piątek, 26 lutego 2016

15. WIELKI POWRÓT !



Obudziły cię promienie słońca padające na twoją twarz. Usiadłaś na łóżku i przeciągnęłaś się, spojrzałaś na telefon 1012. Trzeba wstawać- pomyślałaś. Poszłaś no łazienki przemyłaś się i wyszłaś. Wyjęłaś coś z szafy i ubrałaś się w spodenki z długim stanem i biały top. Zeszłaś na dół coś zjeść. Nikogo nie było. Przy robieniu sobie śniadania znalazłaś kartkę wiszącą na lodówce "jesteśmy na zakupach. mama". Zrobiłaś sobie kanapkę i wyszłaś z domu. Usiadłaś niedaleko w parku, otworzyłaś swój pamiętnik i rysowałaś. Przechodząca osoba przez przypadek strąciła ci go z kolan.
- Przepraszam bardzo- powiedział odwracając się brązowooki brunet.
- Nic się nie stało- pospiesznie wzięłaś pamiętnik z ziemi
- Świetne- powiedział zauważając co narysowałaś
- Co? aa to, to nic - speszyłaś się
- Tak w ogóle jestem Luke- podał ci rękę, bo nadal kucałaś 
- Ja jestem Oliwia -uśmiechnęłaś się nieśmiało
-Przepraszam jeszcze raz za to zagapiłem się, mogę to jakoś wynagrodzić?
- Co? Wynagrodzić? Nie, nie trzeba...  i tak muszę już iść do domu - speszyłaś się
- Czekaj- złapał cię, kiedy się odwróciłaś- to może innym razem?
- Nie wiem, czy będzie ten inny raz, teraz muszę iść do domu, pa- nie wiedziałaś co się stało,do tej pory byłaś pewna siebie a kiedy go zobaczyłaś nie wiedziałaś co powiedzieć. Szłaś z myślą o tym chłopaku, nagle zadzwonił telefon, to Niall
- No cześć, gotowa?
- Ale dopiero..- spojrzałaś na godzinę- dopiero 1243 - zdziwiłaś sie
- No ale już się nie mogę doczekać
- To ja zaraz dojdę do domu, to za pół godziny będę gotowa- ponownie spojrzałaś na godzinę w telefonie
- Okej to pa - rozłączył się. Wchodząc do domu podjechał samochód, to mama, ciocia, wujek i Maks. Poszłaś do swojego pokoju odłożyłaś pamiętnik, zrobiłaś lekki make-up i byłaś gotowa na dzień z Niallem. Zeszłaś na dół, nałożyłaś trampki i wyszłaś informując o tym mamę. Pod domem już czekał Niall. Był ubrany w dżinsowe spodenki i biały t-shirt. Kiedy się odwrócił, poczułaś dreszczyk. Wyglądał świetnie, miał na nosie swoje czarne okulary i włosy ułożone do góry. 
- Cześć,długo tu stoisz?- zapytałaś
- Chwilkę, ale chodźmy już- uśmiechnął sie
- To gdzie idziemy?- zapytała
- Może najpierw coś zjemy? Na co masz ochotę? Pizza?
- Musimy coś jeść?
- Jestem głodny, od obiadu nic nie jadłem
- Ja nawet obiadu nie jadłam- zaśmiałaś się
- To tym bardziej musimy coś zjeść, ja stawiam- uśmiechnął się podnosząc palec ku górze
- No dobrze to chodźmy coś zjeść- zaśmiałaś sie- a później może małe zakupy?- zaproponowała- wzięłam parę groszy
- Mi pasuje- mówił zadowolony. Po zjedzeniu pizzy poszli do najbliższej galerii. Chodzili po sklepach w poszukiwaniu ubrań dla siebie. Idąc po lody wpadli na chłopaków z R5. Oliwia nie wiedziała co zrobić, czy zostawić Nialla i pójść do Rossa, czy zostać z Niall'em, bo w końcu z nim miała spędzić ten dzień. 
-Hej mała- Ross przytulił ją 
-Hej Ross- powiedziała bez entuzjazmu- co tu robicie? Myślałam, że dzisiaj macie próby...
- Mieliśmy, ale w tracie próby podjęliśmy decyzję, żeby pójśc do kina- powiedział Rocky
- No a gdzie macie Ryd?
- Upatrzyła jakąś sukienkę i powiedziała, że musi ją mieć, zaraz przyjdzie- tłumaczył Riker
- Hej kotku idziesz z nami- zapytał Ross łapiąc dziewczynę za rękę i przybliżając do siebie
-Ale ja tu jestem z Niall'em- spojrzałaś na wymienionego chłopaka
-To chyba nie problem, że zabierzemy Oliwię -Ross usmiechnął się wścipsko- oczywiście jak chcesz możesz iść z nami
- No dobrze, to chodźmy- powiedział Niall
-Ale naprawdę? To miał być nasz dzień...- powiedziała
- Spoko to może innym razem także dasz sie zaprosić- uśmiechnął się czule do ciebie
- To idziemy-zaproponował Rocky- patrzcie Rydel już idzie- pokazał na zbliżającą się dziewczynę i ruszyli w strone kina. Szłaś z przodu razem z Rossem zostawiając Nialla z tyłu. 

