[i.b.]- imię brata,
[t.i.]- twoję imie.
Po śmierci twoich rodziców opiekuje się tobą starszy brat- [i.b.], ale to nie był dobry pomysł, żeby z nim zamieszkać ponieważ jest on gangsterem, kradnie i przy okazji zabija. Codziennie mu mówisz, że to co robi na dobre mu nie wyjdzie i nie chcesz go stracić.On cię nie słucha. Ma w dupie twoje zdanie. I ciebie. Masz tylko Rossa, on cię wsłucha, przytuli. Jest dla ciebie najlepszym co cię spotkało w życiu. Od niedawna zapraszasz go do swojego domu, ale tylko jak [i.b.] nie ma w domu, bo boisz się, że twój brat może mu coś zrobić. Dzisiaj znowu przychodzi, [i.b.] znowu nie ma w domu, poszedł do jakiejś swojej laski, nigdy jej nie lubiłaś, była taka "pusta" ... , brat ma wrócić późnym wieczorem, więc do wtedy macie czas. Jest już dość późno,siedzisz na kanpie i oglądasz telewizję, nagle ktoś puka do drzwi, idziesz otworzyć.
-Hej kochanie- przywitał cię pocałunkiem Ross, wyglądał seksownie; miał na sobie czarne rurki i białą koszulkę, i tak świetnie pachniał, kochasz jego perfumy.
-Hej, wchódz- pokazałaś mu ręką żeby wchodził- czekaj muszę coś zjeść... też chcesz?
-Nie dzieki, jestem po kolacji- uśmiechnął się i poszedł na telewizor. Gdy skończyłaś poszliście na górę do twojego pokoju. Zakluczyłaś dzwi i w tym momencie Ross stanął za tobą, złapał cie za biodra, odwrócił w swoją stronę i zaczął namiętnie całować. Odwzajemniłaś to. Po chwili Ross rzucił cię na łóżko i zaczął zdejmować z ciebie ubrania. Chwilę później byliście już obydwoje nadzy i całowaliście się. Do drzwi nagle ktoś zapukał.
- Otwieraj- krzyczał twój brat. Wystraszyłaś się, wraz z blondynkiem zerwaliście się z łóżka i ubraliście się szybko. Niewiedziałaś co zrobić, bo jak twój brat go zobaczy to niewiadomo jak zareaguje. Wahającym ruchem otworzyłaś drzwi.
- Co ty do cholery robisz?- wparował- A ten koleś to kto? Wypad z mojego domu, słyszysz?- szarpnął Rossa
- Zostaw go, to jest mój chłopak, nie masz prawa...- krzyczałas.
- Zostaw mnie-Ross przerwał ci zwracając się do twojego brata.
- Nie będziesz mi rozkazywać, guwniarzu- powiedział wkurzony [i.b] Ross w tej chwili odepchnął go a on jeszcze bardziej zbulwersowany chciał się z nim bić i prawie do tego doszło. Ty próbowałaś ich rozdzielić i sama dostałaś w twarz, upadłaś na ziemię, twoje oko od razu zrobiło się sine. Ross to zauważywszy podbiegł do ciebie popychajacąc [i.b] na łóżko.
-Nic ci nie jest? - mówił zmartwiony Ross.
- Idź już, szybko...
- Nie mogę muszę być przy tobie.
-Idź już...- łza ci spłynęła z policzka.
-Dzwoń jak coś by się działo, kocham cię- Ross pocałował cię w czółko i odszedł.
Teraz takie bójki trafiają się coraz częściej, czasami przez Rossa i czasami przez twojego brata. Bronisz Rossa,ale także brata więc zazwyczaj wyganiasz Rossa z domu. Marwisz się o niego, żeby mu nic twój brat nie zrobił. Pewnego dnia wyszłaś się przewietrzyć po kłótni z bratem, nie wytrzymujesz takiego napięcia, tak strasznie tęsknisz za rodzicami. Nagle za soba słyszysz głos twojego Rossa, ucieszyłaś się. On zawsze jest kiedy go potrzebujesz.
