wtorek, 3 czerwca 2014

#1 ROZDZIAŁ 10



*** Ross ***

Poszedłem zamówić nam coś do jedzenia, bo [t.i.] przez połowę drogi narzekała, że jest głodna, a ja muszę o nią dbać. Gdy wróciłem do stolika jej tam nie było. Nie wiedziałem gdzie jest, co robić, czy może ona sobie żartuje. Zacząłem ją wołać. Ludzie siedzący niedaleko ciągle się na mnie patrzyli, nie wiedziałem co im jest. Lecz gdy jeden starszy pan podszedł do mnie i powiedział co tu się niedawno stało nie wiedziałem co robić. Zacząłem krzyczeć na wszystkich
- Czemu nic nie zrobiliście?! Czemu go nie zatrzymaliście?! Dlaczego? -krzyczałem.- dlaczego?- powiedziałem sam do siebie. 
 Od razu zadzwoniłem na policję, powiedzieli że zrobią wszystko ci się da. Mi to nie wystarczało, nie chciałem czekać aż ruszą dupy, pragnąłem tylko jedno, żeby [t.i.] była przy mnie, bezpieczna, obiecałem że nie pozwolę żeby jej się coś stało i tak zrobię, nie pozwolę na to, zrobię wszystko. W S Z Y S T K O . Dlaczego ją zostawiłem samą? Miałem jej pilnować. To moja wina. Wszystko moja wina. Nie daruję sobie jak jej się coś stanie.  Gdy pobiegłem do hotelu usiadłem koło łóżka i ryczałem, ryczałem jak dziecko. Nagle ktoś zapukał, ogarnąłem się i poszedłem otworzyć, za drzwiami nikogo nie było, ale zauważyłem kopertę leżącą na podłodze. Otorzyłem ją i zacząłem czytać; 
     Pewnie zastanawiasz się kto mógł porwać twoją piękną dziewczynę. Powiem ci jedno, nigdy się nie dowiesz. Jeżeli chcesz ją odzyskać, to masz do jutra załatwić nam 1 000 000 dolarów. Tylko coś wykombinujesz z psami to twoja dziewczyna zginie. Jeżeli będzie okej to ją odzyskasz. Jutro o 13 na Parkiem. Pamiętaj obserwujemy Cię. 
List był napisany wyciętymi i przyklejonymi literami z gazety. Gdy to przeczytałem od razu skontaktowałem się z najlepszą policją w mieście, wiem że miałem tego nie robić, ale ja chcę jak najszybciej odzyskać moją księżniczkę.Zadzwoniłem do Rydel i powiedziałem, że potrzebuję pieniędzy, nie powiedziałem po co, chociaż się wypytywała.
- To ile chcesz? Wyśle ci dzisiaj.
- Milion dolarów.
- Co ? oszalałeś? Nie wyślę ci tyle pieniędzy..
- Masz mi to wysłałaś rozumiesz? Prześlij mi na konto. Potrzebuję tych pieniędzy najbardziej na świecie.
- Ale po co ci te pieniądze?
- Masz mi je przesłać do jutra. - rozłączyłem się. 
 Przez resztę dnia nie wiedziałem co z sobą zrobić, nie umiałem spokojnie siedzieć i czekać do jutra. Postanowiłem się przejść. Szedłem zamyślony. W pewnym momencie wpadłem na jadącego rowerzystę.
- Co ty ku*wa robisz? Uważaj!- krzyczałem nie wiedząc co robię.
- y..y...y...y..- nie wiedział co powiedzieć.
- Przepraszam.. to moja wina...- spuściłem głowę w dół i poszedłem dalej. Poszedłem w miejsce, gdzie wydarzyła się najpiękniejsza chwila mojego życia. Do apartamentu, gdzie [t.i.] mi wybaczyła i pocałowała mnie. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Byłem już tam. Przypominałem sobie to wszystko co się stało właśnie tutaj. Zacząłem płakać, chciałem jak najszybciej mieć już ją przy sobie, ale nic nie mogłem zrobić. Byłem bezradny, musiałem czekać do jutra. Nie umiałem. Usiadłem w kącie i siedziałem. Kilkanaście minut później ruszyłem w kierunku hotelu. Na miejscu usiadłem na łóżku i zacząłem oglądać nasze wspólne zdjęcia. Burczało mi w brzuchu, ale nie myślałem o tym, nie chciałem jeść. Za oknami było już ciemno i piękne gwieździste niebo. Wyszedłem na balkon spojrzałem w niebo i powiedziałem w myślach -Nie bój się kochanie, jutro już będziemy razem na zawsze. Tak bardzo cię kocham. - patrzałem tak jeszcze przez dłuższą chwilę. 

________________________________________

Dziękuję, że czytacie mojego bloga ale proszę komentujcie przy okazji czy wam się podoba, czy może nie, co mogę zmienić... i tak dalej :) Będę bardzo wdzięczna <3 I przy okazji jeżeli wam się podoba to podawajcie dalej link tego bloga do czytania. :) Dziękuję Wam <3