się ku ziemi. Wtedy usłyszałem też drugi strzał i przestępca upadł. Pobiegłem do mojej księżniczki. Płakałem.
-[t.i.] odezwij się. Słyszysz? Nie rób mi tego.- zacząłem ją szarpać by się obudziła. - Dzwońcie na pogotowie! - krzyczałem w stronę policji.
- Ross... - powiedziała po cichu.
- Tak to ja, jestem przy tobie, zawsze będę rozumiesz? Ale nie zostawiaj mnie, proszę. KOCHAM CIĘ NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE. - ryczałem jak dziecko, trzymając ją za rękę.
- Ross.. ja też cię bardzo kocham, zawsze będę przy tobie. Chciałabym tylko jednego jeżeli  odejdę ... 
- Nie odejdziesz rozumiesz? Nie zrobisz mi tego.
- Posłuchaj mnie... Chciałabym żebyś był szczęśliwy, żebyś się znowu zakochał i pilnował ją, zawsze. Obiecaj mi.
- Nie mogę, ja kocham tylko ciebie, nikogo więcej.
- Obiecaj mi, proszę. Pragnę żebyś był szczęśliwy. Proszę- mówiła słabym głosem
- Obiecuje .... 
- Pamiętaj bardzo cię kocha...- umarła. 
-[t.i] odezwij się, proszę- ryczałem - też cię kocham najmocniej na świecie.- przytuliłem się do niej i ryczałem. 


________________________________________
dziękuję za czytanie bloga :) Szkoda tylko, że nic nie zostawiacie, dlatego właśnie nie wiem czy zaczynać kolejnego bloga...

wtorek, 3 czerwca 2014

#1 ROZDZIAŁ 10



*** Ross ***

Poszedłem zamówić nam coś do jedzenia, bo [t.i.] przez połowę drogi narzekała, że jest głodna, a ja muszę o nią dbać. Gdy wróciłem do stolika jej tam nie było. Nie wiedziałem gdzie jest, co robić, czy może ona sobie żartuje. Zacząłem ją wołać. Ludzie siedzący niedaleko ciągle się na mnie patrzyli, nie wiedziałem co im jest. Lecz gdy jeden starszy pan podszedł do mnie i powiedział co tu się niedawno stało nie wiedziałem co robić. Zacząłem krzyczeć na wszystkich
- Czemu nic nie zrobiliście?! Czemu go nie zatrzymaliście?! Dlaczego? -krzyczałem.- dlaczego?- powiedziałem sam do siebie. 
 Od razu zadzwoniłem na policję, powiedzieli że zrobią wszystko ci się da. Mi to nie wystarczało, nie chciałem czekać aż ruszą dupy, pragnąłem tylko jedno, żeby [t.i.] była przy mnie, bezpieczna, obiecałem że nie pozwolę żeby jej się coś stało i tak zrobię, nie pozwolę na to, zrobię wszystko. W S Z Y S T K O . Dlaczego ją zostawiłem samą? Miałem jej pilnować. To moja wina. Wszystko moja wina. Nie daruję sobie jak jej się coś stanie.  Gdy pobiegłem do hotelu usiadłem koło łóżka i ryczałem, ryczałem jak dziecko. Nagle ktoś zapukał, ogarnąłem się i poszedłem otworzyć, za drzwiami nikogo nie było, ale zauważyłem kopertę leżącą na podłodze. Otorzyłem ją i zacząłem czytać; 
     Pewnie zastanawiasz się kto mógł porwać twoją piękną dziewczynę. Powiem ci jedno, nigdy się nie dowiesz. Jeżeli chcesz ją odzyskać, to masz do jutra załatwić nam 1 000 000 dolarów. Tylko coś wykombinujesz z psami to twoja dziewczyna zginie. Jeżeli będzie okej to ją odzyskasz. Jutro o 13 na Parkiem. Pamiętaj obserwujemy Cię. 
List był napisany wyciętymi i przyklejonymi literami z gazety. Gdy to przeczytałem od razu skontaktowałem się z najlepszą policją w mieście, wiem że miałem tego nie robić, ale ja chcę jak najszybciej odzyskać moją księżniczkę.Zadzwoniłem do Rydel i powiedziałem, że potrzebuję pieniędzy, nie powiedziałem po co, chociaż się wypytywała.
- To ile chcesz? Wyśle ci dzisiaj.
- Milion dolarów.
- Co ? oszalałeś? Nie wyślę ci tyle pieniędzy..
- Masz mi to wysłałaś rozumiesz? Prześlij mi na konto. Potrzebuję tych pieniędzy najbardziej na świecie.
- Ale po co ci te pieniądze?
- Masz mi je przesłać do jutra. - rozłączyłem się. 
 Przez resztę dnia nie wiedziałem co z sobą zrobić, nie umiałem spokojnie siedzieć i czekać do jutra. Postanowiłem się przejść. Szedłem zamyślony. W pewnym momencie wpadłem na jadącego rowerzystę.
- Co ty ku*wa robisz? Uważaj!- krzyczałem nie wiedząc co robię.
- y..y...y...y..- nie wiedział co powiedzieć.
- Przepraszam.. to moja wina...- spuściłem głowę w dół i poszedłem dalej. Poszedłem w miejsce, gdzie wydarzyła się najpiękniejsza chwila mojego życia. Do apartamentu, gdzie [t.i.] mi wybaczyła i pocałowała mnie. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Byłem już tam. Przypominałem sobie to wszystko co się stało właśnie tutaj. Zacząłem płakać, chciałem jak najszybciej mieć już ją przy sobie, ale nic nie mogłem zrobić. Byłem bezradny, musiałem czekać do jutra. Nie umiałem. Usiadłem w kącie i siedziałem. Kilkanaście minut później ruszyłem w kierunku hotelu. Na miejscu usiadłem na łóżku i zacząłem oglądać nasze wspólne zdjęcia. Burczało mi w brzuchu, ale nie myślałem o tym, nie chciałem jeść. Za oknami było już ciemno i piękne gwieździste niebo. Wyszedłem na balkon spojrzałem w niebo i powiedziałem w myślach -Nie bój się kochanie, jutro już będziemy razem na zawsze. Tak bardzo cię kocham. - patrzałem tak jeszcze przez dłuższą chwilę. 

________________________________________

Dziękuję, że czytacie mojego bloga ale proszę komentujcie przy okazji czy wam się podoba, czy może nie, co mogę zmienić... i tak dalej :) Będę bardzo wdzięczna <3 I przy okazji jeżeli wam się podoba to podawajcie dalej link tego bloga do czytania. :) Dziękuję Wam <3