*Oczami Nialla*

Świetnie się bawiłem z Oliwią, aż nie przyszedl Ross i mi ją zabrał. Jestem o nią zazdrosny, chyba się na maska zakochałem. Mam w dupie już ten zakład, chcę żeby była bezpieczna, nie chcę jej zraanić, mogłem się nie zakładać z Rossem, ale byłem pijany niewiedzialem co robię, chciałbym to odkręcić. Ale jak tylko Oliwia się dowie, znienawidzi mnie i już więcej jej nie zobaczę, a tego nie chcę.

*Wieczór, dom Lynch'ów*
Tak jak ustalili po obejrzanym filmie uszykowali się na małą imprezkę. 
-ej Rik może kupiłbyś kilka procentów?- zapytał Ross z nadzieją, że tym razem najstarszy brat nie da mu kazania.
- Ross...- zaczął najstarszy
-Tak wiem, nie powinienem tyle pić, bo jestem pod twoją opieką, ale to tylko kilka piw iii jestem już pełnoletni, więc chyba mogę pić- przerwał mu Ross.
- Posłuchaj mnie, może i nie jestem za tym, ale zgodzę się, tym razem masz trochę stopować, okej?- mówił całkiem poważnym tonem Riker
- Tak, tato.. - zaśmiał się Ross- to jedź już- Rik tylko spojrzał się na niego z przekrzywioną miną i poszedł powiedzieć Rydel, że kupi kilka piw, Ryd sprzeciwiała się bratu, gdyż wie już jacy oni są po alkoholu, ale po namowach brata zgodziła się tylko na kilka piw. Wraz z Rikerem pojechał Rocky, Ryd kazała kupić im też coś do jedzenia i picia, oczywiście chodziło jej o zwyczajne napoje. Rydel wraz z bratem i przyjacielem szykowali się do imprezki, Ryd zrobiła kilka przekąsek.
-Rattlif możesz nie jeść tego to jest na później- złościła się blondynka, gdy brunet podjadał przygotowane jedzenie.
- Ja tylko kosztuję cy jest dobre, troszczę się o innym żebyś ich nie potruła-śmiał się
- Przegiąłeś kolego- w tym czasie blondynka sypnęła go mąką, która stała niedaleko niej
- O nie ładnie moja kochana- wziął cukier puder i nawzajem zaczęli się sypać po całej kuchni
- Przestań, jestem cała w pudrze- krzyczała
-Pierwsza zaczęłaś- wysypał resztki pudru na głowę dziewczyny. 
- C..co wy robicie?- spytał zdziwiony całą sytuacją Ross wchodząc do kuchni, w tym czasie para stanęła w bezruchu patrząc na blondyna i po czasie wybuchli śmiechem.
- Co w tym śmiesznego? Za dwie godziny impreza a nasza kuchnia wygląda jakby przeszło tutaj tornado... Macie w tej chwili to posprzątać- rozkazał.
- Masz rację- powiedziała Rydel- ale to on zaczął- pokazała palcem na przyjaciela.
- C..Cooo? - zdziwił się- to nie...
- Nieważne kto zaczął, macie to posprzątać..- przerwał mu Ross- a ja idę się szykować. W tym czasie do domu weszli bracia z zapakowanymi torbami.
- Co wy tam nakupowaliście? Mieliście kupić najpotrzebniejsze rzeczy, zwariowaliście?- naskoczyła na nich Rydel.
- yyy ty się na nas wydzierasz a ty co zrobiłaś z kuchnią? Wygląda jakby przeszło tędy tornado- przeraził się Riker
- Mówiłem, że Rydel nie nadaje się na kucharke, teraz mamy już drugi argument- zaśmiał się Rocky.
- Bo .. to.. no bo to wszystko Rattlif, przyszłam do kuchni, żeby dokończyć robienie przekąsek i zastałam już to wszystko i teraz pomagam mu to posprzątać- powiedziała na jednym wdechu i zaczęła się śmiać
- Sory siostra ale nie umiesz kłamać- uśmiechnął się Riker
- No dobra... a teraz mówcie co wy kupiliście? Po co tyle toreb?
- To są najpotrzebniejsze rzeczy, sam zrobiłem listę- uśmiechnął się od ucha do ucha Rocky.
- Aha to już się nie dziwie, zostawcie to wszystko i pomóżcie nam
-hahahahaha- zaśmiał się sarkastycznie Riker- narobiłaś bałaganu to sprzątaj
- a chcecie dzisiaj jeść?- zagroziła Ryd
-Dawaj Rik sprzątamy- powiedział pospiesznie Rocky.