-Zaczekaj..- wołał-... Słuchaj kochanie, ja tak nie mogę... albo twój brat albo ja to będzie najlepsze rozwiązanie... Nie mogę patrzeć jak ciągle przez niego płaczesz ...
-Co? Nie mozesz mi stawiać altimatum...
- Musisz wybrać.- powiedział stanowczo.
Oczywiście wybrałaś Rossa, z nim się czułaś bezppieczniej. Nastepnego dnia przeprowadziłaś się do niego. Nigdy u niego nie byłaś, podobno miało być tak fajnie, więc nie mogłaś się już doczekać. W środku czekali na was jego koledzy i bałagan, mnóstwo puszek po piwie i pety na stole. Przestarszyłaś się.
- Nie martw się, mam sprzątaczkę- uśmiechnął się- chodzmy do mojego pokoju...- wziął cię za rekę i zaprowadził do pokoju. Zakluczył drzwi i powoli zaczął cię rozbierać, całując. Nie mogłaś się mu oprzeć on tak seksownie wygląda i całuje. Przez pierwsze dni było tak świetnie, imprezy, piwo, seks nie chciałaś tego robić do ślubu ale z Rossem to co innego, czułaś się taka bezpieczna. Pewnego wieczoru gdy się kochaliście Ross w pewnym momencie powiedział ci do ucha
-Masz robić wszystko co ci karze, słyszysz...- nagle wyjął swój pistolet z pod łóżka i przyłożył do twojej twarzy.
- Ross? co ty robisz?
-Słyszałaś... - ścisnął mocniej twoją rękę, po czym odłożył pistolet i kontynuował to co robił wcześniej. Przestarzyłaś się, nigdy go od takiej strony nie znałaś. Ross całował cię dosłownie wszędzie. Było tak codziennie. Byłaś na jego rozkazy, służyłaś mu. A ta "sprzataczka" to także dziewczyna Rossa, jestes wykorzystywana jak ona. Raz usłyszałaś jak Ross rozmawia z kimś przez telefon.
- [t.i.] już chyba się domyśla że ją tylko wykorzystywałem, jest już u mnie, nic się nie dowie jak znikął jej brat. Dzisiaj w nocy. Jedziemy do niego, robimy swoje, bierzemy kase i wracamy.... To cześć.- rozłączył się.
Nie mogłas w to uwierzyć, on cię tylkowykorzystał i terazjeszcze chce zabić twojego brata. Kochałaś go najbardziej na świecie a on cie tylko wykorzystał i wykorzystuje nadal. Poszłaś do jego pokoju zapłakana wziełaś pistolet i mierzyłaś prosto w drzwi. Nagle wszedl blondynek.
-co ty robisz? Zostaw to.
- Jak mogłeś, jestem zwykłą szmatą na twoje rozkazy... Nie mogę uwierzyc... Ja cię tak bardzo kochałam a ty... ty mnie tylko wykorzystałeś...- płakałaś
-Odłóż to proszę. Nie chcesz tego zrobić.
-Jesteś zwykłym mordercą, zasługujesz.A ja cie nie obchodze, tylko kasa sie liczy- Ross powolnym krokiem zbliżał się.
-Obchodzisz. Najbardziej na świecie. Rozumiesz? Wiesz dlaczego cię tu przywiozłem? Żebyś była bezpieczna, żeby więcej cię nikt nie skrzywdził.
-Kłamiesz... - płakałaś-Zakochałam się, miałam tylko ciebie- krzyczałaś płacząc- ale wiesz co? Pamiętaj mimo tego wszystkiego i tak... Kocham Cię ... - i w tej chwili oswróciłaś pistolet w swoją stronę i nacisłaś na spust. W jednej chwili upadłaś na ziemię. Pod tobą robiła się coraz większa kałuża krwi. Ross podbiegł do ciebie.
- Tez cię kocham i bedę kochać najbardziej na świecie. Pamiętaj.- pocałował cie ten ostatni raz.
__________________
chyba kończę bloggowanie, nikt nie komentuje, nie mam po co pisać ;<
1 komentarz:
Nie koncz
Prześlij komentarz