środa, 24 września 2014

6. You're like a drop in the ocean...

*Następnego dnia*
Oliwie obudziły  promyki słońca wpdające na jej twarz. Poszła się przemyć i ubrała się w dżinsowe spodenki i białą koszulkę, zrobiła sobie koczka lekki make up i zeszła na dół. Tam już była jeszcze zaspana ciocia pijąca szklanke mleka. Reszta jeszcze spała.
-Hej ciociu- usiadła na krześle- jeszcze każdy śpi? -zdzwiła się, bo to ona zawsze ostatnia wstawała.
-Nooo, wczoraj jeszcze dłuższą chwile siedzieliśmy i gadaliśmy, nawet Maks, nie chciał nam usnąć...- przecierała oczy- a ty co tak wcześnie? 
-Wcześnie?- zdziwiła się brunetka- jest już po 10,nie jest tak wcześnie.
-A gdzie się tak wystroiłaś? Wybierasz sie gdzieś?- ożywiła się
-Jeszcze nie - uśmiechnęła się
-jeszcze? czyli jednak? Pewnie cię ten przystojniaczek gdzieś zabiera? - usmiechnęła się zadziornie ciocia
-Nooo... On jest taki uroczy, ciociu... 
-Ktoś się tu zakochał, ktos się tu zakochał...
-Nie prawda, to jest kolega
-Narazie- zaśmiał się
-Nie prawda ciociu, ja do niego nic wyjątkowego... właśnie to mnie dziwi, jest przystojny, ma fajny charakter i w ogóle ciasteczko, ale ja nic nie czuję...
-Cieść- przerwał zaspany Maks- cio do jedzienia?- usiadł przy stole
-Czekaj kochanie zaraz wam coś zrobię- powiedziała dorosła
-Dobla- przecierał oczy. Oliwia poszła do salonu i włączyła piosenki. W pewnym momencie zadzwonił jej telefon. "Numer prywatny".
-Słucham?
-Dzień dobry tu komendant policji,  jest Pani wezwana jako świadek zabójstwa, proszę się zgłosić dzisiaj o 15:00 na komendzie policji.
-Co? O co chodzi? Chyba pomyłka....- nagle brunetka usłyszała znajomy jej śmiech. On jest taki charakterystyczny.
-Niall? Ale ty jesteś głupi...
- Hahahahaha... musiałem
-Głupek-powiedziała stanowczo
-Przepraszam- ucichł - to o której się spotykamy? 15:00 koło hotelu? Mi pasuję tobie też ? Okej. To jesteśmy umówieni, do zobaczenia... a i nałóż coś ładnego- rozłączył się. 
-taaaa.... fajnie, że dał mi coś powiedzieć- burknęła pod nosem. I kontynuowała przerwaną jej czynność. Strasznie jej się nudziło więc poszła się przejść po okolicy. Stanęła słysząc gdzieś piszczące fanki, więc poszła zobaczyć, kto tam taki jest. Nie mogła uwierzyć własnym oczom.
-Ross Lynch, no nie mogę- otworzyła buzię z wrażenia. Strasznie chciała go poznać, jest taki przystojny, seksowny i najlepsze ciacho na świecie. Podkochuje się w nim od dość dawna. A teraz widzi go na własne oczy. Postała jeszcze chwilę, nie mogąc się napatrzeć i poszła do domu. Spojrzała na zegarek w telefonie była 1415 , spieszyła się, bo nie długo miała się spotkać z Niallem. Wbiegła do domu i od razu zaczęła się szykować. Ubrała białą sukienkę:


,co prawda nie lubi nosić sukienek, ale jak miała się ubrac w coś ładnego, to musiała, zrobiła szybko lekki make up i pospiesznie wyszła. Nie spieszyła się już, bo z daleka spostrzegła rozglądającego się Nialla, który czekał przy czarnym samochodzie miał na sobie czarne rurki i szarą marynarkę od garnituru, wyglądał elegancko. Brunetka podeszła do niego. 
-Długo można na ciebie... łaaał, wyglądasz... slicznie - obczał ją całą "od stóp do głów".
-Jest 5 minut po 15 dopiero, o co ci chodzi? I dzięki-uśmiechnęła się 
-Przepraszam.. wsiadaj- pokazał otwierajac jej dzwi do samochodu
-Gdzie jedziemy?- zapytała
-Zobaczysz...- dwukrotnie podniósł brew, dziewczyna przestraszyła się trochę. Ale zaufała mu i wsiadła. Zatrzymali się koło  dużego budynku, gdzie  stało mnóstwo paparazzi
-Gdzie jesteśmy? - zdziwiła się..........

2 komentarze:

Girl Almighty pisze...

Ej ... wciagnelam się -.- dajcie szybko nexta ;)

i love anonimek pisze...

świetny jak zwykle sory za brak koma ale miałam szlaban czekam na tw nexta XD i widze że masz nową czytelniczkę