*W tym samym czasie*

Po powrocie do domu Oliwia zaczęła się szykować do Lynch'ów. Miała wyjść wcześniej i pójść z Niall'em piechotą, gdyż chłopaki z One Direction także byli zaproszeni. Najpierw  wzięła kąpiel następnie zamierzała się ubrać, nie wiedziała co nałożyć, w końcu zdecydowała sie na białą bluzkę w czarne serduszka i żółtym "oczojebnym" kołnierzykiem do tego czarne materiałowe spodenki z długim stanem. Zrobiła lekki make-up i spięłaś włosy w luźnego koczka. Do drzwi twojego pokoju zaczął ktoś pukać.
-Proszę- krzyknęła głośniej
- Hej kochanie- w progu pokazała się mama- wybierasz się gdzieś?- zdziwiła się
- No właśnie miałam się zapytać czy mogę iść do koleżanki na małą imprezkę, wrócę dość późno, więc jak coś to się nie martw- uśmiechnęła się miło- to moge? Proszę- zrobiła słodkie oczka szczeniaczka.
- Właśnie miałam ci powiedzieć, że jedziemy do brata Johna i wrócimy jutro, miałam się zapytać czy chciałabyś jechać z nami, ale jak masz już pany to okej, możesz iść, tylko czy mogłabyś tam spać? Jutro bym po ciebie pojechała, nie bałabym się tak o ciebie- powiedziała mama
- Tak oczywiście, że moge spać, to jeszcze lepiej, zapytam się Rydel- ucieszyłaś się- i dziękuje, kocham cię- Liv uściskała mamę.
- Też cię kocham- odwzajemniła- my za godzinkę jedziemy...
- Ja zaraz wychodzę, więc zamkniesz drzwi- powiedziała   
- Dobrze ale ty też weź klucze- powiedziała zamykając drzwi od twojego pokoju. Chwilę później zadzwonił jej telefon, na ekranie widniała buźka Niall'a.
-Słucham?
- Hej mała, jestes już gotowa?
- No w sumie to tak- uśmiechnęła się do telefonu
- To ja już po ciebie idę, zaraz będę
- Ale mamy jeszcze.. półtorej godziny- zerknęła na zegarek
- To pójdziemy dłuższą drogą- usłyszała jak Niall uśmiechnął się do słuchawki
- No dobrze, to pa- rozłączyła się. Zeszła na dół, pożegnała się z rodziną i wyszła z domu. Spotkała się z Niallem w parku, tam gdzie ustalili. 
-Ślicznie wyglądasz- powiedział
-Dziękuję- ucałowała go w policzek- cześć- uśmiechnęła sie
- Hej mała- widać, że mu się spodobało. Przez połowę drogi szli w ciszy rozkoszując się widokiem zachodzącego słońca. Ciszę  przerwał blondyn próbując cię złapać za rękę.



______________________________________

MAM NAJLEPSZYCH CZYTELNIKÓW !! KOCHAM WAS !! DZIĘKUJĘ !! I PRZEPRASZAM :(

Brak komentarzy: